Pierwsze spotkanie pomiędzy Trentino i Maceratą zdecydowanie nie wyszło ekipie, której barw broni Sebastian Świderski, chociaż jak zapewnia Łukasz Żygadło, jest to wrażenie nieco zafałszowane. - W przypadku pierwszego meczu wynik może być mylący, bo o zwycięstwo nie było łatwo. O naszej wygranej zadecydowała dobra gra przede wszystkie w bloku, a nie błędy przeciwnika - ocenia polski rozgrywający.
Wczoraj byliśmy świadkami znacznie bardziej emocjonującego pojedynku. Macerata prowadziła już 2:1, jednak nie była w stanie postawić przysłowiowej kropki nad i, a podarowanej przez rywali szansy na zwycięstwo w tie-breaku Trentino nie mogło nie wykorzystać. - Faktycznie było bardzo blisko. Niestety Trento kolejny raz pokazało swoją siłę i udowodniło, że jest naprawdę mocnym zespołem. Trzeba się z nim liczyć w każdym momencie. Nawet jak wydaje się już, że się tego rywala pokonało, on niestety kolejny raz wstał i pokazał swoją siłę. Jest nam bardzo przykro. Trentino prowadzi teraz 2:0 w rywalizacji z nami, ale my nie mamy nic do stracenia. Musimy jechać do Trento z przekonaniem, że da się tam wygrać. Będzie bardzo ciężko, bo w tym sezonie nikt jeszcze w Trento nie zwyciężył, ale zawsze jest ten pierwszy raz - podsumowuje wczorajsze spotkanie Sebastian Świderski.
Słów pochwał nie szczędzi rywalom Łukasz Żygadło, który przyznaje, że dla niego i dla jego kolegów był to bardzo trudny pojedynek. - We wczorajszym meczu Macerata zmieniła swoją taktykę w ataku, lepiej zagrywała i przyjmowała. Grało się nam bardzo ciężko w małej, gorącej wypełnionej do ostatniego miejsca hali w Maceracie. Trzeba dodać, że w poprzednich latach hala w Maceracie nie spełniała warunków na mecze półfinałowe. Zadowolony jestem z tego, że w takich warunkach od 4 seta potrafiliśmy wrócić do swojej gry w bloku i ataku. Była to dla całego zespołu prawdziwa próba charakteru - ocenia Łukasz.
Popularny "Świder" pytany o receptę Trentino na sukces wskazuje właśnie na zespołowość klubowych mistrzów świata, ale również nie szczędzi słów pochwał swojemu rodakowi. - Trudno powiedzieć który element zadecydował o zwycięstwie Trentino. Na pewno postawa poszczególnych zawodników. Łukasz Żygadło w dniu wczorajszym bardzo dobrze znajdował liderów. W jednym momencie grał dużo do Juantoreny i on kończył. Kiedy udało się go powstrzymać, dołączył się Vissotto. Jak Vissotto troszeczkę przystopował, zaczął grać bardzo dobrze Kazijski. Łukasz bardzo dokładnie to odczytywał w trakcie meczu i posyłał bardzo dużo piłek do poszczególnych zawodników. Na przykładzie Kazjskiego – do połowy czwartego seta Matej miał niecałe 20% skuteczności w ataku, a w czwartej i piątej partii miał prawie 90%. Tu widać najlepiej grę tego zespołu - komentuje polski przyjmujący.
Patrząc na statystyki łatwo dojść do wniosku, że elementem, który pozwolił ekipie z Trento odnieść zwycięstwo, był blok. To chyba dowód na to, że Trentino świetnie zna swojego rywala i przed spotkaniem wykonało bardzo dobrą pracę jeśli chodzi o taktykę. - Również - potwierdza Żygadło i dodaje: - Ale przede wszystkim to dowód na to, że mamy zawodników, którzy potrafią odpowiednio wykorzystać dostarczone im informacje i są przygotowani fizycznie na to, aby w takich warunkach, jakie były w Maceracie, mogli je bezbłędnie realizować przede wszystkim w 4 i 5 secie.
