Nico Freriks i Benjamin Hardy - to nowi zawodnicy Jastrzębskiego Węgla. Obaj ostatnio występowali w belgijskim Knack Roeselare Randstad.
Nico Freriks, podstawowy rozgrywający reprezentacji Holandii i czołowy zawodnik Knack Roeselare Randstad, podpisał dwuletni kontrakt Jastrzębskim Węglem.
- Gra w silnej lidze zawsze była dla mnie priorytetem - przyznał 26-letni zawodnik.
- Trzymaliśmy tę wiadomość dość długo w tajemnicy, gdyż w Belgii kończyły się rozgrywki finałowe, a ja obiecałem, że przed poniedziałkiem nikogo nie poinformuję. Jestem bardzo zadowolony, zamierzamy w najbliższym sezonie walczyć o mistrzostwo Polski – powiedział nam dyrektor jastrzębian,
Zdzisław Grodecki.
- Liga polska to trzecia siła w Europie - przyznał Freriks. -
Jestem jeszcze w miarę młodym rozgrywającym, cały czas chcę się uczyć i rozwijać. Wierzę, że tak właśnie będzie w Jastrzębiu.
Freriks pochodzi z rodziny o siatkarskich tradycjach, tata grał w reprezentacji juniorów, mama również, a siostra Suzanne gra aktualnie w Hiszpanii, w Toledo i jest trzecią rozgrywającą drużyny Oranje. 192 cm wzrostu, doskonała lewa ręka, inteligencja, świetne wyszkolenie techniczne - to krótka charakterystyka Holendra. Przygodę z siatkówką rozpoczął w 1993 roku w rodzinnym miasteczku Horst. Przez pięć lat grał w Hovoc Horst, potem przyszedł czas na profesjonalne trenowanie. Następne kluby Holendra - Falopa Weert, Talent Team/SSS Barnevelo, nadal w rodzimej lidze, następnie belgijski Noliko Maaseik, holenderski Omniworld Almere, austriacki Hypo Tyrol Insbruck i ostatnie dwa sezony spędził w Knack Randstad Roeselare. Teraz czas na Jastrzębski Węgiel.
Nico Freriks z flagą Holandii
(fot. reprezentacja.net)
Jeszcze przed igrzyskami olimpijskimi w Atenach został okrzyknięty wielkim talentem, później pojawiły się małe problemy. Dobrze znany w Polsce, trener
Harry Brokking nie widział Nico w swojej drużynie. Drugą szansę dał młodemu siatkarzowi obecny szkoleniowiec Oranje, słynny
Peter Blange – mistrz olimpijski z Atlanty (1996). Czy Freriks nie obawia się rozstania z najlepszymi? Przecież z Polski do Holandii będzie miał o wiele dalej niż z Belgii. -
Nie ma to kompletnie znaczenia - stwierdził zawodnik. -
Czuję się dobrze w zespole, który jest zgrany i się rozumie, dla którego wspólny cel jest taki sam. Mnie interesuje gra na wysokim poziomie co tydzień, lubię wyzwania. W Belgii są trzy bardzo dobre kluby, reszta sporo od nich odstaje. W Polsce walka będzie zdecydowanie bardziej wyrównana. I na tym głównie mi zależy.źródło: przegladligowy.com/Sport
opracowanie: Anna Bajorek