1. Brazylia
2. Włochy
3. USA
4. Kuba
5. Chiny
6. Serbia
7. Japonia
8. Rosja
9. Polska
10. Korea
seniorki 28.03.2007 10:55:33

- Znam doskonale obu, są diametralnie różnymi osobowościami, mają całkiem odmienne style pracy - tak o Andrzeju Niemczyku i Marco Bonitcie - mówi Jarosław Wegner, który od wielu lat mieszka i pracuje w Szwajcarii i w tym sezonie do ekstraklasy wprowadził zespół Cheseaux Lozanna.
- Poprzedni trener reprezentacji kobiet Andrzej Niemczyk wprowadził do pracy z zawodniczkami takie elementy jak swoboda i zaufanie - powiedział Jarosław Wegner. - One przez pewien okres spłacały mu ten kredyt wynikami. Potem gdzieś to wszystko uciekło. Może trzeba było coś zmienić.
Z kolei jak podkreślił Jarosław Wegner "następca Andrzeja Niemczyka to pracuś, pracuś i jeszcze raz pracuś." - Marco Bonitta jest tytanem pracy - powiedział Jarosław Wegner. - Jest człowiekiem i trenerem doskonale zorganizowanym. Jak siatkarki włoskie podporządkowały się jego idei, to wygrywały. Z czasem rygor stał się uciążliwy. Myślę, że Marco Bonitta jest człowiekiem na tyle inteligentnym, że wyciągnie wnioski ze swoich doświadczeń ostatnich lat.
Jedne z pierwszych słów jakie Marco Bonitta wypowiedział na konferencji prasowej w Warszawie dotyczyły jego nauczyciela i mistrza Aleksandra Skiby. - Gdy tylko Marco rozmawiał z kimś o Polsce, to zaraz zaczynał mówić o Olku - mówi Jarosław Wegner. - Przekonałem się o tym wielokrotnie. Na pewno Aleksander Skiba wywarł na niego ogromny wpływ.
Jarosław Wegner ze swoim zespołem wywalczył awans do szwajcarskiej ekstraklasy. - Na nasze mecze przychodziło po tysiąc osób - powiedział. - Jak na Szwajcarię jest to dużo. Może dlatego, że grały tylko miejscowe zawodniczki. Trochę nam pomagała Jelizawieta Tiszczenko, zawodniczka z kadry Karpola. Studiuje w Szwajcarii, chce zostać menadżerem do technik sportu. Jest osobą wyjątkową, znakomitą zawodniczką.
Jarosława Wegnera nie mogło oczywiście zabraknąć na turnieju Final Four w Zurychu. - Organizacyjnie wszystko zostało dopięte na ostatni guzik - powiedział. - Może tylko niepotrzebnie zawody zostały przeniesione z hali, gdzie Volero rozgrywa swoje mecze do największego w mieście obiektu. Trybuny w nim zostały przygotowane na 6,5 tys. miejsc. Jak na razie w Zurychu nie da się zapełnić takiej widowni. Tym bardziej, że w Volero nie gra żadna Szwajcarka. Na pewno jednak klub sportowo nie rozczarował.
Najlepszą przyjmującą turnieju wybrano Milenę Rosner. - Taka zawodniczka to skarb - powiedział Jarosław Wegner. - Jest kompletna technicznie, grała bardzo dobrze, oczywiście należy polecić ją nowemu trenerowi kadry.
źródło: lsk.net.pl
opracowanie: Natalia Kaminska
Do wiadomości napisano 10 komentarzy