Siatkówka - Reprezentacje Polski - REPREZENTACJA.NET aktualności, historia siatkówki, wywiady, sylwetki zawodników i trenerow, zdjęcia, relacje LIVE

Współpracujemy z:


 

Ranking siatkarzy

  1. Brazylia
  2. Rosja
  3. USA 
  4. Bułgaria
  5. Polska
  6. Argentyna 
  7. Hiszpania
  8. Serbia 
  9. Portoryko 
  10. Włochy

Ranking siatkarek

     1.   Brazylia
     2.   Włochy
     3.   Kuba
     4.   USA
     5.   Rosja
     6.   Chiny
     7.   Serbia
     8.   Japonia
     9.   Polska
   10.   Holandia
  

AREK GOŁAŚ
Galeria Kibica

Arek Gołaś - Galeria Kibica
zobacz także:
Sylwetka Arka

Siatkówka


Daniel Pliński: Z plaży do kadry Lozano

seniorzy 12.01.2007 02:13:06

seniorzy - Daniel Pliński: Z plaży do kadry Lozano
Kilka lat temu był jednym z objawień polskiej siatkówki plażowej, w której trzy lata z rzędu sięgał po tytuł mistrza Polski. W 2005 roku musiał zrezygnować z występów na plaży by móc grać w kadrze prowadzonej przez Raula Lozano. Dziś przez wielu uważany jest za jedno z największych odkryć reprezentacji.

Kilka lat temu był jednym z objawień polskiej siatkówki plażowej, w której trzy lata z rzędu sięgał po tytuł mistrza Polski. W 2005 roku musiał zrezygnować z występów na plaży by móc grać w kadrze prowadzonej przez Raula Lozano. Dziś przez wielu uważany jest za jedno z największych okryć reprezentacji.

 

Daniel Pliński

 

 

Data urodzenia: 10 grudnia 1978

Pseudonim:         Plina

Pozycja:              środkowy

Wzrost:               205 cm

Waga:                 97 kg

Zasięg w bloku: 330 cm

Zasięg w ataku: 350 cm

 

 

Kluby: 
Korab Puck, Stolarka Wołomin (1997-2002), 
KP Polska Energia Sosnowiec (2002-2004), 
KS Jastrzębski Węgiel (od 2004)

 

Sukcesy: 
wicemistrz świata (2006); 5. miejsce mistrzostw Europy (2005); mistrz Polski w siatkówce plażowej (2002, 2003, 2004); wicemistrz Polski (2006) z Jastrzębskim Węglem, Puchar Polski (2002, 2003) z KP Energią Sosnowiec

 

Od juniora do PLS-u

 

Siatkówka była pierwszą, ale nie jedyną dyscypliną, która znajdowała się w kręgu zainteresowań przyszłego reprezentanta Polski.

- Przez pewien czas zajęcia z siatkówki łączyłem z treningami piłki nożnej. W końcu postawiłem na siatkówkę. Teraz z perspektywy czasu widzę, że była to słuszna decyzja
– wspomina Daniel, który przyznaje, że do trenowania tej dyscypliny sportu nikt nie musiał go namawiać. - To był mój wybór. Po prostu zakochałem się w siatkówce. Zobaczyłem, jaka to jest piękna dyscyplina i postanowiłem podążyć tym śladem.

Początki siatkarskiej drogi Daniela rozpoczynają się w Korabie Puck.

W tym klubie jeszcze jako junior trenowałem przez trzy lata pod okiem trenera Piotra Kozakiewicza. Potem trafiłem do Stolarki.

W 1997 roku 19-letnim środkowym zainteresowali się włodarze zespołu serii B - Stolarki Wołomin. W wołomińskim klubie miał spędzić kolejne pięć lat.

Przed rozpoczęciem sezonu dostałem kilka ofert gry. Oprócz Stolarki był również klub z Bielska. Ostatecznie zdecydowałem się na ta pierwszą opcję. Z perspektywy czasu wybór okazał się bardzo dla mnie korzystny, przede wszystkim pod względem sportowym..

