1. Brazylia
2. Włochy
3. USA
4. Kuba
5. Chiny
6. Serbia
7. Japonia
8. Rosja
9. Polska
10. Korea
seniorki, plusliga 28.11.2008 08:03:17

W poprzednim sezonie była pani najlepszą siatkarką ligi, a mimo to w kadrze o pani ani widu, ani słychu.
- Nie widział mnie w niej pan Bonitta.
Twierdzi, że widział, ale pani co rusz podsyłała mu zwolnienia lekarskie.
- Tylko raz rozmawiałam z Bonittą na ten temat. Podczas mistrzostw Europy jesienią 2007 roku miałam kłopoty z kręgosłupem. Po powrocie do klubu zajęłam się zdrowiem, jednocześnie trenując i przechodząc rehabilitację. Doprowadziłam się do należytego stanu, w tym czasie reprezentacja jechała do Japonii na Puchar Świata. Powiedziałam selekcjonerowi, że nie dam rady rozegrać jedenastu meczów w dwa tygodnie. Dodałam, że na następnych zgrupowaniach będę zjawiać się bez problemów. Nie dostałam jednak ani jednego powołania. Niech więc Bonitta nie mówi, że przysyłałam mu zaświadczenia o niezdolności do gry.
Najbardziej żal było pani igrzysk olimpijskich w Pekinie?
- Każdy sportowiec marzy o wyjeździe na igrzyska. Ja też, ale nie dostałam szansy. Było mi bardzo przykro z tego powodu, zwłaszcza że inaczej wyobrażałam sobie moje rozstanie z kadrą. W końcu tyle lat w niej grałam, nigdy się nie migałam. Stało się inaczej niż myślałam, ale już to przebolałam.
Oglądała pani występ reprezentacji na igrzyskach w Pekinie?
- Nie byłam w środku, ale z zewnątrz wyraźnie widać było brak dobrej atmosfery. Trudno mi o tym mówić, było mi naprawdę przykro. Dobry wynik w Pekinie byłby korzystny nie tylko dla dziewczyn tam grającym, ale również dla całego środowiska siatkarskiego w Polsce. Wiadomo, sponsorzy uzależniają swoją pomoc od wyników. Sukces reprezentacji przekłada się na kluby, wszystkim żyłoby się lepiej. Była duża szansa, by ugrać coś więcej niż tylko jedno zwycięstwo. Ja i tak zazdroszczę dziewczynom, że tam pojechały.
Marco Bonitta to dobry strzał, czy pudło?
- Nie wiem, czy powinnam wypowiadać się na ten temat, bo byłam w jego reprezentacji dość krótko. Z perspektywy wyników nie był to chyba genialny pomysł, by zatrudniać go w Polsce.
Są dwaj kandydaci na jego następcę – Jerzy Matlak i Alojzy Świderek. Któremu powierzyłaby pani to stanowisko?
- Trudny wybór, bo pracowałam z oboma. Z trenerem Matlakiem zdobywałam złote medale, spotkaliśmy się w Andrychowie i Pile. Uważam go za świetnego fachowca, który nawet z młodym zespołem zawsze jest w czołówce ligi. Trener Świderek był asystentem w reprezentacji sięgającej po złoto mistrzostw Europy w 2003 roku.
Ale nie odpowiedziała pani na pytanie. Który z nich byłby teraz lepszy dla reprezentacji. Matlak z żelazną dyscypliną, czy Świderek, człowiek kompromisu?
- Dałabym kadrę trenerowi Świderkowi. Z tymi dziewczynami trzeba mieć twardą rękę na treningach, ale później dać im nieco swobody. To profesjonalistki, wiedzą, jak rozplanować wolny czas. Kadra nie może stać się obozem, trzeba na nią jeździć z przyjemnością. Z tego bierze się dobra atmosfera. Wtedy reprezentacja będzie miała wyniki.
Dlaczego mówi pani „one”, a nie „my”?
- Bo już nie będę jeździła na zgrupowania kadry.
Nawet jeśli nowy selekcjoner wyśle pani powołanie?
- Gdyby tak się stało, na pewno pojadę na rozmowę i przedstawię swój punkt widzenia. Ale przyznam szczerze, że nie widzę się już w kadrze.
Przemawia przez panią skromność?
- Nie. Przychodzi czas, że coś się kończy. Mnie się wydaje, że dobiegła końca moja kariera reprezentacyjna. Może nie było to wymarzone pożegnanie, ale trudno. Teraz czas na młode dziewczyny.
*rozmawiali Przemysław Iwańczyk (Gazeta Wyborcza, Polsat Sport) i Jerzy Mielewski (Polsat Sport), więcej w magazynie SuperVolley
Przeczytaj również:
Kalendarz "Bliscy" do nabycia już w grudniu
źródło: SuperVolley/wp.pl
opracowanie: Natalia Starosta
Do wiadomości napisano 78 komentarzy

Kadetki:
Włochy, Zocca
8-12 stycznia 2009r.
----------------------
Kadeci:
Polska, Rewal
6-10 stycznia 2009r.
Skład kadry
Wyniki