seniorzy, seniorki 09.05.2008 09:47:45
Redakcja magazynu „Polska Siatkówka” postanowiła porównać poglądy trenerów naszych reprezentacji seniorakich, Marco Bonitty i Raula Lozano. Obydwu szkoleniowcom zadano te same pytania. Spróbujmy więc lepiej poznać charaktery i sposoby pracy naszych selekcjonerów.
|
Marco Bonitta |
Raul Lozano |
|
Czy w reprezentacji zagra jeszcze Dorota Świeniewicz? - Zarówno dla Doroty, jaki i dla każdej zawodniczki w Polsce reprezentacja jest otwarta. Nie mam żadnego problemu z tym żeby Dorota grała. Oczywiście musi być spełnione jedno kryterium. Podstawowym, jedynym warunkiem jest dobra dyspozycja. Kryterium, które pozwoli Dorocie grać w kadrze jest forma sportowa. Tylko tym może przekonać, że zasługuje na powrót do reprezentacji. Nie mam żadnych uprzedzeń, żeby powołać Dorotę, jeśli będzie tylko prezentować odpowiedni poziom sportowy. |
Czy w reprezentacji zagra jeszcze Grzegorz Szymański? - Nie. Przyczyny już podawałem. Z Grześkiem jest tak, że nie czuje się pewny, że może grać, gdy ciężar spoczywa na nim. Przekonałem się o tym już dwukrotnie. Gdy miał występować jako podstawowy atakujący, a nie zagrał. Chcę zawodników, którzy zagwarantują mi grę na odpowiednim poziomie i do których mam pełne zaufanie. |
|
Nowe twarze w kadrze: Anna Barańska, Katarzyna Gajgał, Karolina Ciaszkiewicz – co wniosły? - Przede wszystkim dużo uśmiechu, wiele radości do zespołu. To było bardzo ważne. Ich pojawienie się w drużynie narodowej skutkowało pozytywną atmosferą w grupie. W zakresie treningu wszystkie wykonały ogromną pracę. Karolina miała mniej okazji do zaprezentowania się. Więcej grały Katarzyna i Ania, i pokazały, że gotowe są do gry w reprezentacji i że stać je na grę na bardzo wysokim poziomie. |
Nowe twarze w kadrze: Dawid Murek, Krzysztof Gierczyński, Marcin Wika – co wnieśli? - To nie są nowi gracze, ale bardzo doświadczeni. Jeden z nich długo nie grał w reprezentacji, drugi wcześniej nie akceptował powołań ze względów rodzinnych. Obaj wnieśli doświadczenie, wysoki poziom gry i ducha walki. |
| Jak ułożyć relacje reprezentacja – kluby?
- Inteligencja, świadomość wskazują, iż interesy reprezentacji i klubów często są rozbieżne. Mądrość nakazuje jednak, aby się gdzieś pośrodku tych różnych dróg spotkać się i znaleźć kierunek, który zadowoli obydwie strony. Dlatego kiedy przedstawiono mi projekt rozgrywania play off LSK, uszanowałem potrzeby klubów i mam nadzieję, że wzajemne zrozumienie i szacunek będzie sposobem na wypracowanie kompromisów, które tylko i wyłącznie służyć będą polskiej siatkówce. Obecnie relacje między klubami a reprezentacją są bardzo dobre i mam nadzieję, że taki stan będzie trwały. |
Jak ułożyć relacje reprezentacja – kluby? - Relacje muszą być jasne i serdeczne. Powinny opierać się na współpracy, aby móc dostosować do siebie jak najlepiej dwa kalendarze: ten klubowy i ten reprezentacyjny. Oba są bardzo intensywne i trudne przede wszystkim dla graczy. |
|
Kto w polskiej siatkówce jest dla mnie autorytetem? - Miałem to szczęście, ze mogłem pracować, z nieżyjącym już niestety Aleksandrem Skibą. Wiele się od niego nauczyłem. Oczywiście, tu w Polsce lepiej go znacie. Przez pięć lat współpracowałem z nim, kiedy zajmował się młodzieżą w Rawennie i dla mnie to on właśnie jest osobą, dzięki której wiele zyskałem jako trener. Po przyjeździe do Polski, żałuję że było zbyt mało sposobności, by poznać bezpośrednio wszystkie wielkie osobowości polskiej siatkówki. Wielkim honorem było jednak dla mnie osobiste poznanie Tomasza Wójtowicza – obecnie komentatora „Polsatu”. Pamiętam go, jako gracza ligi włoskiej. Uważam, że wówczas to był najlepszy siatkarz nie tylko ligi włoskiej, ale i świata. Dlatego niezwykle cenie sobie, że mogłem go w Polsce, wreszcie poznać osobiście. To było dla mnie bardzo ważne przeżycie. |
