1. Brazylia
2. Włochy
3. USA
4. Kuba
5. Chiny
6. Serbia
7. Japonia
8. Rosja
9. Polska
10. Korea
seniorzy 02.05.2008 15:38:30

- Takiej szopki, jaka odbyła się podczas dwóch ostatnich spotkań jeszcze w życiu nie widziałem. W żadnej lidze, w żadnym klubie. Ale zacznijmy od początku – opowiada przyjmujący Halkbanku Zbigniew Bartman. - Wszystko zaczęło się od trzech rezerwowych zawodników, którym trener jakiś czas temu oświadczył, że mają sobie szukać nowego klubu na przyszły sezon. Zawodnicy ci najpierw poskarżyli się managerowi a potem doszli z nim do porozumienia. Ta "koalicja" zaczęła sabotować działania trenera. W praktyce wyglądało to tak, że na treningi przychodził manager, rządził, wydawał dyspozycje i nie dawał do głosu dojść trenerowi. Ale to jeszcze nie było najgorsze. Najdziwniejsze było to, co działo się na czasach podczas meczy. To było dla mnie zupełnie niewyobrażalne: trener stara się przekazać zawodnikom jakiś informacje taktyczne, manager nie dopuszcza go do zawodników, odpycha, a potem sam stara się prowadzić spotkanie.
Rezultaty tego szybko przełożyły się na wynik. Czwarty półfinał Halkbank przegrał 0:3. Zarząd oraz przedstawiciele sponsora klubu podjęli szybkie działania.
- We wtorek po meczu skoszarowali nas w hotelu. Tam mieliśmy spotkanie z Zarządem banku oraz Zarządem klubu. Bez managera i bez dwóch trenerów. Na prośbę trenera poruszyłem ten temat i powiedziałem, że to co się dzieje na czasach to skandal. Potem Zarząd wyjaśnił sprawę z trenerem i chyba podjęli jakieś drastyczne kroki, bo w środę na meczu manager siedział cicho na ławce i się nie ruszał (śmiech). Wreszcie mecz prowadzony był normalnie – relacjonuje Zbyszek.
Ale to nie był koniec emocji na ten dzień. Piąte spotkanie półfinałowe okazało się dość emocjonującym i nerwowym widowiskiem.
- Mecz był bardzo wyrównany. Graliśmy punkt za punkt. W pierwszym secie mieliśmy trochę szczęścia, bo dwa razy zablokowaliśmy rywala oraz wygraliśmy dwie ważne kontry i udało nam się odjechać na cztery punkty. W efekcie wygraliśmy partię 25:20. Drugi set zaczął się ponownie od walki punkt za punkt, ale czuć już było nerwowość po obu stronach siatki. Razem z Dawidem Lee udało, nam się dzięki dobrej grze blokiem wyłączyć Milinkovicia z ataku. W połowie seta znowu zaczął się cyrk. Zawodnik brazylijski Sacchi, który atakował z lewego skrzydła po ataku przeszedł pod siatką dotykając jej. Sędzia odgwizdał błąd dotknięcia i przyznał nam punkt. Ale zawodnik przeszedł pod siatką wychodząc na aut i teraz był spór czy on wyszedł za antenkę i dotknął siatki czy dotknął jej przed antenką. Rozpoczęła się kłótnia, która trwała kilka minut, aż trener przeciwników dostał czerwoną kartkę i usiadł na ławce kar. Później dalej w tym secie kartkę dostał wystawiający. Na szczęście wygraliśmy seta 25:19. Zakończyłem go asem serwisowym, więc miałem swoje pięć minut (śmiech). Na początku trzeciej partii rywale odjechali nam na trzy, cztery punkty i potem nie potrafiliśmy ich dogonić mimo, że w jego trakcie kartkę dostał Milinkovic. Przegraliśmy 21:25. W czwartym secie było nerwowo. Zaczęło się od walki punkt za punkt. Przy stanie 11:11 zagrali nam asa, potem zostałem zablokowany z szóstej strefy i odjechali nam na dwa punkty. Pod koniec partii wyrównaliśmy (20:20) i wyszliśmy na prowadzenie. Przy stanie 24:23 i była bardzo długa akcja: trzy razy blokowaliśmy ataki rywala tak, że piłka wychodziła na ich stronę w końcu Brazylijczyk nie wytrzymał psychicznie i puścił takiego "samolota" siatkarskiego. Wygraliśmy 25:23.
Radości z awansu nie było końca - Wielka euforia i szaleństwo – mówi Zbyszek. -Hala była wypełniona kibicami i wreszcie czuło się, że gra się o najwyższe cele.
Jutro rozegrane zostanie pierwsze spotkanie finałowe między Halkbankiem i Fenerbahce.
- Fenerbahce w tym sezonie zdobyło Puchar Turcji, my byliśmy liderem fazy zasadniczej, więc w finale spotkają się dwa najlepsze zespoły ligi - podkreśla Bartman. - Nie chcę przewidywać wyniku tych spotkań, bo też wydawało nam się że zakończymy rywalizację półfinałową w trzech spotkaniach a okazało się że graliśmy pięć. Ja nie chcę się w proroka bawić, bo to mi jakoś ostatnio nie wychodzi, więc może zajmę się graniem i niech ktoś inny prorokuje (śmiech).
źródło: Reprezentacja.net
opracowanie: Katarzyna Biernacka
Do wiadomości napisano 69 komentarzy