Siatkówka - Reprezentacje Polski - REPREZENTACJA.NET aktualności, historia siatkówki, wywiady, sylwetki zawodników i trenerow, zdjęcia, relacje LIVE

Nasi Partnerzy:


 

Ranking siatkarzy

  1. Brazylia
  2. Rosja
  3. USA 
  4. Bułgaria
  5. Polska
  6. Argentyna 
  7. Hiszpania
  8. Serbia 
  9. Portoryko 
  10. Włochy

Ranking siatkarek

     1.   Brazylia
     2.   Włochy
     3.   Kuba
     4.   USA
     5.   Rosja
     6.   Chiny
     7.   Serbia
     8.   Japonia
     9.   Polska
   10.   Holandia
  

AREK GOŁAŚ
Galeria Kibica

Arek Gołaś - Galeria Kibica
zobacz także:
Sylwetka Arka

Siatkówka


Ivanov: Los chciał, że trafiłem do Polski

seniorzy 29.12.2006 08:55:15

seniorzy - Ivanov: Los chciał, że trafiłem do Polski
Najlepszy bułgarski siatkarz ostatnich lat. Prawdziwy globtroter i ostoja spokoju. Brązowy medalista ostatnich mistrzostw świata, prywatnie przyjaciel Piotra Gruszki. O Polsce i przyjaźni - Ewgieni Ivanov.

Najlepszy bułgarski siatkarz ostatnich lat. Prawdziwy globtroter i ostoja spokoju. Brązowy medalista ostatnich mistrzostw świata, prywatnie przyjaciel Piotra Gruszki.  O Polsce i przyjaźni - Ewgieni Ivanov.

Dlaczego zdecydowałeś się na grę w Polsce?

Ewgieni Ivanov: Odpowiedź jest prosta. Polska liga z roku na rok zyskuje coraz większą renomę. Kluby są w pełni profesjonalne, ponadto dysponują wysokim jak na skale europejską budżetem. Może zabrzmi to dziwnie, czuję się za stary by iść do klubu, który ma pieniądze, ale nie posiada ambicji. Byłem zawodnikiem wielu klubów, m. in. z Turcji, Włoch, Francji czy Rosji. Zawsze gram o najwyższe cele, tego samego wymagam od zespołu, którego jestem zawodnikiem. Nie mogłem trafić lepiej, BOT Skra to dwukrotnym Mistrz Polski, który gwarantuje nieustanną walkę o złoto.

W Rosji były ambicje i pieniądze, czemu zrezygnowałeś z gry na Wschodzie?

Przyznam, że wspólnie z rodziną nie czuliśmy się najlepiej w Nowym Urengoju. Fakt! Ambicje i pieniądze były ogromne, ale nie było najważniejszego - klimatu do dalszego życia. Dla dobra rodziny postanowiłem zmienić otoczenie. Los chciał, że trafiłem do Polski.

Los? Czy Piotrek Gruszka?

Piotr miał w tym swój udział. Po otrzymaniu oferty od Skry był pierwszą osobą, do której udałem się po poradę. Znamy się jak „łyse konie”, graliśmy razem we Włoszech i we Francji.

Podobno łączy was przyjaźń?

Myślę, że bardzo mocna przyjaźń. Poznaliśmy się na Sardynii w czasach, gdy byliśmy zawodnikami Alimentii Cagliari. Cały zespół tworzył zgraną paczkę zarówno na boisku jak i poza nim. Z Piotrem poprzez treningi, mecze spędzaliśmy mnóstwo czasu. Jedność charakterów sprawiła, że od razu nawiązaliśmy ze sobą kontakt, który po czasie przerodził się w przyjaźń. Podobną nić nawiązały nasze żony. Gdy my rozgrywaliśmy mecze, one wylegiwały się na plaży lub zwiedzały Cagliari.

Wielu nie wierzy w przyjaźń obywateli różnych państw.

Wychodzi na to, że przełamaliśmy pewien stereotyp. Osobiście nie widzę w tym nic nadzwyczajnego. Jesteśmy takimi samymi ludźmi, których różni jedynie przynależność narodowa.

Jak wspominasz Sardynię?

Jest to przede wszystkim wyspa i jeden z najpiękniejszych regionów we Włoszech. Nigdzie indziej nie spotkasz takich krajobrazów. Największe wrażenie wywarł na mnie Villasimius. To miejscowość położona w prowincji Cagliari z mnóstwem dzikich plaż, kraina z zupełnie innej bajki. Wspólnie z żoną z dużym sentymentem wspominamy pobyt na Sardynii.

Teraz jesteś zawodnikiem Skry, ale nie mieszkasz w Bełchatowie. Dlaczego zdecydowałeś się zamieszkać w Częstochowie?

Razem z rodziną jesteśmy w nowym kraju, którego praktycznie nie znamy. O wiele szybciej zadomowimy się w nim, mieszkając blisko naszych przyjaciół Oli i Piotrka. Żyjąc w Bełchatowie bylibyśmy skazani na siebie. Ponadto bardzo ważne było znalezienie dobrego przedszkola dla mojej córki Sary.

Jak Ci idzie nauka języka polskiego?

