Wraz z Bartoszem Kurkiem był dziś najskuteczniejszym zawodnikiem polskiego zespołu. Nic więc dziwnego, że nasz przyjmujący chciał się podzielić swoim tytułem MVP z Jakubem Jaroszem. Polski atakujący z kolei po meczu nie krył radości ze zwycięstwa. – Na pewno cieszy fakt, że wygrywamy te mecze. Ważne, że po takich trochę przykrych porażkach potrafimy wyjść i zwyciężyć przed polską publicznością dokładnie tak jak powinniśmy – mówił po spotkaniu.
Mimo tak dobrego występu Jakub Jarosz nie może być pewny miejsca w pierwszej szóstce. Walka pomiędzy nim a Marcelem Gromadowskim na pozycji atakującego ciągle jest otwarta, a trener Daniel Castellani nie faworyzuje żadnego z zawodników. – Nie mam pojęcia, czy jutro pojawię się w wyjściowej szóstce. Skład na dany dzień jest do końca nieznany – zdradza Jarosz pytany o to, czy po świetnym występie w pierwszym meczu może liczyć na zaufanie trenera także w drugim pojedynku.
Mimo licznych pochwał sam zainteresowany nie jest do końca usatysfakcjonowany swoim występem. – Miałem lepsze i gorsze chwile, ale na pewno cieszy, że po tych gorszych zdołałem się odbudować i skończyć ostatnie piłki tego spotkania – podsumował swój dzisiejszy występ Jakub.
Wielu martwiło się szczególnie o psychikę młodej kadry Castellaniego, o to, że młodzież nie zdoła utrzymać nerwów na wodzy. Dziś Polacy pokazali, że potrafią grać bardzo skoncentrowani i nie tracić głowy, gdy nie wszystko układa się po ich myśli. – Wytrzymaliśmy moment lepszej gry Wenezueli. Naciskali nas, a my zachowaliśmy zimną głowę i zdołaliśmy wygrać drugiego seta. Cieszy, że zakończyliśmy ten mecz 3:0 – dodał Jarosz.
Atakujący polskiej reprezentacji przyznał, że w taktyce na mecz z Wenezuelą szczególną rolę odegrała zagrywka. – Rozmawialiśmy dziś o tym, że mamy postawić na zagrywkę bardziej kontrolną, na 60-70% naszych możliwości, bo walcząc z takim zespołem trzeba dawać im pograć, a tym samym – pozwalać popełniać błędy. Ta taktyka, jak widać po rezultacie, sprawdziła się – z uśmiechem ocenił zawodnik.
Czy po tak dobrym meczu są jakieś elementy, które należałoby jeszcze poprawić przed jutrzejszym pojedynkiem? – Zawsze jest coś do poprawienia. Jestem przekonany, że kilka piłek mogłem inaczej uderzyć, nie dać się zablokować, nie zaatakować w aut – ocenia chłodno swoją postawę Kuba Jarosz.
* Rozmawiał Marcin Lepa - Polsat Sport
źródło: Reprezentacja.net/Polsat Sport
opracowanie: Joanna Majtyka
Do wiadomości napisano 36 komentarzy











