- Zostałem rozgrywającym nie tylko dlatego, że okazałem się mistrzem w przebijaniu balonu nad poduszkami. Mój ojciec był rozgrywającym, a ja zawsze chciałem być taki jak on - stwierdził w wywiadzie dla Świata Siatkówki Lloyd Ball.
Gdy wspominam swoje dzieciństwo, widzę sypialnię moich rodziców. Na środku dużego łóżka jest „siatka”, zbudowana z poduszek, poukładanych jedna na drugiej. Jej konstruktorem był mój ojciec. Gdzieś obok leży balon, który imituje piłkę. Swoje pierwsze siatkarskie mecze rozgrywałem właśnie w sypialni, za wszelką cenę chcąc pokonać tatę. Miałem cztery lata, gdy ojciec zaczął mnie uczyć zasad siatkówki. Traktowałem te poranki przy siatce niezwykle poważnie.
Zostałem rozgrywającym nie tylko dlatego, że okazałem się mistrzem w przebijaniu balonu nad poduszkami. Mój ojciec był rozgrywającym, a ja zawsze chciałem być taki jak on. Zasada jest prosta: gdy zespół przegrywa, to zwykle jest to wina rozgrywającego. Gdy wygrywa, bohaterem staje się atakujący. Trzeba mieć silną osobowość, by zostać rozgrywającym. Ja ją mam. Dzięki mojemu ojcu.
Gdy Amerykanie w latach osiemdziesiątych zdobywali złoty medal na Igrzyskach Olimpijskich w koszykówce, siedziałem z moim tatą na kanapie, w naszym domu w stanie Indiana. Oglądaliśmy wspólnie finałowy mecz, a ja z każdą minutą otwierałem oczy coraz szerzej. Powiedziałem mu wtedy, że jak dorosnę, chcę zostać koszykarzem i pojechać na Olimpiadę. Chciałem przeskoczyć telewizor i cieszyć się razem z naszymi koszykarzami. Chciałem przeżyć ten rodzaj emocji, którego doświadczają sportowcy startujący w Igrzyskach Olimpijskich.
Ojciec uświadomił mi, że w koszykówkę gra cała Ameryka, każdy mały chłopiec wie jak kozłować piłkę, jak rzucać do kosza. Dołączenie do reprezentacji było jego zdaniem właściwie nierealne, miałbym może szansę jak jeden do miliona. Siatkówka była rozwiązaniem dużo łatwiejszym. Wysiłek towarzyszący pracy na treningach ten sam, ale statystycznie ujmowana szansa trafienia do drużyny narodowej – wielokrotnie większa. Argumenty ojca wydały mi się na tyle mocne, że przyznałem mu rację i wybrałem grę przez siatkę.
* Autorka tekstu Anna Więcek - Świat Siatkówki
Więcej w majowym numerze „Świata Siatkówki”
źródło: Świat Siatkówki
autor: Anna Bajorek