Siedem spotkań, 14 punktów i pięć zwycięstw - to dotychczasowy dorobek Wkręt-metu Domex AZS Częstochowa. W dużej mierze stał się on możliwy dzięki najlepszemu libero w polskiej siatkówce, Piotrowi Gackowi, który na boisku ofiarnie broni każdej piłki.
Siedem spotkań, 14 punktów i pięć zwycięstw - to dotychczasowy dorobek Wkręt-metu Domex AZS Częstochowa. W dużej mierze stał się on możliwy dzięki najlepszemu libero w polskiej siatkówce, Piotrowi Gackowi, który na boisku ofiarnie broni każdej piłki.
Choć 28-letni siatkarz z powodu przeziębienia nie zagrał w ostatnim spotkaniu, wciąż jest mocnym punktem swojej drużyny. -
Najlepszy libero w Polsce? Jaki tam najlepszy, na pewno nie. Wprawdzie wygrałem rywalizację w kadrze z Krzyśkiem Ignaczakiem, ale wiem, że ona nadal będzie, jeżeli trener powoła nas obu w tym roku do reprezentacji. Raul Lozano po prostu zauważył, że w danym momencie byłem lepszy i zabrał mnie na mistrzostwa, ale to nie oznacza, że jestem najlepszym libero w Polsce. Jest „Igła” i kilku innych młodych chłopaków, jak choćby Paweł Rusek z Jastrzębia, który depcze nam po piętach i to ostro - rozpoczyna rozmowę ze „Sportem” popularny
„Gato”.
- Mógłby pan wyjaśnić skąd wziął się pana siatkarski pseudonim?
-
Dawno temu, gdy występowałem w Opolu, przyjechał do naszego miasta jakiś zespół z zagranicy, chyba z ligi włoskiej. W jego składzie był zawodnik, który nazywał się Ramon Gato. A ponieważ jego nazwisko było trochę podobne do mojego, moi koledzy zaczęli mówić do mnie w ten sposób i tak zostało do dziś.
- Kiedyś Częstochowa bardziej stawiała na polską młodzież, w ostatnim czasie trochę się zamerykanizowała. Uważa pan, że to właściwy kierunek zmian?
- To decyzja zarządu. Przez kilka lat grania w Częstochowie mieliśmy naprawdę dobry skład. Teraz jest podobnie, tyle tylko, że jest on uzupełniony o zawodników z wyższej półki - bardziej doświadczonych, jak Andrzej Stelmach i Robert Szczerbaniuk. Owszem, Częstochowa zawsze słynęła z tego, że „podbierała” z SMS-ów młodych chłopaków, ale myślę, że teraz też jest dobrze. Mamy klasowych graczy, którzy występują na boiskach od wielu lat, mają na koncie wiele wyróżnień i myślę, że pociągną ten zespół do kolejnych sukcesów.
- A jak się panu współpracuje z trenerem Harrym Brokkingiem?
- Dobrze, w ogóle mam szczęście w życiu pracować z dobrymi selekcjonerami. Od mojego pierwszego trenera Czerepoka począwszy, poprzez trenerów nyskich, Rysia i Madeja, a na takich sławach jak trener Skorek, Gościniak, Lozano i teraz Brokking kończąc – to naprawdę są fachowcy z najwyższej półki. Wszyscy pomogli mi zrobić krok do przodu.
*więcej w Sporcieźródło: sport
opracowanie: Anna Sówka