Siatkówka - Juniorki
Marco Bonitta: Siatkówka dała mi możliwość konfrontacji z samym sobą
seniorki 05.03.2008 08:02:40

Wczesne popołudnie w mieście, które o tej porze roku łapie oddech przed zbliżającą się falą turystów. Ogołocone z liści drzewa platanowe witają przybyszów niemal od samych drzwi dworca kolejowego i odprowadzają główną ulicą do serca Ravenny - Piazza del Popolo.
Zamówienie nie odbiega od miejscowego standartu: dwa razy macchiato, czyli kawa na jeden porządny łyk z odrobiną mleka. Kelnerka przynosi do tego dwie niewielkie karafki wody. - To raczej z powodu tradycji, macchiato wcale nie jest przecież taka mocna - uśmiecha się Marco.
Jest ubrany w lekką kurtkę, nienagannie uczesany, bardziej opalony niż kilka tygodni temu w Halle. Na stoliku kładzie telefon, na który zerka co kilka minut. Żona Franceska została w domu, Luca i Vittoria są w szkole i wkrótce trzeba je odebrać. Małżonka selekcjonera polskiej kadry jest w dziewiątym miesiącu ciąży. Pod koniec marca rodzina Bonittów powiększy się o kolejną pociechę. - Kiedyś z Franceską zapytaliśmy nasze dzieci, jakie imię im się najbardziej podoba. Zgodnie odpowiedziały: Elena, a więc tak nazwiemy ich siostrzyczkę - wyjawia Marco.(...)
Dziś trudno sobie wyobrazić światową siatkówkę bez Marco Bonitty, ale sam zainteresowany jest innego zdania. Wyraźnie szuka nowych wyzwań. - Trener siatkarski to zawód, który wykonuję z pasją, ale to nie jest całe moje życie - twierdzi. - Raczej nie można go uprawiać 30 lat. Przynajmniej ja tak uważam. Myślę, że jeszcze sześć, siedem lat mogę to robić, potem zajmę się czymś innym. Na przykład założę szkołę siatkówki dla dziewcząt. Mógłbym się też przyuczyć do bycia dyrektorem sportowym klubu. Siatkówka dała mi możliwość konfrontacji z samym sobą, zrozumienia siebie bardziej niż w normalnym życiu. Ale mógłbym robić także inne rzeczy. Oczywiście w świecie sportu, bo to on jest moim życiem. Nie konkretnie siatkówka. Na razie w Polsce bardzo mi się podoba. Muszę przyznać, że niektóre reguły życia są tu dużo lepsze niż w Italii. Na przykład niższe podatki. Również rozpoczęcie działalności gospodarczej w Polsce jest dosyć łatwe. Poza tym, podczas ostatnich podróży widziałem wiele miast, które mnie urzekły.
* Rafał Bała - Przegląd Sportowy
Brukowany Plac Narodowy otoczony jest urokliwymi kamienicami. W jego rogu ostre promienie słońca odbijają się w szybie niewielkiej kawiarenki. "Tazza d'oro", czyli "złota filiżanka". Siadamy przy malutkim stoliku. Gdyby nie dwaj leciwi panowie przy barze, bylibyśmy jedynymi klientami.
Zamówienie nie odbiega od miejscowego standartu: dwa razy macchiato, czyli kawa na jeden porządny łyk z odrobiną mleka. Kelnerka przynosi do tego dwie niewielkie karafki wody. - To raczej z powodu tradycji, macchiato wcale nie jest przecież taka mocna - uśmiecha się Marco.
Jest ubrany w lekką kurtkę, nienagannie uczesany, bardziej opalony niż kilka tygodni temu w Halle. Na stoliku kładzie telefon, na który zerka co kilka minut. Żona Franceska została w domu, Luca i Vittoria są w szkole i wkrótce trzeba je odebrać. Małżonka selekcjonera polskiej kadry jest w dziewiątym miesiącu ciąży. Pod koniec marca rodzina Bonittów powiększy się o kolejną pociechę. - Kiedyś z Franceską zapytaliśmy nasze dzieci, jakie imię im się najbardziej podoba. Zgodnie odpowiedziały: Elena, a więc tak nazwiemy ich siostrzyczkę - wyjawia Marco.(...)
Dziś trudno sobie wyobrazić światową siatkówkę bez Marco Bonitty, ale sam zainteresowany jest innego zdania. Wyraźnie szuka nowych wyzwań. - Trener siatkarski to zawód, który wykonuję z pasją, ale to nie jest całe moje życie - twierdzi. - Raczej nie można go uprawiać 30 lat. Przynajmniej ja tak uważam. Myślę, że jeszcze sześć, siedem lat mogę to robić, potem zajmę się czymś innym. Na przykład założę szkołę siatkówki dla dziewcząt. Mógłbym się też przyuczyć do bycia dyrektorem sportowym klubu. Siatkówka dała mi możliwość konfrontacji z samym sobą, zrozumienia siebie bardziej niż w normalnym życiu. Ale mógłbym robić także inne rzeczy. Oczywiście w świecie sportu, bo to on jest moim życiem. Nie konkretnie siatkówka. Na razie w Polsce bardzo mi się podoba. Muszę przyznać, że niektóre reguły życia są tu dużo lepsze niż w Italii. Na przykład niższe podatki. Również rozpoczęcie działalności gospodarczej w Polsce jest dosyć łatwe. Poza tym, podczas ostatnich podróży widziałem wiele miast, które mnie urzekły.
