Przez najbliższe kilkanaście dni Mariusz Wlazły będzie trenował inaczej niż jego koledzy z BOT Skry. Niewykluczone, że zabraknie go w dwóch najbliższych spotkaniach mistrzów Polski.
W ciągu ostatnich trzech miesięcy atakujący bełchatowskiego zespołu rozegrał tyle spotkań, ile inni zawodnicy grają przez cały sezon ligowy. Dlatego trudno się dziwić, że brakuje mu już sił i w końcówkach ostatnich spotkań praktycznie nie atakował. Podobnie było w spotkaniu z Wkręt-metem AZS Częstochowa. - Przy 16. punkcie złapały mnie delikatne skurcze - mówił. M.in. dlatego w końcówce wyraźnie popsuł zagrywkę. - Jestem bardzo zmęczony, ale w każdym meczu daję z siebie wszystko - podkreśla Wlazły, który w sobotę mimo wszystko był najskuteczniejszy na boisku - zdobył 22 punkty.
Zawodnik podkreśla, że w tym roku praktycznie nie miał wolnego. Zaraz po zakończeniu ligi w czerwcu pojechał na zgrupowanie kadry, występował w Lidze Światowej, a później przygotowywał się do mistrzostw świata. Po powrocie z Japonii gra tak, jak cała Skra, czyli dwa razy w tygodniu.
Jednak trenerzy i szefowie bełchatowskiego klubu zdają sobie sprawę, że tak dalej być nie może, bo dalsze eksploatowanie zawodnika może skończyć się kontuzją lub chorobą, a także odbić się na dyspozycji w decydujących spotkaniach sezonu. - Mariusz ma najlepszą opiekę, jaką możemy mu zapewnić i mimo zmęczenia gra na bardzo wysokim poziomie - podkreśla Jacek Nawrocki, drugi trener Skry. - Ale to za mało. Jemu potrzebny jest odpoczynek.
Szkoleniowcy podjęli decyzję, że przez najbliższy tydzień Wlazły będzie trenował indywidualnie. - Badania potwierdziły, że organizm Mariusza jest zmęczony, dlatego specjalnie dla niego został opracowany program treningowy - mówi Konrad Piechocki, wiceprezes BOT Skry.
- Mam rozpisane zajęcia na ten tydzień - mówi zawodnik, który wczoraj nie ćwiczył z kolegami. Prawdopodobnie zabraknie go w podstawowym składzie w meczu z Lube Bancą Macerata. Na pozycji atakującego zastąpi go wtedy Paweł Maciejewicz. W sobotę w Polskiej Lidze Siatkówki bełchatowianie zagrają w Warszawie z Politechniką. W tym spotkaniu Wlazły już na pewno nie wystąpi.
Podobne problemy mają też rywale Skry. Mistrzowie Włoch zajmują w tym sezonie 11 miejsce w 14-zespołowej Serie A. W niedzielę przegrali 2:3 z Bre Bancą Lanutti Cuneo, a as Maceraty, Ivan Miljković, zdobył tylko cztery punkty, atakując ze skutecznością 24 proc. I Serb, i Wlazły płacą za ciężki sezon. Obaj byli podstawowymi zawodnikami swoich reprezentacji.
źródło: gazeta.pl
opracowanie: Barbara Kuziemska
Do wiadomości napisano 10 komentarzy