Kto w polskiej siatkówce jest dla mnie autorytetem? - Historycznie Wagner to największy autorytet polskiej siatkówki. Potem zawodnicy, którzy wspólnie z nim tę historie tworzyli, ale nie sadzę, by był obecny w polskiej siatkówce jeden wielki autorytet. I nie sądzę, by była taka potrzeba. |
|
Kto w polskiej siatkówce jest dla mnie zwierzchnikiem? - Mam bardzo bezpośredni, nawet osobisty kontakt z prezesem polskiej federacji, Mirosławem Przedpełskim. Jest bardzo ważnym recenzentem mojej pracy. Drugą osobą, która pomaga mi rozwiązywać problemy jest wiceprezes PZPS Waldemar Wspaniały. Obydwaj prezesi są niezwykle ważni w kwestiach reprezentacji i w relacjach z władzami polskiej federacji. |
Kto w polskiej siatkówce jest dla mnie zwierzchnikiem? - Dla mnie Waldemar Wspaniały, Artur Popko, Mirosław Przedpełski. To moi rozmówcy. Z nimi dyskutuje i przekonuje do swoich pomysłów i planów. |
| Nie podoba mi się w polskiej siatkówce...? - To niebezpieczne pytanie (śmiech). Poważnie jednak, ograniczając się tylko do żeńskiej siatkówki to; polska siatkówka rozwija się. Nie jest to jednak postęp adekwatny do potencjału. Mam na myśli nie tylko kwestie treningu, czy techniki, ale przede wszystkim sprawy związane z medycyną, sposobach odżywiania się, czy pracą na siłowni. Widzę, że bez wątpienia postęp, ale zbyt powolny w stosunku do panujących na świecie tempa i tendencji. |
Nie podoba mi się w polskiej siatkówce? - Dziennikarze. Co prawda, jest ich niewielu, ale zdarzają się nieuczciwi, przekręcający fakty, albo szukający sensacji i skandalu. |
| Cenię współczesną polską siatkówkę za...? - Znowu zastrzegam; mówię tylko o kobiecej siatkówce. Podziwiam zawodniczki za profesjonalną postawę, za zaangażowanie. Tego nie spotyka się powszechnie we Włoszech. Tutaj podoba mi się połączenie ciężkiej pracy z radością z jej wykonywania. Ciężko pracując można też się dobrze bawić. To jest ta istotna różnica w realizacji zadań i celów. To właśnie w pracy w Polsce najbardziej mi się podoba. Nie ukrywam, że od dziewczyn się nauczyłem, że im ciężej pracujemy, tym bardziej się uśmiechamy. Coraz częściej więc się uśmiecham. To jest nadzwyczaj ważne – możesz ciężko pracować i być radosnym, uśmiechniętym. |
Cenię współczesną polską siatkówkę za...? - Publiczność i święto, którym jest każda siatkarska impreza czy nawet pojedynczy mecz. Cenię za spokój na trybunach, na których zasiadają całe rodziny |
|
Niewykorzystany potencjał polskiej siatkówki to...? - To kolejne trudne pytanie. Odpowiem jednak, choć być może będzie to niepełne wyjaśnienie. Zbyt krótko jestem w Polsce, by się z taką kwestią w pełni zmierzyć. Ograniczę się ponownie do żeńskiej reprezentacji. Wiem, że kobieca drużyna narodowa nie osiągnęła pełni swoich możliwości. To nie jest jeszcze poziom na którym ta reprezentacja może zagrać. Wciąż mamy rezerwy. |
Niewykorzystany potencjał polskiej siatkówki to...? - Jeszcze jest margines i w kadrze, i w klubach, który musimy poprawić. Potrzeba na to dogłębnej analizy i generalnego programu rozwoju. Polska siatkówka bardzo się jednak rozwinęła, ale jest jeszcze pewien procent, który pozwoli i kadrze, i przede wszystkim klubom być na szczycie. Dwa kluby w Final Four europejskich pucharów to pozytywny znak, ale nie może to być jedynie przypadek. |
|
Najważniejszy cel mojej pracy w Polsce to...? - Kwalifikacja do Igrzysk. A na igrzyskach? Jeśli tam zagramy mamy być uśmiechnięci, radośni i bawić się... sukcesami najlepiej. Co z tego wyniknie? Zobaczymy. |
Najważniejszy cel mojej pracy w Polsce to...? - Najpierw zakwalifikować się na igrzyska olimpijskie, na których będziemy występować w roli głównej i chcemy grać o medale. |
| Podam się do dymisji jeśli...? - Kontrakt mam do Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Co będzie dalej – nie wiem? Zobaczymy. Póki co, do igrzysk pracuję w Polsce. |
Podam się do dymisji jeśli...? - Nie podam się do dymisji. |
| Moją zasługą dla polskiej siatkówki jest...?