* Rafał Bała - Przegląd Sportowy
źródło: Przegląd Sportowy
opracowanie: Barbara Kuziemska
Do wiadomości napisano 21 komentarzy
- Jest ubrany w lekką kurtkę, nienagannie uczesany, bardziej opalony niż kilka tygodni temu w Halle. - ależ obudził sie w panu Bale zmysl estety:P
- Bała pierwszy glinda. Przerost formy nad treścią.
- sergio nierób wiochy
- nierób - to ty mój drogi giorgi123 NIE RÓB sobie wstydu taka pisownią
-
no nie mogę! tytuł artukułu tego na strefie to "trener, który chciał znać myśli Napoleona"
eh, ci dziennikarze.... -
Co się dzieje?
Barańska urzeczona Bonittą, Bonitta urzeczony Polską - jak tak dalej pójdzie będę urzeczona złotem na IO... - Wilgo, to mój dobry wpływ na Ciebie :)
- jenna a jak ty pisałaś o bonicie pamietasz jak go krytykowałaś ???
-
giorgio - owszem krytykowałam i dalej jestem tak samo krytyczna.
Napisałam w powyższym poście tytuł tego artykułu z oryginału żeby uwidocznić hołd jaki składany jest mu na każdym kroku bo w koncu on taaaki słodki i mówi nawet "Dzieedobry" do kochanych kibiców -
witam!
piszę po raz pierwszy, ale czytam Was od bardzo dawna i musze rzec, że świetne forum, wiec postanowiłam zabrać głos:)
Apropo - zdaje sie ze wiemy już, kto wciela sie w sergia :D buziaki dla błyskotliwego/ej autorki posta powyżej mnie.
- Jenna, pomyliłaś nicki!!! :( Cały pogrzeb na nic :(
-
Ale nie znikaj Jenna, proszę, przeżyjemy takie drobiazgi. Niech ja nie muszę się przyzwyczajać do kogoś innego :(
A większa część i tak nie zauważy :) - sovva - zauważyłam to przed chwilą w moim poście. To zabawne,ze ktoś się bawi w takie podchody:P
- Nika, witamy na forum. Lubię Jennę, i może niepotrzebnie narobiłem szumu. Ale przeżyjemy.
-
sovva dzieki za mile powitanie :)
-
Rozdwojenie jaźni czy dziecinada?
Trzeba będzie wymyśleć nowy nick, skoro sergio jest spalony. Może jenna2 lub jennusia - na pewno nikt się nie domyśli.
Sorry za złośliwość, ale nie rozumiem takiego postępowania. Już jeden nick nie zapewnia dostatecznej anonimowości? Chyba, że ma się coś więcej na celu niż kulturalne uczestnictwo w dyskusji. - Albo deco.
- wczoraj Jakyll dzisiaj mr Hyde ;)..jenna nie martw się to częste przypadki na tym forum :)
-
Dlatego ja zawsze piszę pod swoim nickiem tzn. imieniem.
Ale mniejsza z tym, bo ważniejsze rzeczy są.
Co nas czeka pod wodzą Marco? Już niebawem ostatni krok przed kwalifikacjami na turnieju interkontynentalnym czyli final four pucharów, play-offy i koniec wszystkich lig, a tu trzeba będzie znaleźć siłę jak mówiła po przylocie z Halle Maggie. Siłę ,żeby grać z Japonią, Koreą, które zapewne będą w bardzo dobrej dyspozycji grając u siebie, oraz chyba Kubą. Chyba, bo po tym co robiły z nimi ostatnio Chinki w sparingach ta drużyna może być wielką niewiadomą.
Z Serbkami mamy stare porachunki ale to my powinniśmy być znów górą, choć w Halle grały bez Spasojevic. Pozostałe drużyny muszą zostać ograne jak najszybciej do zera.
Nie wiem czy czytaliście na bieżąco wywiady z Marco, ale ON ostatnio zaczął już przebąkiwać że łatwo nie będzie itd. Pamiętamy chyba wywiad, który odbił się i tu na tym portalu szerokim echem, a w którym stwierdził, że Włoszki i Rosjanki są poza zasięgiem naszej drużyny.
Po Halle, my tam jedziemy w roli faworyta do wygrania tego turnieju nie zapominajmy o tym.
pozdrawiam - Dominik.Przecież z Kubankami polskie sitkarki nie zagrają w Tokio.Z prostej przyczyny Kubanki mają już zapewniony awans na IO.No chyba,że spotkamy się z Kubą na IO czego nie można wykluczyć.
- A co za problem zastrzec nicka?:))



