Siatkówka - Juniorki
Zoran Gajic: Przystanek Polska
seniorzy 04.04.2008 10:03:39

W 2005 roku Zoran Gajić miał zostać selekcjonerem reprezentacji Polski, ale przegrał konkurs rozpisany przez PZPS z Raulem Lozano. Od tamtego czasu Polska kojarzy się słynnemu trenerowi niemal z samymi porażkami.
Siódme miejsce w mundialu to była klęska, której w Rosji nikt nie mógł przełknąć. Gajić był krytykowany za to, że odsunął od kadry doświadczonych graczy, uważając, że nie będą przydatni podczas igrzysk olimpijskich. Najbardziej ubolewano nad brakiem rozgrywającego Wadima Chamuckiego. Na mistrzostwa świata nie pojechał także inny wieloletni reprezentant Siergiej Tietiuchin. Nabawił się kontuzji kolana, która rzekomo miała być efektem wyczerpujących treningów prowadzonych przez Serba. Po mundialu do głosu doszedł także skandalista Siemion Połtawski. – Do Japonii pojechaliśmy wyciśnięci jak cytryny. To wszystko przez te niezwykle męczące treningi Gajicia. Najgorsze z tego wszystkiego jest to, że niczego nowego się od niego nie nauczyłem – mówił lider reprezentacji. Ostre słowa padły także z ust poprzedniego selekcjonera Gienadija Szipulina, który stwierdził, że „przez Serba rosyjska siatkówka runęła w przepaść”.
Kiedy Gajić żegnał się z posadą trenera reprezentacji Rosji mówiono, że Serb nie mając „słowiańskiej duszy”, nigdy nie zrozumie rosyjskiej mentalności.
Mogłoby się więc wydawać, że to już koniec jego przygody z rosyjską siatkówką. Jednakże dość nieoczekiwanie w 2007 roku Gajić przyjął ofertę pracy na stanowisku pierwszego trenera Iskry Odincowo. Na razie on oraz jego sławni podopieczni we wszystkich rozgrywkach wypadli poniżej oczekiwań. Chyba najbardziej bolesny cios w tym sezonie został zadany Gajiciowi ponownie z rąk polskich zawodników. Historia zatoczyła koło i w rozgrywkach Pucharu Konfederacji drużyna prowadzona przez Serba trafiła na Wkręt-Met Domex AZS Częstochowa. Wysokie zwycięstwo na własnym boisku w trzech setach najwyraźniej uśpiło gwiazdy rosyjskiego klubu. W rewanżowym meczu pod Jasną Górą o zwycięstwie gospodarzy zadecydował „złoty set”. Zoran Gajić poświęcił tej kontrowersyjnej zasadzie wyłaniania zwycięzcy dwumeczu sporo uwagi na swoim blogu, gdzie raz w miesiącu porusza siatkarskie tematy. W tekście pisanym w październiku znalazł się następujący, jak się później miało okazać, proroczy fragment: „Tak się składa, że w naszym przypadku aż do Final Four będziemy gospodarzami wszystkich pierwszych spotkań kolejnych rund. Dlatego ewentualne rozstrzygające „złote sety”, będziemy musieli grać na niewygodnym terenie przeciwnika. Ale mamy, co mamy. Nie ma co użalać się nad sobą zawczasu.”
* Więcej w papierowym wydaniu „Super Volley’a”
Polska to przystanek, na którym w swojej trenerskiej podróży Zoran Gajić stawał już kilkakrotnie. I nie zawsze były to miłe dla Serba postoje.
Siódme miejsce w mundialu to była klęska, której w Rosji nikt nie mógł przełknąć. Gajić był krytykowany za to, że odsunął od kadry doświadczonych graczy, uważając, że nie będą przydatni podczas igrzysk olimpijskich. Najbardziej ubolewano nad brakiem rozgrywającego Wadima Chamuckiego. Na mistrzostwa świata nie pojechał także inny wieloletni reprezentant Siergiej Tietiuchin. Nabawił się kontuzji kolana, która rzekomo miała być efektem wyczerpujących treningów prowadzonych przez Serba. Po mundialu do głosu doszedł także skandalista Siemion Połtawski. – Do Japonii pojechaliśmy wyciśnięci jak cytryny. To wszystko przez te niezwykle męczące treningi Gajicia. Najgorsze z tego wszystkiego jest to, że niczego nowego się od niego nie nauczyłem – mówił lider reprezentacji. Ostre słowa padły także z ust poprzedniego selekcjonera Gienadija Szipulina, który stwierdził, że „przez Serba rosyjska siatkówka runęła w przepaść”.