A wszystko za sprawą trenera klubu z Wołomina, którym wówczas był Krzysztof Felczak. To właśnie on wprowadzał młodego zawodnika w tajniki siatkarskiego rzemiosła.

Uważam ze miałam duże szczęcie, że trafiłem do tego zespołu i do tego szkoleniowca. Trener Felczak postawił na mnie, chociaż moim zdaniem nie do końca na to zasługiwałem. Nie byłem wtedy jeszcze pod wieloma względami zawodnikiem „kompletnym”. Niemniej jednak od samego początku grałem w pierwszej szóstce Stolarki. To z pewnością dało mi większe możliwości podnoszenia umiejętności i udoskonalania techniki gry. To bardzo dobry fachowiec. Dużo się przy nim nauczyłem – mówi Daniel – Mój debiut ligowy wypadł na spotkanie z Bielskiem. Szczerze powiedziawszy to nie pamiętam jak zagrałem. Wiem tylko, że było to dla mnie bardzo stresujące przeżycie.

Po dwóch latach spędzonych w serii B zespół prowadzony przez Krzysztofa Felczaka wywalczył awans do serii A i Daniel miał wreszcie możliwość zaprezentowania swoich umiejętności na pakietach Polskiej Ligi Siatkówki. „Nie byliśmy zespołem o medalowych ambicjach. To była raczej drużyna środka tabeli. W tych dwóch sezonach, które spędziłem w Stolarce dwukrotnie uplasowaliśmy się na szóstym miejscu. Myślę, że jak na ten klub i te warunki finansowe były to dobre lokaty.

Potem trafiłem do Polskiej Energii Sosnowiec.

Przenosiny do Sosnowca wiązały się z przeobrażeniami własnościowymi, jakie w tym czasie miały miejsce w klubie z Wołomina. Po zakończeniu sezonu 2001/2002 Stolarka dokonała fuzji z KP Polską Energią Sosnowiec. Tym samym Daniel z początkiem maja 2002 stał się zawodnikiem jednej z czołowych wówczas drużyn PLS-u.

- Okres spędzony w Sosnowcu wspominam miło. Grałem tam przez dwa lata. Dwa razy udało nam się zdobyć Puchar Polski, a w rozgrywkach PLS-u zajmowaliśmy dwukrotnie czwartą lokatę. W 2004 roku moją osobą zainteresował się klub z Jastrzębia. W tamtym sezonie po raz pierwszy zagrałem w Lidze Mistrzów i trafiłem do reprezentacji Polski. Rok 2005 był dla mnie bardzo szczęśliwy.

 

 

 Na plaży

 

Zainteresowanie sportowe Daniela nie ograniczały się jedynie do gry na parkietach Polskiej Ligi Siatkówki. W 2000 równolegle z początkiem kariery „na hali”, Daniel zadebiutował w plażowej odmianie tej dyscypliny. - Przyczyny rozpoczęcia gry na plaży były dość prozaiczne. Jak wiadomo po skończeniu sezonu ligowego zazwyczaj jest trzymiesięczna przerwa w trakcie, której nie ma treningów. Postanowiłam zainteresować się plażówką po to, by nie tracić czasu. Chciałem robić postępy, szkolić się, być w formie a ta dyscyplina dawała takie możliwości. Więcej wymaga od zawodnika.
W siatkówce plażowej musisz być wszechstronnym, wszystkie elementy trzeba mieć wyćwiczone na równym poziomie. Trzeba umieć zaatakować, wystawić, przyjąć, zablokować i obronić zupełnie inaczej niż na parkiecie.

            Debiut „ na plaży” okazał się całkiem udany. Daniel Pliński w parze z Maciejem Olszewskim odnosili zwycięstwa w większości turniejów, pokonując o wiele starszych i bardziej doświadczonych kolegów. Znakomite występy na krajowym podwórku sprawiły, że stali się najbardziej perspektywiczną polską parą w walce o miejsce na Igrzyskach Olimpijskich w 2004 roku. Niestety w tych planach przeszkodziła tragiczna śmierć Macieja Olszewskiego (początek 2001).

