Siatkówka - Reprezentacje Polski - REPREZENTACJA.NET aktualności, historia siatkówki, wywiady, sylwetki zawodników i trenerow, zdjęcia, relacje LIVE

Nasi Partnerzy:


 

Ranking siatkarzy

  1. Brazylia
  2. USA
  3. Rosja 
  4. Bułgaria
  5. Serbia
  6. Włochy
  7. Polska
  8. Hiszpania
  9. Portoryko
  10. Chiny

Ranking siatkarek

     1.   Brazylia
     2.   Włochy
     3.   USA
     4.   Kuba
     5.   Chiny
     6.   Serbia
     7.   Japonia
     8.   Rosja
     9.   Polska
   10.   Korea
  

AGATA MRÓZ
Galeria Kibica

Agata Mróz - Olszewska - Galeria Kibica
zobacz także:
Sylwetka Agaty

AREK GOŁAŚ
Galeria Kibica

Arek Gołaś - Galeria Kibica
zobacz także:
Sylwetka Arka

Siatkówka


Łukasz Żygadło: Siatkówka - moje życie

seniorzy 31.01.2007 18:29:12

seniorzy - Łukasz Żygadło: Siatkówka - moje życie
Miłośnicy siatkówki w Kaliningradzie obserwujący pierwszy mecz swoich ulubieńców przed własną publicznością, w którym Dynamo Jantar grało ze swoimi imiennikami z Kazania, z pewnością zwrócili uwagą na wyróżniającą się grę zawodnika z numerem 9 na koszulce - Polaka Łukasza Żygadło.

Miłośnicy siatkówki w Kaliningradzie obserwujący pierwszy mecz swoich ulubieńców przed własną publicznością, w którym Dynamo Jantar grało ze swoimi imiennikami z Kazania, z pewnością zwrócili uwagą na wyróżniającą się grę zawodnika z numerem 9 na koszulce - Polaka Łukasza Żygadło.

Gdyby siatkarzom przyznawano nagrody za sympatię kibiców, to z pewnością otrzymałby ją właśnie polski rozgrywający – pisze „Kaliningradzka Prawda”.

I to nie tylko dlatego, że ten dwumetrowy siatkarz przyciąga tak zwaną „słabą płeć” swoją urodą i wdziękiem, ale przede wszystkim, ponieważ przykuł uwagę miejscowych swoją mądrą i niezawodną postawą na boisku. Łukasz, jak pisze „Prawda” raz po raz posyłał swoim partnerom wyborne piłki, i mogli oni z powodzeniem grać ze swoimi sławnymi rywalami, jak równy z równym. Poproszony o rozmowę z dziennikarzem „Kaliningradzkiej Prawdy” bez najmniejszego problemu przystał na pierwszy, odpowiadający mu termin – widać od razu europejską szkołę obcowania z prasą – pisze Siemion Kusznierow, autor wywiadu z Łukaszem Żygadło. - Kiedy tylko się przywitaliśmy, zapytał w jakim języku będziemy rozmawiać – polskim, angielskim czy rosyjskim. Ponieważ żaden z korespondentów „Prawdy” nie włada obcymi językami, pozostał nam tylko rosyjski – dodaje pełen uznania dla polskiego poligloty Kusznierow.

Siemion Kusznierow: Dobrze mówi Pan po rosyjsku –  jest Pan samoukiem?

Łukasz Żygadło: Dziękuję za komplement. Staram sie, i jak tylko mogę, dużo mówię po rosyjsku. Czytam rosyjskie gazety. Dzisiaj na przykład dostałem od Pana egzemplarz „Kaliningradzkiej Prawdy”, w którym jest wywiad z kapitanem mojej drużyny Satnisławem Dinejkinem, i postaram sie przeczytać go „od deski do deski”. Moją dobrą znajomość rosyjskiego (śmiech) wykorzystują trenerzy. Pomagam im tłumaczyć z angielskiego na rosyjski i odwrotnie, kiedy rozmawiają z Finem Tuomasem Sammelvuo, z którym zresztą mieszkam w jednym pokoju, i który nie zna ani słowa po rosyjsku.

