1. Brazylia
2. Włochy
3. USA
4. Kuba
5. Chiny
6. Serbia
7. Japonia
8. Rosja
9. Polska
10. Korea
seniorzy 23.04.2008 07:12:51

W poniedziałek w Spale podopieczni Raula Lozano rozpoczęli przygotowania do sezonu reprezentacyjnego. W pierwszej części sezonu siatkarzy czeka walka o uzyskanie kwalifikacji do finałów przyszłorocznych mistrzostw Europy - nadprogramowe zadanie będące konsekwencją słabego występu Polaków w finałach ME w Moskwie. Kolejnym celem jest awans do Igrzysk Olimpijskich, a następnie osiągnięcie w Pekinie wyniku godnego wicemistrzów świata. Wraz z końcem sezonu upływa ważność aktualnie obowiązującego kontraktu Raula Lozano. Czy po Igrzyskach Argentyńczyk będzie dalej trenerem Polaków?
Reprezentacja.net:
Na początku muszę zapytać o rewelacje dotyczące Pańskiego kontraktu, o których napisał niedawno dziennik „Fakt”.
Raul Lozano:
- Często rzeczy, które pisze „Fakt”, nie pokrywają się z prawdą.
„Fakt” podał, że jest przygotowany kontrakt dla Raula Lozano, w którym możliwość bycia nadal trenerem reprezentacji Polski jest uzależniona od zdobycia złotego medalu na Olimpiadzie w Pekinie.
- Nie ma żadnego kontraktu. Jeżeli ktoś czytał moją autobiografię, a napisałem ją w zeszłym roku, to będzie wiedział, że nie mam żadnego kontraktu ze Związkiem wykraczającego poza rok 2008.
Rozumiem jednak, że jakieś wstępne negocjacje już są prowadzone?
- Owszem, proponowano mi pewne rzeczy, ale ja ich nie zaakceptowałem.
Czy chciałby Pan zostać dłużej w Polsce, gdyby była taka możliwość?
- Jestem bardzo zadowolony z tego, że trenuję reprezentację Polski. Napisałem to zresztą, dziękując wiele razy różnym ludziom. Ta książka nie jest jeszcze zamknięta, bo nie jest w niej skończona moja kariera trenerska. Chciałbym ostatnią część tej książki „dopisać” rozmawiając z Polakami. Poza tym moi zawodnicy to wspaniali ludzie, a także świetni siatkarze. Myślę, że pracując razem przez trzy lata zmieniliśmy trochę podejście do całej siatkówki. Ta zmiana jakościowa w polskiej siatkówce mogłaby być jeszcze większa. Myślę, że jest jeszcze wiele do zdobycia, a ja mogę jeszcze dać coś od siebie, jak choćby moje doświadczenie. Czuję się dobrze, gdy tu pracuję,. Moim problemem jest jednak rodzina, która jest daleko ode mnie.
Czułby się Pan zawiedziony gdyby PZPS nie przedłużył z Panem kontraktu?
- W sporcie jest tak, że to, czy szkoleniowiec może dalej trenować swój zespół czy nie, zależy od wyników, jakie osiąga drużyna. Poziom dobrze trenowanego zespołu powinien się podnosić i zazwyczaj znajduje to swoje odzwierciedlenie w osiąganych wynikach. Ale nie zawsze. W piłce nożnej jest przyjęte, że zespół, który gra źle, praktycznie co roku zmienia trenera. Jedyny wyjątek to Manchester United, gdzie Sir Alex Ferguson jest trenerem od 20 lat. Czasami jego zespół wygrywa i jest mistrzem, czasem jest trzeci, czwarty, lub piąty. Jednak poziom gry drużyny jest ciągle wysoki. Zmieniają się zawodnicy, a trener nieustannie jest ten sam. Ci, którzy opiekują się klubem mówią, że ten trener jest ich kapitanem, kiedy jest bardzo dobrze, ale również, kiedy jest bardzo źle. To praktycznie jedyny na świece przykład takiego postępowania.
Jeśli więc chodzi o mój kontrakt, to będziemy o tym rozmawiali później. Na razie chcę się przede wszystkim skoncentrować na turnieju kwalifikacyjnym do Igrzysk, który będziemy grali w maju w Portugalii. O samą kwalifikację jestem spokojny. Jestem przekonany, że ją uzyskamy, a wtedy skupimy się na przygotowaniach do Igrzysk Olimpijskich. Nie interesuje mnie w tej chwili nic więcej poza bieżącą pracą. A to, że ktoś pisze jakieś rzeczy o kontrakcie, którego jeszcze nie ma... Nie chcę nawet odpowiadać na to, bo to nie ma sensu.
Do sztabu szkoleniowego reprezentacji dołączyli Mariusz Sordyl i Krzysztof Stelmach. Czym będą się zajmowali? Skąd w ogóle pomysł na poszerzenie składu trenerskiego, skoro przez minione trzy lata dodatkowi ludzie nie byli potrzebni?