Po śmierci przyjaciela Daniel utworzył parę z Damianem Lisieckim, z którym dwukrotnie sięgnął po tytuł Mistrza Polski. W 2004 roku Pliński po raz trzeci z rzędu został mistrzem Polski w siatkówce plażowej, tym razem w parze ze Zbigniewem Żukowskim. Po ostatnim sukcesie w Niechorzu deklarował: - W tym ustawieniu chcemy przetrwać przez cztery najbliższe lata. Spróbujemy powalczyć o prawo startu w igrzyskach w Pekinie.

 

Wkrótce jednak okazało się, że dalsze plany Daniela miały diametralnie się zmienić.

- W życiu przez chwile wahałem się czy wybrać halę czy plażę. I myślałem, że postawię na plażówkę. Ale śmierć mojego przyjaciela Maćka Olszewskiego, z którym grałem w parze, trochę mnie odrzuciła od tej dyscypliny.

Bo z tą osobą się rozumiałem bez słów, z nim widziałem dalsze szanse na grę na plaży.
Czy zagram jeszcze na plaży? To wszystko zależy od różnych czynników. Na dzień dzisiejszy chyba nie. W 2005 roku po raz pierwszy dostałem powołanie do reprezentacji Polski kierowanej przez Raula Lozano i chyba tam chciałbym na dłużej zagościć.

 

 

Późny debiut w kadrze Lozano

 

- Trudno się dziwić, że oczekiwania kibiców są duże. Mamy nowego trenera, a z nim jakby tworzy się nowe otwarcie. Ze swojej strony mogę obiecać, że dam z siebie wszystko, gdy znajdę się w drużynie narodowej – deklarował Daniel Pliński zaraz po tym, gdy okazało się, że jego nazwisko znalazło się na liście zawodników powołanych przez Raula Lozano do reprezentacji Polski w roku 2005. Powołanie trzykrotnego mistrza Polski w siatkówce plażowej oraz zawodnika jednego z czołowych klubów polskiej ekstraklasy dla nikogo nie było zaskoczeniem. Daniel przez cały sezon ligowy należał do wyróżniających się zawodników na swej pozycji. W różnego rodzaju plebiscytach wymieniano go w gronie najlepszych. Dla wielu więc, jego obecność w kadrze Lozano była sprawą oczywistą. Nikt nie był więc zaskoczony, kiedy środkowy Jastrzębskiego Węgla znalazł się w składzie na rozgrywki Ligi Światowej 2005.

Pomimo tego, że Danielowi udało się „załapać” na mecze z Argentyną w Bydgoszczy oraz Serbią i Czarnogórą w Katowicach, nie udało mu się na dłużej zagościć na parkiecie. Duża konkurencja na tej pozycji, jaka panowała w kadrze i dobra dyspozycja innych środkowych sprawiła, że Plińskiemu trudno było przebić się do „12”, nie mówiąc już o wyjściowym składzie. Szansa na prawdziwy debiut w barwach biało-czerwonych miała pojawić się dopiero podczas wrześniowych Mistrzostw Europy.

 - Tak naprawdę to nie liczyłem na to, że dostanę się do grupy, która miała pojechać na mistrzostwa Europy do Rzymu. Trener dał mi jednak szansę. Nie tylko pojechałem na mistrzostwa Europy, ale grałem wszystkie spotkania w pierwszej szóstce. Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy – mówił środkowy reprezentacji. - Trudno mi oceniać mój debiut w tak prestiżowej imprezie. Według mnie, nie udało mi się pokazać wszystkich moich możliwości. Wydaje mi się, że mogłem zagrać lepiej. Z drugiej strony, znajomi i ludzie, z którymi się spotkałem po powrocie mówili, że wypadłem całkiem przyzwoicie. To był mój pierwszy poważny występ w kadrze Polski
i mam nadzieję, że nie ostatni. Wiem, że jest bardzo duża konkurencja i będzie bardzo ciężko dostać się do reprezentacji, ale ja chciałabym trenować u boku Raula Lozano. To moje marzenie i mam nadzieję, że dostanę jeszcze szansę.