Efekty przyjdą z czasem. W roli nauczyciela znakomicie sprawdza się Ola, która mówi do mnie wyłącznie po polsku. To dobra metoda, która czasami przynosi zabawne anegdoty. Kiedyś żona Piotra poprosiła mnie o przeniesie czegoś z jednego miejsca na drugie, przy czym użyła stwierdzenia „musisz”. Jak wielkie było jej zdziwienie, gdy dowiedziała się, że po bułgarsku „musieć” oznacza dobrowolne rzucenie czegoś. Odetchnęła z ulgą, gdy owej czynności w bułgarskim słowa znaczeniu nie wykonałem.

Dostrzegasz jakieś podobieństwa między Bułgarią a Polską?

Flaki. Była to pierwsza rzecz o którą spytałem Piotra po przylocie do Polski. To moja ulubiona zupa z bułgarskiego menu. Słyszałem, że polskie flaki są równie smaczne jak te przyrządzane w moim kraju. Nie zawiodłem się.

Czy widzisz inne podobieństwa?

Wydaje mi się, że komunizm. Nasze kraje musiały przechodzić przez ten smutny okres, który w znacznym stopniu ograniczył swobodne życie. W Bułgarii nigdy nic nie było. Teraz to się zmienia, oczywiście „in plus”. Mając pieniądze, można dostać wszystko. Po trudnych latach komunizmu zaczynamy wychodzić z kryzusu.


Bułgarzy słyną z mocnego temperamentu. Przejawiasz podobne cechy?

Tak naprawdę jestem Bułgarem o greckich korzeniach, ponieważ moja babcia była rodowitą greczynką. Ale temperament cechujący „południowców” jak najbardziej posiadam. W trakcie spotkań często daje upust swoim emocjom. Czasami zachowuje się prowokacyjnie, ale dzięki temu gra jest o wiele ciekawsza. W środowisku sędziowskim jestem na czarnej liście. Na co dzień jestem osobą spokojną i opanowaną, która w całości poświęca się najbliższym.
 

W wieku 22 lat postanowiłeś wyjechać z Bułgarii. Nie za wcześnie?

To był dobry krok. Wyjazd sprawił, że moja kariera nabrała większego tempa. Nowy klub, nowe wyzwania. Momentami było bardzo ciężko, tęskniłem za najbliższymi. Kilka lat później poznałem Marusię i już nie byłem sam. W tym roku mija szósta rocznica naszego ślubu.

Jak to się stało, że zostałeś siatkarzem?

Sam nie wiem. Pochodzę z rodziny o siatkarskich tradycjach, zarówno siostra jak i wujek grali w siatkówkę na ligowym poziomie. Zamiłowanie do tej dyscypliny powinienem mieć we krwi.

A nie miałeś?

Jako młody chłopak próbowałem wielu sportów, ale nigdy siatkówka nie była tym dominującym. Myślę, że na ostateczny wybór największy wpływ miał mój ojciec. Jest moim największym autorytetem, mimo iż z siatkówką nie miał nic wspólnego. Zawsze zachęcał mnie do uprawiania sportu. W trudnych chwilach, wspierał i tłumaczył czym jest siatkówka i dlaczego powinienem dalej trenować.

Pochodzisz z Sofii, miasta w którym dominują dwa kluby: CSKA i Levski. Dlaczego zdecydowałeś się na grę w tym pierwszym?

Gdy rozpoczynałem przygodę z siatkówką, CSKA była potęgą w Bułgarii, której nikt nie był w stanie dorównać. Co do obu klubów to od zawsze były przeciwko sobie. W Bułgarii panuje taka mała zasada lojalności względem barw klubowych. Podpisując kontrakt z klubem to tak jakbyś podpisał cyrograf. Barwy klubowe traktowane są jak świętość, której nie można zmienić z dnia na dzień. Jedynym wyjściem z całej sytuacji jest wyjazd za granicę.

Gdyby nie siatkówka, czym obecnie byś się zajmował?

Nie wiem, siatkówka to całe moje życie. Mówiąc żartem, czym może zajmować się osoba mierząca 210 centymetrów?

Czy chcesz przez to powiedzieć, że miewasz problemy związane ze swoim wzrostem?

Przeważnie z ubraniami, na szczęście zawsze znajdzie się większy rozmiar. O wiele gorzej przedstawia się sprawa noclegu w trakcie sezonu. Zatrzymujemy się w hotelach, gdzie łóżka nie są przystosowanie dla takich olbrzymów jak ja. Przeważnie sypiam na podłodze, gdzie mam większą swobodę ruchu.

* Autorem wywiadu jest Grzegorz Sobczak – www.skra.pl

źródło: skra.pl

autor: Natalia Kaminska

Do wiadomości napisano 16 komentarzy

Zobacz także:

Powrót
Dodaj nowy komentarz
Zarejestruj swojego nicka.
Redakcja serwisu Reprezentacja.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy umieszczanych przez internautów.

Pola oznaczone gwiazdką (*) są obowiązkowe do wypełnienia

AGATA MRÓZ
Galeria Kibica

Agata Mróz - Olszewska - Galeria Kibica

Relacje LIVE



Liga Światowa
Polska - Egipt
sobota, 19 lipca 2008
godz. 15:00

 

Liga Światowa 2008

Szukamy grafika

 Znasz Macromedia Flash?

To ogłoszenie dla Ciebie!

Sylwetka