- Myślę, że wniosłem tutaj nowy sposób pracy. Nie twierdzę, że lepszy lub nie daj Boże gorszy. Po prostu nowy. Na starcie było z tym trochę problemów. W tej chwili znaleźliśmy z dziewczynami nowe, wspólne rozwiązania. Nowości to: sposób pracy na siłowni, szukanie elementów rozwoju niekoniecznie związanych tylko z grą. To wiele drobiazgów, które na pozór są nieistotne, ale ostatecznie okazują się decydującymi. Co najważniejsze: bardzo często to dziewczyny dostrzegają te niuanse i same je sugerują. To już świadczy o świadomym partnerstwie i odpowiedzialności grupy. |
Moją zasługą dla polskiej siatkówki jest...? - Myślę, że wyniki mówią same za siebie. Zdobyliśmy srebrny medal na mistrzostwach świata i zawsze byliśmy w czołówce Ligi Światowej. To wynik sportowy i to jest bezdyskusyjne. Jeśli chodzi o pracę trudno ją zmierzyć, ale jest wiele zmian. One wynikają tak z mojego sposobu pracy na treningu, jak i prowadzenia zespołu. |
|
W jaki sposób rozwiązuję problemy personalne w kadrze? - Nie ma uniwersalnej recepty na rozwiązanie każdego problemu. W zależności od tego jaki to problem, kogo dotyczy? – tak staram się go rozwiązywać. Zawsze jednak najważniejsza jest rozmowa, komunikacja. Bez tego nie sposób rozwiązać kłopotu. Są sytuacje, kiedy problem trzeba rozwiązywać na forum drużyny, innym razem trzeba porozmawiać w „cztery oczy”. Zawsze jednak najważniejszy jest dla mnie interes zespołu. Nie ma prostego, generalnego rozwiązania. Liczą się tylko rozwiązania skuteczne i szczere. |
W jaki sposób rozwiązuję problemy personalne w kadrze? - Trudno generalizować, ale przede wszystkim diagnozuję, analizuję i znajduje rozwiązanie. W każdym przypadku i w każdej sytuacji. Z pełnym respektowaniem i poszanowaniem reguł. |
| Kto mógłby być moim następcą? -Naprawdę nie wiem kto. Nie sądzę też by prezes Przedpełski zapytał mnie: Kto cię może zastąpić? |
Kto mógłby być moim następcą? - Nie jestem królem, który pozostawia po sobie następcę. |
| Polska siatkówka już mnie nauczyła...? - Może to już wam umknęło, ale wspominałem wcześniej: po pierwsze uśmiechać się, być bardziej wyluzowanym i radosnym. Dzięki wam jestem mniej groźny, mniej surowy. Po drugie: mniej patrzę na skuteczność rąk w ataku, lub kolan w wyskoku, a bardziej na radość z samej gry. To dzięki polskiej siatkówce. |
Polska siatkówka już mnie nauczyła...? - Bardzo dużo. Od zawodników nauczyłem się, że nie mają problemu, żeby podjąć wysiłek. Nauczyłem się też komunikowania z ludźmi bez znajomości polskiego. A także od kibiców nauczyłem się co oznacza afekt i miłość do własnego zespołu. Ale w tym samym czasie uczyłem się też poznając kulturę różną od mojej. Dlatego uważam, że rozwinąłem się, poprawiłem jako człowiek. |
źródło: Polska Siatkówka/Reprezentacja.net
autor: Tomasz Kowalik
Do wiadomości napisano 147 komentarzy
Znasz Macromedia Flash?
To ogłoszenie dla Ciebie!