 
 

Srebrny Daniel

 

W kwietniu 2006 roku wraz z zespołem z Jastrzębia Daniel wywalczył wicemistrzostwo Polski. Ten srebrny medal okazał się jedynie zapowiedzią tego, co miało go czekać już za kilka miesięcy.

Już w maju Pliński został powołany do składu szerokiej kadry na rozgrywki Ligi Światowej. Szybko okazało się, że w tym roku środkowy Jastrzębskiego Węgla nie będzie pełnić roli rezerwowego, ale stanie się jednym z filarów reprezentacji Polski. Pokazały to już pierwsze oficjalne mecze memoriału im. Huberta Wagnera, w których Daniel pojawiał się regularnie w wyjściowym składzie. Jednak dopiero podczas Ligi Światowej mogliśmy zobaczyć wszystkie umiejętności Plińskiego, który wraz z Kadziewiczem znajdował się w czołówce blokujących rundy zasadniczej turnieju. Po rozgrywkach „Światówki” nie było już wątpliwości, że środkowy z Jastrzębia znajdzie się w ścisłej „dwunastce” powołanej przez Lozano na mistrzostwa świata w Japonii.

 

Podczas gdy trener reprezentacji asekuracyjnie lokował nasze szanse na MŚ w przedziale 3-6 miejsca, Daniel otwarcie mówił o tym, że Polskę stać na zdobycie medalu mistrzostw świata. „ - Jak nie teraz to nigdy.”

Polska fazę grupową przeszłą jak burza. Bez przegranej i bez straty seta awansowała do drugiej rundy. Tam meczem decydującym o awansie do finałów MŚ miał być dramatyczny, jak się później okazało, wygrany przez Polskę w tie breaku mecz z Rosją. Choć bohaterem spotkania zgodnie okrzyknięto Szymańskiego, sam Pliński też dołożył do tej wygranej swoją cegiełkę. 11 punktów, w tym trzy zdobyte po bloku na rosłych Rosjanach, z całą pewnością dawało satysfakcje

- Osobiście nigdy nie bałem się Rosjan – mówił po meczu Daniel. - Szanuję ten zespół, bo należy do najlepszych na świecie, ale wiedziałem, że możemy zatrzymać nawet Semena Połtawskiego, który w dwóch pierwszych setach grał niesamowicie. Od trzeciej partii na boisku królowała Polska. Kontrolowaliśmy to spotkanie i ani w trzecim, ani w czwartym secie nie byliśmy zagrożeni.

Przed spotkaniem Rosjanie nie bardzo nas szanowali, a my, "Polaczki", pokazaliśmy kawał charakteru. Jesteśmy w półfinale mistrzostw, pozostaje nam grać tylko o medale. Trzeba walczyć o złoto.

Słowa Daniela okazały się prorocze. Po wygranej z reprezentacją Serbii w ostatnim meczu drugiej rundy i zwycięstwie nad świetnie spisującymi się w tym turnieju Bułgarami, Polska awansowała do finału gdzie o złoto zagrała z reprezentacją Brazylii. Brazylijczyków niestety nie udało nam się pokonać, ale jak przyznaje Daniel: „To tylko kwestia czasu”.

- Myślę, że w końcu dobierzemy się Brazylijczykom do skóry, ale na to musi się złożyć wiele czynników. Musi zagrać cała szóstka na bardzo wysokim poziomie. Musimy być świetnie przygotowani kondycyjnie i wtedy możemy zagrać z nimi jak równy z równym. Tak było na sparingach przed mistrzostwami świata. Niestety podczas samego turnieju, w finale przegraliśmy.

