Wczoraj wieczorem Lube Banca Macerata Sebastiana Świderskiego zaskakująco łatwo poradziła sobie z zespołem z Modeny, który do słabych przecież nie należy. Ekipa zdobywcy Coppa Italia po nieco gorszym okresie ponownie nabiera wiatru w żagle. Był to bardzo dobry mecz Lube, bardzo dobry mecz naszego reprezentanta. Czy można było przewidzieć taki przebieg spotkania? - Nie spodziewaliśmy się, że będzie aż tak łatwo – przyznaje MVP niedzielnej konfrontacji. - Chcieliśmy natomiast faktycznie jak najszybciej skończyć ten mecz dobrym wynikiem, ponieważ dziś w nocy, o pierwszej, wyjechaliśmy w drogę do Kazania. Najpierw autokarem jedziemy do Rzymu, potem czeka nas kilka przesiadek. Chcieliśmy zaoszczędzić siły i rozegraliśmy bardzo dobre spotkanie. Praktycznie od początku do końca kontrolowaliśmy wynik, może w wyjątkiem końcówki drugiej partii, kiedy mieliśmy pewne problemy z przyjęciem zagrywki Andrei Sartorettiego, ale udało się nam skończyć drugiego seta, a w trzecim ponownie dyktowaliśmy warunki gry - opisuje przebieg meczu Świderski.
Zwycięstwo za trzy punkty dało Maceracie utracony kilka tygodni temu fotel lidera klasyfikacji. Wydawało się, że Itas zdystansował Cuneo i Lube, ale po raz kolejny potwierdziło się, że w siatkarskich rozgrywkach do samego końca wszystko jest jeszcze otwarte. - Szczególnie w lidze włoskiej – zauważa "Świder". - Dotyczy to przede wszystkim zespołów, które grają w europejskich pucharach. Trzeba po równo rozkładać siły, aby grać skutecznie na wszystkich możliwych frontach.
Polak podkreśla, jak dużą rolę w zespole odgrywają zmiennicy żelaznej szóstki Fefe de Giorgi. - Mamy to szczęście, że posiadamy długą ławkę wartościowych rezerwowych. W ostatnim meczu Ligi Mistrzów grał Snippe, wczoraj zamiast Martina Lebla zagrał Marco Podrascanin. Trener robi zmiany, dając grać wszystkim, żeby rezerwowi mieli cały czas kontakt z rywalem i boiskiem. Na pewno będą nam potrzebni w kolejnych meczach.
Już w środę wieczorem w Kazaniu odbędzie się rewanżowe spotkanie Ligi Mistrzów z miejscowym zespołem, obrońcą trofeum sprzed roku. Pierwszy mecz Macerata wygrała bez straty punktu i teraz wystarczy tylko przypieczętować awans jednym wygranym setem. Jak zaplanowano kolejne dwa dni siatkarzy Lube Banca Macerata? – Dzisiaj w nocy na pewno nie będziemy spać, może trochę w autokarze, później podczas lotów. Zobaczymy, jak będzie wyglądać ta podróż – mówił wczoraj wieczorem polski przyjmujący.
- Sama podróż jest dosyć męcząca. Jedziemy autokarem do Rzymu, potem z Rzymu do Frankfurtu, z Frankfurtu do Moskwy i z Moskwy do Kazania, także tych przesiadek będzie trochę. Planowo powinniśmy dolecieć na miejsce w poniedziałek na dziesiątą wieczorem. Droga jest bardzo długa, więc dzień jutrzejszy będziemy mieć troszczekę luźniejszy. Dostaniemy czas na zapoznanie się z gabarytami hali, boiskiem i klimatem w Kazaniu, a także przygotowanie się od strony taktycznej. Wtorek będzie przeznaczony na klimatyzację i dojście do siebie po ciężkiej podróży, a w środę wieczorem czeka nas już mecz.
Rozmawiała Dominika Chorzępa - Reprezentacja.net
źródło: Reprezentacja.net
opracowanie: Dominika Chorzępa
Do wiadomości napisano 6 komentarzy