- Decyzja, żeby zwiększyć sztab szkoleniowy, pojawiła się praktycznie już po Memoriale Wagnera w 2007 roku. W tym sezonie praca, jaką będziemy wykonywać oraz przygotowanie techniczne zawodników będzie trochę inne niż wcześniej. Głównie dlatego, że czas, jaki mamy, jest bardziej ograniczony niż np. przed mistrzostwami świata w 2006 roku. Będziemy inwestowali w 19 zawodników aż do końca. To nie jest tak, że będziemy trenowali 13 czy 14 zawodnikami, bo wiemy już, kto będzie w ostatecznej dwunastce. Poza tym chcemy ciągle poprawiać swoja grę, ulepszać pracę w zespole. Z szerokim składem będziemy pracować przez całe cztery miesiące. Kiedy skończy się ten cykl, będziemy mieli wykwalifikowany sztab szkoleniowy złożony z samych Polaków. Dodatkowo młodym trenerom dajemy szansę pracy z reprezentacją „B”. Tu też będziemy mieć dwóch nowych trenerów. Moim pierwszym obowiązkiem jest pracowanie z reprezentacją, ale konsekwencją tego jest kształcenie ludzi, którzy ze mną pracują, by byli na najwyższym, międzynarodowym poziomie. Poza tym inwestujemy w sprzęt i technikę. Wprowadziliśmy na treningi maszyny do pomiaru prędkości piłki. Od 2007 roku cały czas monitorujemy treningi od strony statystycznej. Każdy zapisywany jest pod względem statystycznym i na video. W 2008 roku chcemy dodać dwie maszyny, jedną do przygotowania fizycznego, a drugą do pracy technicznej z piłkami. Nie stoimy w miejscu, programowanie treningów ciągle ewoluuje. Chcemy stworzyć zawodnikom najlepsze z możliwych warunki do pracy.
Czy kadra „B”, która nie ma w tym roku żadnej imprezy docelowej [Uniwersjada odbywa się co dwa lata - przyp.red.], jest w jakiś sposób przewidziana do pomocy przy szkoleniu kadry „A”?
- Zawodnicy z kadry „B”, jak co roku, będą wykonywali pracę techniczną. Ważne jest to, że będą mieli możliwość podnoszenia swoich umiejętności w czasie, kiedy kluby nie trenują. Liga trwa 7 miesięcy. W ciągu pozostałych 5 miesięcy 4 będą pracowali, w tym jeszcze zostaje im miesiąc odpoczynku. Zawodnicy, którzy są tylko w klubach, poza sezonem ligowym zbyt dużo czasu nie trenują, a nawet jeśli trochę trenują, to i tak wtedy nie grają. Dlatego tak ważna jest kadra B. Chcemy wziąć 18 młodych zawodników i trenować ich na dobrym poziomie, żeby docelowo mogli w każdej chwili grać również w pierwszej reprezentacji. Na przykład Woicki dwa lata był w reprezentacji B. Podobnie Możdżonek, Bartman, Kurek, Jarosz, Nowakowski, Wika czy Perłowski. Są to zawodnicy, którzy mają już jakieś doświadczenie z gry w reprezentacji „B” i jest to pomocne, kiedy przechodzą do pierwszej reprezentacji.
Padło nazwisko Pawła Woickiego. Zawodnik ten miał niezły sezon. Czy ma szansę w tym sezonie powalczyć o dwunastkę?
- Jest 19 zawodników i szanse wszyscy mają takie same. Zaczynamy od zera. Jeżeli będzie trenował lepiej niż jego konkurenci, ma możliwość gry i wejścia do zespołu. Nie dotyczy to zresztą tylko pozycji rozgrywającego, ale wszystkich zawodników. Bardzo dobrym przykładem tego jest konkurencja Ignaczak - Gacek. Nie wiem w tej chwili, którego z nich wybiorę. Kto będzie prezentował się lepiej, ten będzie grał. W 2005 roku Gruszka był podstawowym zawodnikiem, nikt go nie zmieniał. Świderski wchodził z ławki. W 2006 Świderski grał dobrze, Gruszka był na ławce. W 2005 na środku grali Kadziewicz i Gołaś. Przed kolejnym sezonem mówiono, że Grzyb wejdzie na miejsce Gołasia, ja jednak wybrałem Plińskiego, ponieważ to on miał najlepsze wyniki na zgrupowaniu. Mam oczywiście jakąś wizję, przewidywaną strukturę zespołu, ale wszystko zweryfikuje trening. Zawsze powtarzam, że co roku zaczynamy od początku i to, co robiliśmy rok wcześniej, nie ma znaczenia.
* Rozmawiał Tomasz Kowalik - Reprezentacja.net
źródło: Reprezentacja.net
opracowanie: Tomasz Kowalik
Do wiadomości napisano 47 komentarzy