1. Brazylia
2. Włochy
3. USA
4. Kuba
5. Chiny
6. Serbia
7. Japonia
8. Rosja
9. Polska
10. Korea
seniorzy 22.04.2008 13:04:41

Celem dla Asseco Resovii w sezonie 2007/2008 miało być miejsce w czwórce. Skład był znacznie mocniejszy niż przed rokiem, ale wynik pozostał taki sam - 5. miejsce, co chyba jest rozczarowaniem?
- Przed sezonem chcieliśmy troszeczkę tonować te oczekiwania co do pierwszej czwórki. To trener Such po sparingach z Humennem i zespołami na poziomie serii B spowodował takie niepotrzebne nadmuchanie balonu. W okresie przygotowawczym rozegraliśmy właściwie 3 poważne sparingi z czołówką PLS i dwa przegraliśmy. Tak więc to umiejscowiało nas gdzieś tam koło 5. - 6. miejsca. Na pewno rozczarowanie jest, bo co innego by było, gdybyśmy gładko przegrali te ćwierćfinały z Olsztynem. Tak naprawdę zabrakło nam może jednego lepszego przyjęcia czy ataku po bloku rywali i byłaby zupełnie inna sytuacja.
Chyba jednak długo w pamięci z tego sezonu pozostanie wam tie-break z piątego meczu z Olsztyna?
- Na pewno będzie siedział długo w naszej głowie. Może pod tym kątem, żeby na przyszłość ustrzec się takich błędów, jakie my popełniliśmy, prowadząc 10:5. Co prawda jako zawodnik jeszcze z lepszego stanu jeśli chodzi o prowadzenie przegrałem tie-break i w trudniejszej sytuacji go wygrałem, bo takie sytuacje są rzadko, ale się jednak zdarzają. Na pewno pozostał żal i niedosyt, bo przecież gralibyśmy w pierwszej czwórce. Może rzeczywiście ciężko by nam było wywalczyć medal, ale bylibyśmy w czwórce i bilibyśmy się z najlepszymi. Tak prawdę mówiąc, to żadnego z tych pozostałych zespołów nawet nie ugryźliśmy w tym sezonie, ani Częstochowy, ani Bełchatowa czy Jastrzębia. Tylko z Olsztynem graliśmy jak równy z równym, więc na pewno o ten brązowy medal byłoby ciężko, ale bilibyśmy się o niego i kto wie...
Co zatem było decydujące dla postawy Resovii w tym sezonie i słabszego wyniku, niż można by oczekiwać przed sezonem. Czy plaga kontuzji, czy jednak bardziej zawirowania ze zmianą trenera, czy odsunięcie Piotra Gabrycha?
- Wszystko się na to złożyło. Przez to treningi nie wyglądały tak, jakbyśmy tego chcieli, a zespół nie grał do końca tak, jak sobie to wyobrażaliśmy. Mieliśmy poważny problem ze szkoleniowcem, problem z jednym zawodnikiem i właściwie od początku sezonu problem z kontuzjami. Taki pierwszy przykład, jaki my przychodzi do głowy, to mecz u siebie z Radomiem, w którym na trzech środkowych zakontraktowanych przez klub na ten sezon (Hernandez, Perłowski i Kaczmarek - przyp. red.) żaden nie mógł zagrać. W pierwszej szóstce zagrali wtedy, Dawid Gunia - ściągnięty awaryjnie gdzieś tam w grudniu i Tomek Kusior - właściwie czwarty środkowy przez cały czas, który na szczęście, że w ogóle był i pomógł nam w tym meczu. To wszystko obrazuje jednak skalę naszych problemów kadrowych w tym sezonie. Ja się chyba przez te wszystkie lata w lidze nie spotkałem z takim problemem.
Dla Pawła Papkego po jedenastu latach regularnego zdobywania medali teraz przyszło zadowolić się tylko piątym miejscem...
- Sezon zaczął się dla mnie bardzo pechowo, od kontuzji już w pierwszym meczu PLS. Miałem miesięczną przerwę najpierw na leczenie, potem kolejny miesiąc na rehabilitację. Do połowy grudnia nie mogłem jeszcze zaprezentować pełni umiejętności, a potem nastąpiła przerwa na kwalifikacje olimpijskie, a my sobie spokojnie trenowaliśmy już pod okiem nowego trenera. Myślę, że od tego stycznia mogłem już sobie spokojnie spojrzeć w lustro i powiedzieć, że zrobiłem wszystko, na co było mnie stać. Jakoś tam specjalnie nie zawodziłem. Zdarzały się, oczywiście, mecze lepsze i gorsze, takie gdy się zdobywało 8 pkt i takie gdy 30, ale generalnie nie zawodziłem i drużyna przeważnie wygrywała albo przynajmniej mogła liczyć na moją dobrą dyspozycję. Szkoda oczywiście tego pierwszego okresu sezonu, bo kontuzja spowodowała, że nie mogłem normalnie trenować i uczestniczyć w meczach, ale chłopcy beze mnie sobie stosunkowo dobrze radzili. Byliśmy cały czas gdzieś w okolicach 3.-5. miejsca.
W kolejnym sezonie zespół ma być jeszcze mocniejszy, przed którym postawiony zostanie cel już nie awansu do czwórki, tylko zdobycie medalu...
- W zeszłym roku to było troszkę tak bez głowy budowane i liczę, że zostaną wyciągnięte wnioski przez naszych działaczy na kolejny sezon. Ściągnięcie obcokrajowców było trochę przypadkiem, podobnie z Igłą, nie wspominając o już o Gabrychu. Mam nadzieję, że włodarze zbudują tę drużynę z jakąś myślą i koncepcją, a nie według zasady - kto jest wolny na rynku, to bierzemy. Niezależnie od tego, czy ja tu będę grał, to należy się wszystkim w Rzeszowie, żeby tu była dobra drużyna grająca o medale. Jestem pewien, że prezes Rusinek, który wziął to wszystko w swoje ręce, zrobi wszystko, żeby ta drużyna w przyszłym roku była fajnie poukładana.
* Rozmawiał Rafał Myśliwiec - Super Nowości
źródło: Super Nowości
opracowanie: Anna Bajorek
Do wiadomości napisano 9 komentarzy