Reprezentacja.net:
Co można powiedzieć o takim meczu jak niedzielne spotkanie z Perugią? Była wielka szansa wygrać w trzech setach, przegraliście w pięciu.
Sebastian Świderski:
- Niestety po raz kolejny raz potwierdziła się stara zasada, że kto nie wygrywa 3:0, przegrywa 2:3. Byliśmy można powiedzieć jedną piłkę od wygrania spotkania, prowadziliśmy w trzecim secie 23:21, a nagle wszystko się odwróciło – Perugia wygrała cztery następne piłki, wygrała kolejne sety 23:25 i w efekcie całe spotkanie. Na pewno mecz stał na wysokim poziomie - nie przypominam sobie, kiedy ostatni raz w jednym spotkaniu tyle piłek było bronionych. Zawiązywały się bardzo długie akcje, mecz trwał ponad dwie godziny, praktycznie ciągle trwała gra na przewagi. Porażka porażką, ale nie robimy z tego tragedii, bo spotkanie było wyrównane a przeciwnik lepszy o dwie piłki w każdym secie. Teraz pozostaje nam tylko czekać i pracować, żeby po raz kolejny to się nie powtórzyło.
W obronie niezwykle ofiarnie grał i Pan. Najpierw ucierpiał kark, potem kolano i w efekcie w piątym secie zszedł Pan z boiska. Nic się nie stało?
- Na dzień dzisiejszy wszystko w porządku, nie ma większych problemów. Na pewno odczuwałem zmęczenie całym meczem. Kolano to był może nie wypadek, ale wypadkowa całego spotkania. Mięsień nie utrzymał ścięgna, poczułem ukłucie w kolanie i wolałem nie ryzykować. Tym bardziej, że akurat z tym kolanem miałem od zawsze problemy i nie chciałem żeby się to skończyło jakoś gorzej. Jest już dużo lepiej, miałem zabiegi. Wczoraj i dzisiaj mam dwa dni odpoczynku. Kilka dni spokoju i powinno być już wszystko ok.
Wydaje się, nie tylko po tym meczu, że w decydujących momentach wasz rozgrywający nie ma pełnego zaufania do Matteo Martino. Czy to mylne wrażenie?
- Rozgrywający na pewno stara się tak kierowac grą, żeby zdobyć punkt. Jeśli ktoś nie jest w stanie skończyć akcji, Valerio Vermiglio stara się szukać innych rozwiązań. Wszyscy staramy się wygrać mecz, set i rozgrywający gra do tych zawodników, do których ma większe zaufanie. Matteo ostatnio przeżywa kryzys formy, ten spadek musiał kiedyś przyjść po reprezentacji, ma także swoje problemy zdrowotne, ale cały czas gra. On bardzo potrzebuje gry, jest zawodnikiem młodym i każdy taki mecz, nawet można powiedzieć, w średnim stylu, będzie procentował później. Naszym pierwszym celem jest Puchar Włoch pod koniec miesiąca – tam mamy pokazać się z jak najlepszej strony. Martino jest potrzebny tej drużynie i po prostu musi grać.
Już jutro gracie na wyjeździe w LM z Belgami. Podstawowej szóstce chyba bardzo potrzebny jest odpoczynek, szczególnie bardzo obciążonemu Igorowi Omrcenowi czy choćby Panu. Czy w meczu z Knack wystąpią rezerowi?
- Nieoficjalnie mogę powiedzieć, że do Roeselare jedzie druga szóstka, nie będzie pięciu zawodników z podstawowego składu. Ja jestem w tej grupie, która zostaje tutaj, w Maceracie gdzie będziemy się przygotowywać do kolenych spotkań. Skupimy się na przygotowaniu fizycznym przed Pucharem Włoch. Do Belgii pojedzie siódemka czy szóstka z naszego zespołu plus nasi juniorzy. Jedziemy jednak po zwycięstwo, bo wygrywając z Knack Randstad Roeselare zajmujemy pierwsze miejsce w grupie i teoretycznie mamy łatwiejszego przeciwnika w kolejnej fazie rozgrywek. Trzeba umieć równomiernie rozłożyć siły na całą ligę, Puchar Włoch i Ligę Mistrzów. Taka decyzja zapadła i nieoficjalnie mogę już powiedzieć, że w tym spotkaniu wystąpią rezerwy.
Rozmawiała Dominika Chorzępa - Reprezentacja.net
źródło: Reprezentacja.net
opracowanie: Dominika Chorzępa
Do wiadomości napisano 19 komentarzy











