Reprezentacja.net:
Ekipa ACH Volley Bled wyeliminowała Maceratę z Ligi Mistrzów. Jak scharakteryzowałby Pan ten zespół?
Sebastian Świderski:
- Bled to zespół nieobliczalny, złożony z młodych zawodników, o których tak naprawdę niewiele się wie. To jest ich wielka siła. Tam nie ma indywidualności, tam gra cały zespół. Jeśli zagrają trochę brzydko mówiąc "na wariata", zagrają siatkówkę ponad swoje umiejętności, to mogą sprawić sensację. Wiadomo jednak, że takie sytuacje zdarzają się raz na jakiś czas i wszyscy, ja również, mogą stwierdzić, że faworytem spotkania półfinałowego jest Trento, które jest zespołem bardziej poukładanym, mającym większe doświadczenie, lepszych zawodników. Ale sport dlatego jest piękny, że niespodzianki zdarzają się w momentach najmniej spodziewanych i dziś również możemy być świadkiem takowej.
Jak ocenia Pan szanse Słoweńców w półfinałowym starciu z Trentino?
- Jeżeli Bled nie przegra tego spotkania w szatni, jeżeli nie podda się przed wyjściem na boisko, to będzie bardzo groźnym przeciwnikiem, ponieważ młodość ma to do siebie, że w takich meczach gra się z fantazją, ponad swoje umiejętności. Tym bardziej, że Słoweńcy będą mogli liczyć na doping nie tylko swoich kibiców, ale także jak podejrzewam polskiej publiczności. Na pewno więc będzie się im grało łatwiej. Bled jest takim trochę kopciuszkiem w gronie tych czterech zespołów, ale nie skazywałbym go na ostatnie miejsce w tym turnieju. Na pewno tanio skóry nie sprzeda, a wielkim liderem tej ekipy jest trener, który już wielokrotnie pokazywał, że potrafi ułożyć i zmotywować zespół szczególnie przeciwko drużynom z Italii.
Dużo się mówi ostatnio o ciężkim sezonie Trentino. Czy to zmęczenie może wyjść w Final Four i pokrzyżować im plany obrony tytułu triumfatorów Ligi Mistrzów?
- Trudno odpowiedzieć na to pytanie, bo nie jestem w zespole Trentino, nie wiem, jakie mają dawki treningowe, ile trenują i jak. Wiadomo, że ta drużyna została tak zbudowana, że ma wygrać wszystko i na to była nastawiana. Natomiast zawodnicy Trentino też są tylko ludźmi, też to zmęczenie gdzieś tam wychodzi, zwłaszcza, że oni praktycznie cały sezon grali jedną, podstawową szóstką, nie było tych zmian za wiele. Oni nie mieli zbyt wielu kontuzji w tym sezonie, najbardziej "spektakularna" przydarzyła się miesiąc temu Rafie, ale Łukasz Żygadło godnie go zastąpił i nie widać jakichś ubytków na tej pozycji. Na pewno ten zespół będzie walczył do samego końca, bo sami się o tym przekonaliśmy bez względu na atmosferę w hali czy zmęczenie zawodników. Nie upatrywałbym w tym ich słabszego punktu.
Czy Pana zdaniem pobite w półfinale ligi rosyjskiej Dynamo nie podejmie walki ze Skrą czy wręcz przeciwnie - rzuci wszystkie siły na szalę?
- Wszystkie zespoły przygotowywały się bardzo intensywnie do Final Four, jednak przełożenie turnieju jak widać nie na wszystkie zespoły wpłynęło pozytywnie. Nieraz tą formę buduje się nie tylko w ciągu tygodnia na jakiś turniej. Dynamo nie trafiło z formą w play offy, ale taki turniej gra się tylko raz w roku i podejrzewam, że nawet jeśli nie są w najwyższej dyspozycji, to nie będzie tego po nich widać. Przyjadą do Polski z chęcią, wolą zwycięstwa i zmazania tego, co się stało w półfinałach ich ligi. Może w głowach będzie jakieś załamanie, ale oni mają w swoich szeregach doświadczonych graczy takich jak Dante, Jakowlew, którzy wiedzą jak w ciągu kilku dni odbudować się fizycznie i psychicznie. Zapowiada się ciekawe spotkanie i nie skazywałbym Dynama tak łatwo na porażkę.
Kto Pana zdaniem zatriumfuje w łódzkim Final Four?
- Wierzę, że reprezentujący nasz kraj Bełchatów zagra w wielkim finale i ten finał wygra. Serce mówi zatem, że Bełchatów. Rozum w zasadzie mówi to samo, bo ze wszystkich czterech zespołów najlepiej zaprezentował się w półfinałach ligowych. Natomiast na własnej skórze przekonaliśmy się, że Trento jest zespołem nieobliczalnym, który grając słabo także potrafi wygrywać. W finale widzę Bełchatów i Trento i bardzo ciekawy mecz, w którym decydowała będzie również dyspozycja dnia, podejście poszczególnych zawodników i przygotowanie taktyczne. Mam nadzieję, ze zobaczymy dobre spotkania i wszyscy będą zadowoleni jeśli chodzi o poziom tego turnieju.
Czyli kibic Skry? (śmiech)
- Jestem patriotą i raczej nie wypadałoby mi kibicować inaczej (śmiech). Polska siatkówka już liczy się w Europie i na świecie i mam nadzieję, że zwycięstwo Skry to będzie kolejny krok Polaków w drabince jaką jest światowa siatkówka.
* Rozmawiała Iwona Gąsior - Reprezentacja.net
źródło: Reprezentacja.net
opracowanie: Joanna Majtyka
Do wiadomości napisano 85 komentarzy











