Nie wyobrażam sobie, żeby Polaków mogło zabraknąć w Pekinie. I nie mówię tego przez grzeczność. Wicemistrzem świata nie zostaje się przez przypadek - stwierdził Giba w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego .Był pan kiedyś w Pekinie?
- Tak. w 1999 roku spędziliśmy tam z reprezentacją kilkanaście dni. Przygotowaliśmy się do meczów Ligi Światowej. Ciekawe miejsce, ale teraz na pewno go nie poznam. Przecież w ciągu tych dziewięciu lat zmieniło sie tam kompletnie wszytsko.
Również pan się zmienił. W sierpniu zagra pan już w trzecich igrzyskach. Jakie wspomnienia pozostały po Sydney i Atenach?
- Do Australii leciałem po naukę. Wcześniej byłem marzycielem, a w Sydney to pragnienie występu na olimpiadzie właśnie się spełniało. Nie zrobiliśmy tam furory, a ja zapamiętałem Australię po prostu jako piękne miejsce. Cztery lata później to już zupełnie inna historia. Ateny będą mi się kojarzyć z ogromnymi oczekiwaniami i wielkim spełnieniem. Szczerze mówiąc, lubię grać pod taką presją. Bardziej mnie to mobilizuje. Igrzyska są wyjątkową imprezą. Głównie ze względu na to, że w jednym miejscu gromadzi się tyle osób z różnych krajów i dyscyplin. A poza tym, o tych zawodach mówi się na całym świecie i to długo przed rozpoczęciem. I spirala się nakręca.
Giba (fot. Reprezentacja.net)
W Grecji zdobył pan z Brazylią złoto. Jak to jest, stanąć na najwyższym stopniu olimpijskiego podium?
- Przepraszam, ale nie mogę odpowiedzieć na to pytanie. Nie potrafię tego porównać do niczego, co doświadcza człowiek, który nie wygrał olimpiady. To uczucie jest więc znane wąskiej grupie sportowców i tylko oni tak naprawdę mogą zrozumieć te emocje. Ale opisać ich i zdefiniować nie sposób.
Przejdźmy więc do Pekinu. Jakie to będą igrzyska?
- Pod względem sportowym - bardziej emocjonujące i zacięte niż poprzednie. W mojej dyscyplinie kilka drużyn ma równe szanse na zwycięstwo - Rosja, Brazylia, USA, Bułgaria.
A Polska?
- Nie przejmuj się, nie zapomniałem o waszej ekipie. Ona też będzie w gronie faworytów.
Na razie nie mamy jednak nawet olimpijskiej kwalifikacji.
- To tylko kwestia czasu. Nie wyobrażam sobie, żeby Polaków mogło zabraknąć w Pekinie. I nie mówię tego przez grzeczność. Wicemistrzem świata nie zostaje się przez przypadek....
* Rozmawiał Rafał Bała - Przegląd Sportowy
źródło: sports.pl
autor: Anna Bajorek