Reprezentacja.net:
Gratuluję niedzielnego zwycięstwa w meczu przeciwko Taranto tym bardziej, że spotkanie chyba nie należało do łatwych. Wynik 3:0, ale różnica punktowa w setach niewielka.
Sebastian Świderski:
- Tak, to prawda, dosyć blisko było w tych setach. Zespół z Taranto grał dobrze – na luzie, spokojnie. Wiadomo, nie grozi im spadek, nie mają praktycznie szans na play-offy, na pierwszą ósemkę. Wtedy gra się dużo spokojniej, dużo lepiej. Również my troszeczkę dopuściliśmy do takich nerwowych końcówek, ponieważ prowadząc dosyć wysoko, często zdarzają nam się przestoje – rywal odrabia kilka punktów i później łapie wiatr w żagle, a my z drugiej strony zaczynamy się denerwować, popełniać proste, głupie błędy i ta gra wygląda źle. Była to więc zasługa rywala, ale również my swoje pięć groszy zawsze musimy do tego wyniku dodać.
Pan pojawił się na boisku dopiero w trzecim secie, ale to wejście spokojnie można nazwać „wejściem smoka” – zdobył Pan siedem punktów i dostał statuetkę MVP. Czy spodziewał się Pan, że będzie aż tak dobrze?
- Nie, nie spodziewałem się, że w ogóle wejdę na boisko. Przyznam się szczerze, że wolałbym nie wchodzić, bo wtedy byłoby jasne, że zespół gra dobrze i nie potrzeba robić zmian (śmiech). Ja swoją rolę akurat w tym sezonie znam. Wiedziałem o tym, że będę rezerwowym i akceptowałem to. Teraz czekam na swoją okazję, taką dostałem w niedzielę. Cieszę się, że z niej skorzystałem, ponieważ wykonujemy bardzo ciężką pracę w trakcie tygodnia. Zeszły przepracowaliśmy bardzo sumiennie, a w szczególności ja i Paparoni, ponieważ Matteo Martino podkręcił nogę, cały tydzień nie trenował, Alberto Cisolla miał problemy z kręgosłupem, dopiero wrócił w piątek do treningu. Cieszę się więc, że to, co już przepracowałem w trakcie tygodnia, mogłem później "sprzedać" w niedzielę na meczu. Cieszę się, że inni zawodnicy mi pomagają, mają do mnie zaufanie, a ja postaram się odwdzięczać tym samym.
Pańskie wejścia to na razie tylko zmiany. Czy jest szansa na to, że pojawi się Pan na boisku na dłużej, może nawet na cały mecz? Czy Pański organizm jest już w stanie to wytrzymać?
- Trudno powiedzieć. Tydzień temu zagraliśmy sparing, między innymi z powodu tych problemów, które mamy. To spotkanie rozegrałem całe – cztery sety. Muszę przyznać, że wytrzymałem, ale na drugi dzień czułem się troszeczkę wykończony. Natomiast czy jest szansa? Ciężko stwierdzić. Trener na razie stawia na tych zawodników, na których stawiał od początku sezonu i ciężko się temu dziwić, ponieważ grają ze sobą od pięciu miesięcy i raczej nie szuka się jakiś nowych rozwiązań. Aczkolwiek ja się cieszę, ponieważ dostaję coraz więcej szans, w każdym spotkaniu jakieś tam swoje malutkie pięć groszy, trzy, dwa czy jeden dokładam do tego wszystkiego. Cierpliwie czekam – jeżeli będzie taka okazja, taka możliwość i trener zadecyduje, to na pewno będę się cieszył, gdy będę mógł grać w szerszym wymiarze niż tylko jeden czy pół seta. Natomiast na chwilę obecną nie robię z tego dramatu, spokojnie czekam.
Niedzielna wygrana zapewne wiele znaczy dla Maceraty. Czy można już powiedzieć, że kłopoty macie za sobą?
- Ciężko powiedzieć, ponieważ my gramy strasznie „w kratkę”. Potrafimy rozegrać dobre spotkanie, a w następnym tygodniu nasza gra wygląda zupełnie inaczej. Teraz mamy dwa bardzo trudne mecze wyjazdowe z Cuneo i Veroną. To będzie taki prawdziwy test naszych umiejętności i zobaczymy, gdzie jesteśmy przed zbliżającymi się, milowymi krokami play-offami. Zaczynają się one za półtora tygodnia i wtedy nie będzie już czasu na treningi, szukanie nowych rozwiązań. Trzeba będzie bazować na tym, co się ma i tym grać. Zobaczymy, na razie prezentujemy się różnie. Mam nadzieję, że forma ustabilizuje się i przestaniemy schodzić poniżej jakiegoś poziomu.
Zajmujecie obecnie piąte miejsce w lidze, mając tyle samo punktów co czwarta Modena. Rozumiem, że celem na najbliższe tygodnie jest wskoczenie do czwórki i zajęcie jak najlepszego miejsca przed play-offami.
- Oczywiście, im wyższe miejsce, tym teoretycznie lepiej. Natomiast najważniejszy według mnie jest poziom naszej gry. Jeżeli będziemy prezentować się z dobrej strony – będziemy grać to, co potrafimy, co trenujemy, co prezentujemy w tygodniu, to później wypadkową tego wszystkiego będzie właśnie wynik w ligowym spotkaniu i raczej będzie to wygrana. Bardziej uzależniałbym końcowy wynik od naszej formy, a jak wiadomo ostatnio z nią różnie bywa (uśmiech). Jeżeli będziemy grać dobrze, to zajmiemy wyższe miejsce i będziemy spokojniejsi przed play-offami. Natomiast jeżeli znajdziemy się niżej, to broni nie złożymy. Będziemy walczyć.
Już w najbliższą niedzielę bardzo trudny mecz z wiceliderem tabeli, Cuneo. Co trzeba zrobić, żeby pokonać Władimira Nikołowa i jego kolegów z drużyny?
- Grać przede wszystkim swoje, to co potrafimy, bo potrafimy grać mocną zagrywką, dobrze w przyjęciu i obronie. Tymi elementami na pewno można pokonać każdego. To nie jest tylko podejście do Cuneo, ale też do innych zespołów, jak na przykład Trento. Będziemy starali się zagrać dobre spotkanie i osiągnąć pozytywny wynik.
Czy jest szansa, że do gry powróci Mirko Corsano, czy też jego kontuzja okazała się poważna?
- Mirko na pewno wróci, wczoraj już był na siłowni. Po prostu zbił dość mocno kolano o bandy reklamowe, które są dosyć twarde. Dodatkowo przeleciał przez tę bandę, ma troszeczkę naruszony nadgarstek, ale to jest twardy facet. Znam go już od dwóch lat, na pewno nie podda się i pewnie już w dzisiejszym treningu będzie brał udział w stu procentach, bo już wczoraj zapowiadał, że nic poważnego się nie stało i będzie na pewno gotowy.
Czy mimo tego, że Macerata nie gra już w Lidze Mistrzów, śledzi Pan te rozgrywki?
- Oczywiście, że śledzę, w miarę możliwości, wolnego czasu, którego niestety nie ma dużo. Trenujemy dosyć intensywnie, po dwie i pół, trzy godziny. Dochodzi do tego jeszcze rehabilitacja, odnowa, więc do domu często wraca się dosyć późno, kiedy mecze się kończą lub dawno już się skończyły. Ale staram się, jak tylko mogę.
*Rozmawiała Iwona Gąsior - Reprezentacja.net
źródło: Reprezentacja.net
opracowanie: Iwona Gąsior
Do wiadomości napisano 7 komentarzy











