- Tak naprawdę to wczoraj poczułem jak smakuje Mistrzostwo Włoch, na imprezie przy głównej fontannie na rynku. W mieście był koncert, kilka tysięcy ludzi i my na scenie, bardzo przyjemne uczucie - powiedział Jakub Bednaruk, opisując swoje wrażenia po zdobyciu przez jego zespół mistrzostwa Włoch.

Czy przychodząc do Trento przeszło Ci przez myśl, że będziesz grał o scudetto?
Jakub Bednaruk:
-
Przed sezonem pytałem kolegów we Włoszech czy nasza drużyna jest w stanie walczyć o Mistrzostwo, nawet oni nie wierzyli. Przekonywali mnie, że w Serie A każdy zespół może wygrać z każdym, a żeby zdobyć scudetto trzeba budować zespół kilka lat. My w tym roku zaprzeczyliśmy wszystkim tym teoriom.
Do wyłonienia Mistrza Włoch potrzebne było rozegranie aż 3 spotkań, co możesz powiedzieć o tej rywalizacji?
-
Obydwa zespoły udowodniły, że są trudnymi przeciwnikami na własnym boisku. Na całe szczęście trzecie spotkanie rozgrywaliśmy u siebie i zdobyliśmy Mistrzostwo Włoch. Z perspektywy kilku dni mogę powiedzieć, że nasz zespół miał więcej argumentów by wygrać, trudniej było Piacenzie, gdzie gra zespołu opierała się tylko na genialnym, Hristo Zlatanovie.
Trzecie spotkanie - jak ono przebiegało. Co zadecydowało o Waszym zwycięstwie?
-
W drużynie Copry swojego zadania nie spełnił Simeonov, który wyszedł w pierwszym składzie i jak zwykle wylądował na ławce w secie drugim. Na miejscu Marcela Gromadowskiego czułbym się nieco rozżalony, bowiem nie dostaje on szansy gry podczas gdy Simeonov kolejny raz nie zanotował więcej niż 25% w ataku. Do naszego zwycięstwa w znaczący sposób przyczyniła się trójka graczy, która znakomicie się uzupełniała, Michał Winiarski, Vladomir Nikolov i Matej Kazijski. Ten ostatni to moim zdaniem, najlepszy skrzydłowy na świecie, jest wspaniałym zawodnikiem, a jego kontry są zabójcze.
Co się czuje po zdobyciu Mistrzostwa Włoch?
-
Niezbyt często zdarza się polskiemu zawodnikowi zdobyć scudetto, poza tym ja jakoś specjalnie się do tego nie przyczyniłem. Byłem jak Jurek Dudek w Realu Madryt (z tą różnicą, że jemu lepiej płacą za siedzenie na ławce, śmiech). Nikola Grbic przez cały sezon grał dobrze, można powiedzieć, że nawet bardzo dobrze więc nie miałem zbyt wielu okazji do gry, dlatego też nie popadam w euforię.
Jak smakuje Mistrzostwo Włoch, jakie wrażenia i emocje?
-
Tak naprawdę to wczoraj poczułem jak smakuje Mistrzostwo Włoch, na imprezie przy głównej fontannie na rynku. W mieście był koncert, kilka tysięcy ludzi i my na scenie, bardzo przyjemne uczucie. Klub z Trento jest dość młody, dopiero 8 sezon gra w Serie A, a już ma w dobytku Mistrzostwo kraju. W mieście nie ma piłki nożnej, zatem to my jesteśmy bohaterami, jest to całkiem miłe.
* Rozmawiała Weronika Grabowska przegladligowy.com
źródło: przegladligowy.com
opracowanie: Natalia Lasoń