We Wrocławiu wśród licznie zgromadzonych na trybunach kibiców, znalazł się także prezes PZPS, Mirosław Przedpełski. Choć po meczu nie mógł być zadowolony z postawy naszych zawodniczek, znalazł coś z czego możemy się cieszyć - Polscy kibice jak zwykle pokazali, że są ze swoją reprezentacją niezależnie od tego, gdzie gra i jakie wyniki osiąga.
Prezes PZPS chwalił także organizatorów gdyż turniej – jak to zawsze w Polsce, zorganizowany został bardzo dobrze. Gorzej było, kiedy przyszło ocenić postawę „biało-czerwonych”. –
Jeżeli miałbym ocenić poziom sportowy, musiałbym to zrobić w zależności od tego jaką przyłożymy miarkę. Jeżeli pod uwagę weźmiemy tylko zwycięstwa, to wynik jest jednoznaczny – negatywny. Gdyby naszym celem była wygrana w Grand Prix, trzeba było surowo ocenić grę drużyny. Ale wiadomo było jeszcze przed rozpoczęciem Grand Prix, w jakim składzie wystąpi nasz zespół i jakie były założenia przed startem zawodów. Od tych dziewczyny nie wymagaliśmy awansu do finału i walki o najwyższe laury – powiedział.
-
Najważniejsze są igrzyska i jeśli tam zaprezentujemy się z jak najlepszej strony to porażki w GP, mam taką nadzieję, kibice nam wybaczą. Przyznał jednak, że sam, jako zwykły kibic, oczekiwał lepszych rezultatów i liczył, że we Wrocławiu polskie siatkarki wreszcie wygrają pierwszy mecz na GP. -
Mecze na własnym boisku, przed swoją publicznością zawsze są ważne. Kibice chcą oglądać, jeżeli nie zwycięstwa, to dobrą grę, dobrą siatkówkę po prostu, my tego niestety nie spełniliśmy. Prezes szybko jednak dodał, że na wszelkie analizy przyjdzie czas dopiero po igrzyskach olimpijskich w Pekinie. -
Mężczyźni przygotowują się innym trybem niż żeńska reprezentacja. Który wariant okaże się skuteczniejszy, okaże się w Pekinie. Jednak wiadomo, jeżeli nie uda się zbudować optymalnej formy, na dzisiejsze porażki nie będzie wytłumaczenia.
"Biało - czerwone" (fot. Reprezentacja.net)
Mirosław Przedpełski nie krył, że ze wszystkich trzech spotkań, jakie Polki rozegrały w Hali Stulecia, najbardziej żałuje tego drugiego – z Tajlandią. -
Każdy mecz był różny, bo wszystkie nasze rywalki prezentują od siebie inny styl. Niewątpliwie dzisiaj zespół USA nas zdeklasował, walka była niestety tylko na początku. Z Tajlandią powinniśmy wygrać, a tak się nie stało. Niezależnie od tego, w jakim składzie nasza drużyna występuje, Tajki nie powinny sprawić nam aż tak dużego problemu.
Prezes uznał, że przyczyną porażek, może być przede wszystkim złe nastawienie psychiczne do meczów. -
W głowie dużo się rozgrywa a jak jest złe nastawienie zanim jeszcze spotkanie się rozpocznie, nie można się dziwić, że mecz się przegrywa. Sam kiedyś uprawiałem czynnie siatkówkę, więc coś o tym wiem – stwierdził. Na zakończenie dodał. –
Chciałbym przeprosić w imieniu reprezentacji, za to, że nie potrafiliśmy sprawić widzom radości. Ale odegramy się na olimpiadzie!
*Rozmawiała Hanna Niełacna - Reprezentacja.net
źródło: Reprezentacja.net
opracowanie: Hanna Niełacna