Jak wyglądają Pana relacje z kolegami z zespołu?

Szybko znaleźliśmy wspólny język z kolegami z drużyny, mimo iż do zespołu dołączyłem dość późno. Jestem rozgrywającym i dlatego też jak najszybciej muszę poznać zawodników, ich sposób gry, boiskowe maniery – wszystko po to, aby wiedzieć jakie komu posyłać piłki. Z każdym, kolejnym treningiem rozumiemy się coraz lepiej, a niedawne zwycięstwo w Jekaterynbyrgu
(3:2 z Lokomotiwem Izumrud – przyp. red.) wzmocniło nas psychicznie, i pokazało, że już jesteśmy drużyną.

Jakie cele stawia Pan przed sobą na najbliższy rok?

Przyjechałem do Rosji, nie po to, aby stać w „kwadracie”, ale by stanowić o sile zespołu. Zamierzam grać tak , aby nie wypaść z polskiej kadry narodowej. Trenerzy z Polski śledzą moje poczynania, i dlatego też daję z siebie wszystko na treningach. Zrobię też wszystko, aby pomóc mojemu klubowi awansować do strefy play – off. A przy okazji oczywiście, by zarobić więcej pieniędzy, bo wiadomo, że kariera sportowa nie trwa wiecznie.

Pamięta Pan swój pierwszy występ w reprezentacji?

To był mecz w Sankt Petersburgu. Graliśmy z Rosją w ramach Ligi Światowej. Miałem ogromną tremę, kiedy się dowiedziałem, że wchodzę na parkiet. Na szczęście mój debiut zakończył się zwycięstwem Polski.

Podobnie jak na ostatnich mistrzostwach świata w Japonii...

Do tej pory bilans naszych spotkań z Rosją nie był najlepszy. Dlatego też każde zwycięstwo cieszy podwójnie, tak jak na przykład to z ostatnich mistrzostw świata w Japonii. Nastrój w polskiej ekipie był bliski obłędu. Trenowaliśmy do upadłego, a na boisko wyszliśmy z wypiekami na twarzy. Przy takim nastawieniu psychicznym nijak nie mogliśmy złapać właściwego tempa gry. W naszej drużynie jest dwóch rozgrywających. Mnie trener wpuścił w czwartym i piątym secie, kiedy ważyły się losy tego spotkania. Szczęście, że mamy doskonałych trenerów, i w efekcie potrafiliśmy wyrwać rywalom zwycięstwo w tie breaku. Tego, co się działo po zakończeniu meczu na naszej połowie boiska, nie da się opisać .Nikt nie potrafił nas zatrzymać aż do finału, gdzie przegraliśmy z wielką Brazylią. Srebrny medal mistrzostw świata to dla nas ogromny sukces – jak by nie patrzeć jesteśmy najlepszym zespołem w Europie, przynajmniej nieoficjalnie.

Jak Pan spędza wolny czas tutaj, w Kaliningradzie – czy zawarł Pan już jakieś znajomości?

Nie mam za wiele wolnego czasu. Często trenujemy dwa razy dziennie. Treningi zabierają mi tyle sił, że później nie starcza ich już na rozrywki. Czytam książki, również rosyjskich pisarzy, ale w polskim tłumaczeniu. Bardzo lubię literaturę wojenną. Na nowe znajomości tu, w Kaliningradzie jeszcze przyjdzie czas.


Z Łukaszem Żygadło rozmawiał Siemion Kusznierow - „Kaliningradzka Prawda”

* więcej w serwisie SportoweFakty.pl

źródło: SportoweFakty.pl

autor: Karolina Kosek

Do wiadomości napisano 6 komentarzy

Powrót
Dodaj nowy komentarz
Zarejestruj swojego nicka.
Redakcja serwisu Reprezentacja.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy umieszczanych przez internautów.

Pola oznaczone gwiazdką (*) są obowiązkowe do wypełnienia