Młody, zdolny, pracowity, koleżeński - kandydaci do Stypendium im. Arkadiusza Gołasia muszą spełniać wyśrubowane wymagania. Wczoraj pierwszy raz wręczono nagrodę ufundowaną przez Polski Komitet Olimpijski, Polski Związek Piłki Siatkowej i "Super Express". Młody, zdolny, pracowity, koleżeński - kandydaci do Stypendium im. Arkadiusza Gołasia muszą spełniać wyśrubowane wymagania. Wczoraj pierwszy raz wręczono nagrodę ufundowaną przez Polski Komitet Olimpijski, Polski Związek Piłki Siatkowej i "Super Express".
Dwa tysiące złotych brutto co miesiąc przez najbliższy rok dostawać będzie środkowy SMS Spała,
Łukasz Wiśniewski (18 l.).
-
Wiedzieliśmy, że ma być przyznane takie stypendium, ale byłem bardzo zaskoczony, kiedy okazało się, że wybrano właśnie mnie - mówi
Łukasz. -
A już wielkim szokiem była dla mnie jego wysokość - dodaje. Podobnie zareagowali rodzice Łukasza.
-
Kiedy przed całą szkołą ogłoszono, że to ja dostanę stypendium, mamie poleciała łezka z oka - zdradza.
Pieniędzy nie wyda
Łukasz do Spały trafił z małego klubu, UKS Serbinów Biała Podlaska. Na klubowe stypendium nie ma co liczyć.
-
Bardzo mocno wspierają go rodzice, mama - nauczycielka i tata - pracownik służby więziennej - opowiada Maciej Zendeł. -
Ale nie ma co ukrywać, że pieniądze ze stypendium są Łukaszowi potrzebne.
Młody siatkarz nie wie jeszcze, na co przeznaczy wypłacane co miesiąc prawie dwa tysiące złotych. Wie natomiast, czego z tymi pieniędzmi nie zrobi.
-
Na pewno ich od razu nie wydam. Zresztą tu w Spale nie bardzo miałbym na co - śmieje się "Wiśnia". -
A poważnie: będę chciał jak najwięcej oszczędzić. Żeby mieć łatwiejszy, spokojniejszy start w dorosłe życie po zakończeniu szkoły.
Kocham siatkówkę
Na razie Łukasz nie myśli o pieniądzach. Liczy się dla niego tylko sport.
-
Często nie mamy czasu ani siły na nic poza treningami i nauką. Niektórzy mogą pomyśleć, że tracimy najpiękniejsze lata w życiu, ale ja nie czuję, żebym coś tracił. Bo ja zwyczajnie kocham siatkówkę - deklaruje. Bez wątpienia jest to miłość odwzajemniona. Wiśniewski jest jednym z najzdolniejszych siatkarzy w Polsce.
-
Dobry w bloku, w ataku - charakteryzuje go trener Janaszewski.
- A czego mu brakuje? Przydałyby się może ze trzy centymetry...
-
Od jakiegoś czasu ciągle wychodzi mi 199 centymetrów, ale może jeszcze trochę urosnę - uśmiecha się Łukasz.
Stypendium, którego nasza gazeta jest jednym z fundatorów, kilku dodatkowych centymetrów "Wiśni" nie zapewni, ale może ułatwić mu zrobienie kariery na miarę patrona nagrody,
Arka Gołasia.
-
Osobiście niestety nigdy Arka nie poznałem, ale i tak jest dla mnie wzorem. Na boisku i poza nim. Będę robił wszystko, by do tego wzoru dążyć - obiecuje Łukasz Wiśniewski.
*więcej w Super Expressieźródło: Super Express
autor: Anna Sówka