Pytany o to, czy znajomość Sebastiana z reprezentacji przydała się podczas tych taktycznych przygotowań, Żygadło zaprzecza. - We Włoszech na temat Sebastiana wiedzą więcej ode mnie - wyjaśnia ze śmiechem. - Seba jest jednym z zawodników pierwszoplanowych i motorem napędowym w swoim zespole. Rozegrał bardzo dobre spotkanie do momentu, w którym musiał opuścić boisko - chwali kolegę Łukasz.
Po wczorajszym pojedynku znowu pojawiło się sporo niepokoju o zdrowie Sebastiana Świderskiego. W czwartym secie Polak musiał bowiem opuścić plac gry, bo pojawiły się skurcze. - Niestety pojawiły się problemy fizyczne. Trudno szukać tutaj jakiejś jednej przyczyny. Przyznam się szczerze, że nigdy mi się jeszcze nie zdarzyło, że w ciągu trzech setów musiałem zmienić aż cztery koszulki. Atmosfera była bardzo gorąca, klimat również. Ciężko gra się w takich warunkach jeżeli nie jest się dobrze przygotowanym. Najgorsze jest to, że nie tylko ja miałem takie problemy, również inni zawodnicy, więc coś gdzieś było źle zrobione - uspokaja nieco polskich kibiców drżących o jego zdrowie Sebastian. - Nie będziemy jednak teraz szukać przyczyn i rozdzierać szat, bo nie ma na to czasu i miejsca. Mamy dwa dni, musimy przygotować się do następnego spotkania i jechać do Trento z przekonaniem, że tam da się wygrać - zapowiada "Świder", choć Żygadło przyznaje, że jego drużyna ma całkiem inny plan: - Nie będzie łatwo, ale z pewnością zrobimy wszystko aby nie wracać już do Maceraty.
Podczas gdy Sebastian ciągle walczy o powrót do swojej optymalnej dyspozycji, Łukasz Żygadło święci triumfy jako pierwszy rozgrywający ekipy z Trento. Słów pochwał nie szczędzi mu ani trener, ani koledzy z drużyny czy rywale, ani komentatorzy. Dotąd często krytykowany za swoją decyzję o byciu "tym drugim rozgrywającym" w Trento Żygadło udowadnia, że wiedział co robi. Ciężka praca Łukasza przynosi teraz zamierzone efekty. - Jestem zadowolony z tego, że decyzja o wyjeździe do Włoch i praca, którą tutaj wykonałem przynosi zamierzone rezultaty. Z doświadczenia wiem, że zawsze znajdą się "znawcy", którzy może ze swoich kompleksów, braku informacji lub z innych względów będą mieli coś do zarzucenia. Gdybym się tym przejmował po tym wszystkim, czego w swojej karierze doświadczyłem, nie doszedłbym do miejsca, w którym teraz jestem - mówi otwarcie polski rozgrywający. - Rzeczą normalną jest, że raz gra się lepiej, raz gorzej, sztuką jest nie schodzić poniżej pewnego poziomu i być gotowym we właściwym momencie. Jeżeli przyjąłbym do swojej świadomości, że jestem zawodnikiem drugoplanowym po prostu nie byłbym w stanie poprowadzić takiego zespół jakim jest Trento na tym etapie rozgrywek. Podsumowując chciałbym wszystkim, również tym mniej życzliwym, życzyć powodzenia i wytrwałości w swojej pracy. W takiej atmosferze do swoich celów dochodzi się po prostu łatwiej i przyjemniej - zapewnia Łukasz.
A kto w kolejnym meczu osiągnie zamierzony cel? Trentino czy Macerata? Świderski czy Żygadło? Pojedynek w Trento w niedzielę o godzinie 18:00.
* Rozmawiały Iwona Gąsior i Joanna Majtyka - Reprezentacja.net
źródło: Reprezentacja.net
opracowanie: Joanna Majtyka
Do wiadomości napisano 8 komentarzy











