Ma w kolekcji mistrzostwo Polski, mistrzostwo świata juniorów, srebro czempionatu seniorów, a w środę dorzucił do tego złoty medal najsilniejszej ligi - włoskiej Serie A. Michał Winiarski był jednym z bohaterów zespołu Itas Diatec Trentino (Trydent), który w finale play-off pokonał Coprę Piacenza.
- Jestem bardzo dumny z syna. Teraz fajnie byłoby zobaczyć go na podium olimpijskim - mówi ojciec siatkarza,
Jerzy Winiarski. -
Ostatni mecz finałowy oglądaliśmy w telewizji całą rodziną. Mieliśmy jechać do Włoch, ale nie pozwoliły mi na to sprawy zawodowe. O 23.30 Michał zatelefonował do nas, był bardzo szczęśliwy. Przecież działacze stawiali przed siatkarzami cel awansu do półfinału, a oni wygrali złoto.
- Ostatnie chwile przed decydującym meczem były nerwowe - przyznaje siatkarz.
- Czas dłużył się niesamowicie. Od południa minęło siedem godzin, a wydawało mi się jakby to był cały tydzień. Kiedy wyszliśmy na boisko rywale naskoczyli na nas z całych sił. Serwowali jak natchnieni i przejęli inicjatywę. Na szczęście później negatywne emocje opadły i wygraliśmy w trzech setach.
Polak był w minionym sezonie podstawowym zawodnikiem trydenckiej ekipy.
- Itas to zespół budowany z myślą o przyszłości, mający duże ambicje. Michał stał się tam graczem kompletnym - chwali kolegę inny czołowy zawodnik ligi włoskiej
Sebastian Świderski (Lube Banca Macerata).
* Autor tekstu Rafała Bała - sports.pl
źródło: sports.pl
autor: Anna Bajorek