 
 

Marzenia „po Japonii”

 

Kilka dni po zdobyciu wicemistrzostwa świata Daniel był jednym z najbardziej rozchwytywanych „Orłów Lozano”. Sympatyczny, emanujący pozytywną energią siatkarz z Pucka stał się szybko ulubieńcem kibiców i dziennikarzy. Było niemal jak w znanej komedii Machulskiego: „wywiady, autografy, wizyty w zakładach pracy...” Na pytanie czy nie czuje się zmęczony tym całym szumem medialnym wokół swojej osoby odpowiedział: „Jasne, że czuję się już trochę zmęczony, ale warto. Dla kibiców zawsze warto.”

 

Wraz z sukcesem pojawiły się pierwsze pytania o dalszą karierę zawodnika - jednego z najlepszych blokujących mistrzostw świata.

- Prawdopodobnie będę zastanawiał się bardzo mocno nad zmianą obecnego klubu na zagraniczny, ale wiem też, że przy tym trenerze, którego mam w Jastrzębiu - Ryszardzie Bosku - mogę się dalej rozwijać.
To dobry trener i dobrze mi się z nim pracuje. Ktoś mi kiedyś powiedział, że w każdym klubie można siedzieć maksymalnie dwa, trzy lata.
Ja już w Jastrzębiu gram trzeci sezon....

Myślę, że jest deficyt we Włoszech na dobrych środowych, widać to po ich reprezentacji. Przed mistrzostwami „wyleciał” z kadry najlepszy środkowy i Włosi mieli problem.
Z drugiej strony tam już gra dużo obcokrajowców i pewnie będzie mi trudno dostać się do ligi włoskiej czy rosyjskiej. Jednak wierzę, że jakiś klubik się mną zainteresuje, tak jak kiedyś Plińskim zainteresowało się Jastrzębie.

 

Wyjazd za granicę to nie jedyne cele Daniela Plińskiego, który podkreśla, że srebrny medal mistrzostw świata to jeszcze nie koniec.

- Wicemistrzostwo świata jest moim największym osiągnięciem, ale myślę, że zejdzie na dalszy plan jak zdobędę medal olimpijski, a w między czasie będą przecież jeszcze mistrzostwa Europy. To będą takie małe mistrzostwa świata. Mam nadzieję, że zdobędziemy medal na mistrzostwach Europy, a potem będziemy się martwić o Igrzyska Olimpijskie. Medal na Olimpiadzie - to moje marzenie – kończy Daniel wizję swojego udziału w planowanych sukcesach polskiej reprezentacji.

  
 

** Niniejszy tekst w wersji rozszerzonej, uzupełniony o materiały fotograficzne, dostępny jest w formacie *.pdf (Acrobat Reader) w prawym menu naszej strony, w dziale Sylwetki. Znaleźć tam można również sylwetki innych zawodników, zawodniczek i trenerów.

źródło: reprezentacja.net

autor: Katarzyna Biernacka

Do wiadomości napisano 13 komentarzy

Zobacz także:

Powrót
Dodaj nowy komentarz
Zarejestruj swojego nicka.
Redakcja serwisu Reprezentacja.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy umieszczanych przez internautów.

Pola oznaczone gwiazdką (*) są obowiązkowe do wypełnienia

Relacje LIVE


Kwalifikacje do IO seniorek
Tokio, Japonia
 
Polska-Japonia 
sobota 17 maja 2008
godz. 11:00

-----------------------------
Kwalifikacje do ME seniorów
Olsztyn, Polska
Polska-Czarnogóra 
piątek 16 maja 2008
godz. 17:00

Kwalifikacje do ME 2009

 
Olsztyn, Memoriał Wagnera
16-18 maja 2008r. 
-------------------
Tallin
 
23-25 maja 2008r.
--------------------
Program i Wyniki
Program transmisji TV
  

Kwalifikacje do IO 2008


17-25 maja 2008
Tokio, Japonia

----------------------

Wyniki
Program transmisji TV


Szukamy grafika

 Znasz Macromedia Flash?

To ogłoszenie dla Ciebie!

Sylwetka