Kiedy Gajić żegnał się z posadą trenera reprezentacji Rosji mówiono, że Serb nie mając „słowiańskiej duszy”, nigdy nie zrozumie rosyjskiej mentalności.
Mogłoby się więc wydawać, że to już koniec jego przygody z rosyjską siatkówką. Jednakże dość nieoczekiwanie w 2007 roku Gajić przyjął ofertę pracy na stanowisku pierwszego trenera Iskry Odincowo. Na razie on oraz jego sławni podopieczni we wszystkich rozgrywkach wypadli poniżej oczekiwań. Chyba najbardziej bolesny cios w tym sezonie został zadany Gajiciowi ponownie z rąk polskich zawodników. Historia zatoczyła koło i w rozgrywkach Pucharu Konfederacji drużyna prowadzona przez Serba trafiła na Wkręt-Met Domex AZS Częstochowa. Wysokie zwycięstwo na własnym boisku w trzech setach najwyraźniej uśpiło gwiazdy rosyjskiego klubu. W rewanżowym meczu pod Jasną Górą o zwycięstwie gospodarzy zadecydował „złoty set”. Zoran Gajić poświęcił tej kontrowersyjnej zasadzie wyłaniania zwycięzcy dwumeczu sporo uwagi na swoim blogu, gdzie raz w miesiącu porusza siatkarskie tematy. W tekście pisanym w październiku znalazł się następujący, jak się później miało okazać, proroczy fragment: „Tak się składa, że w naszym przypadku aż do Final Four będziemy gospodarzami wszystkich pierwszych spotkań kolejnych rund. Dlatego ewentualne rozstrzygające „złote sety”, będziemy musieli grać na niewygodnym terenie przeciwnika. Ale mamy, co mamy. Nie ma co użalać się nad sobą zawczasu.”
* Więcej w papierowym wydaniu „Super Volley’a”
źródło: Super Volley
opracowanie: Anna Puch
Do wiadomości napisano 9 komentarzy
-
opaczność Boża czuwała nad nami...
oto cały sekret. - nie chce tu robić reklamy, ale polecam najnowszy SV, sa bardzo ciekawe artykuły, najlepsze chyba z Semenem, Świderskim i Gajiciem własnie/
- nika: i na dodatek swietne zdjecie antigi z pszczolem na plecach - co mowie z bolem. :/
- sonrisa : o tak :)
-
sonrisa: a tak na marginesie:
po przeczytaniu wywiadu z nim dochodze do wniosku:
JAK MOŻNA LUBIĆ SEMENA P.?
ktokolwiek wie, prosze o dopowiedź:P - nika oczywiscie ze mozna lubic za niebywale umiejetnosci siatkarskie, mentalnosc zwyciezcy i szczerosc zamiast opowiadac "politycznie poprawne" bajki powiedzial co mysli
- i gwarantuje ze kazdy trener chcialby miec w druzynie takiego boiskowego "bandyte"
-
koopa -
jest roznica pomiedzy
-mentalnoscia zwyciezcy a zadufaniem w sobie
-miedzy szczeroscia a arogancja
a ze trenerzy chcieliby miec go w druzynie? tego nie kwestionuje. -
Imperialistyczne zapędy Rosji, można się było spodziewać.
Rosjanie chyba myślą, że tylko oni sa Słowianami. Serbowie to tez odłam Słowian - tyle, że południowych (Bułgaria chyba też do nich należy). Polska należy z tego co pamiętam do zachodnich, Rosja do wschodnich. Reszty państw słowiańskich nie chce mi się wymieniać ;)
Poza tym, to właśnie rosyjscy zawodnicy byli pewni wygranej z Polską w Japonii - i wtedy nie było mowy o tym, że są wyciśnięci jak cytryny ;)
Rosjanie nie umieją przyznać, że zagrali źle, sa zbyt zadufani w sobie i zawsze zwalaja winę na innych (na MŚ dostało się tez sędziom). A że Gajic nie ma do nas szczęścia - trudno :P



