Siatkówka - Juniorki
Joanna Wołosz: Chcemy zmazać złe wrażenie
juniorki 06.09.2008 12:25:26

Za polskimi juniorkami pierwszy arcyważny mecz w mistrzostwach Europy. O zwycięstwie nad Francją i o tym, dlaczego Polkom szczególnie zależy na dobrym występie w Perugii w rozmowie z serwisem Reprezentacja.net mówi kapitan polskiej reprezentacji Joanna Wołosz.
Miało być łatwo, miło i przyjemnie w pierwszym meczu Polek rozgrywanym we włoskiej Perugii w ramach Mistrzostw Europy. Tymczasem zaczęło się od problemów z przyjęciem i obroną oraz niemałych nerwów.
- Francuzki zaskoczyły nas swoją grą – nie ukrywała po meczu kapitan polskiej drużyny Joanna Wołosz. – Okazało się, że to taki pozytywny zespół, a wczoraj pokazały naprawdę niezłą siatkówkę. Dodatkowo było nam trudno z tego względu, że ostatni raz grałyśmy z nimi rok temu i nie wiedziałyśmy jak się obecnie prezentują.
Ta nieznajomość rywalek była widoczna przede wszystkim w pierwszej fazie meczu, kiedy Polkom trudno było ustawić blok czy zorganizować dobrą obronę w polu.
- Na początku ciężko było nam zatrzymać ich atak z obiegnięcia z jednej nogi z lewego skrzydła – komentuje Wołosz. – Jest to dość nietypowy element, którego inne zespoły nie prezentują, Dlatego na początku było trudno, ale z biegiem czasu się przyzwyczaiłyśmy i szło nam coraz lepiej.
Pewne problemy były też z przyjęciem w polskim zespole. Zdarzało się, że Polki seriami traciły punkty na skutek błędów w tym elemencie.
- Francuzki zaprezentowały bardzo dobrą zagrywkę. Niby wydawała się taka lekka, a ciężko było dziewczynom przyjąć i poprawnie dograć. Ogólnie Francja to już niezły zespół. Zrobiły duży krok do przodu od poprzedniego roku – ocenia nasza rozgrywająca.
Przy stanie 2:0 dla Polski wydawało się, że nic już nie odbierze Polkom zwycięstwa. W trzecim secie jednak „trójkolorowe” ruszyły do walki i rozgromiły nasze reprezentantki do 16.
- Trochę chyba zabrakło nam mobilizacji w tej partii i odpuściłyśmy nieco Francuzkom. Ale w czwartym secie już wszystko było w porządku. Zmobilizowałyśmy się od początku i po prostu nie dałyśmy szans rywalkom – uśmiecha się Joanna Wołosz. – Zagrałyśmy już na luzie. W trzecim secie dostałyśmy lekko po głowie od Francuzek, ale już w ostatnim zaprezentowałyśmy naszą dobrą siatkówkę.
Pierwszy mecz w każdym turnieju to zawsze wyjątkowe przeżycie. Ten wczorajszy był dodatkowo bardzo ważny, bo decydował w dużej mierze o dalszych losach „biało – czerwonych” w tych MEJ. Na zewnątrz zawodniczki wydawały się bardzo spokojne, a co się działo w środku?
- Nie dość, że było to pierwsze spotkanie, to jeszcze miałyśmy lekką tremę – zdradza kapitan polskiej reprezentacji. – Bardzo nam zależało, żeby wypaść lepiej niż w poprzednim roku w mistrzostwach Europy kadetek. Ciągle to pamiętamy i bardzo chcemy zmazać to złe wrażenie. Do tego jeszcze na pierwszy ogień Francja, której dobrze nie znamy… Przyznaję, był stres.
Dziś kolejny pojedynek. Rywalkami „biało – czerwonych” będą Belgijki. Jakie nastroje panują w drużynie przed tym meczem?
- Przed każdym spotkaniem się denerwujemy, ale wydaje mi się, że do tego z Belgią podejdziemy już spokojniejsze, pewniejsze siebie. Znamy reprezentację Belgii i wiemy, że potrafimy z nimi wygrywać. Już raz to zrobiłyśmy i chcemy to powtórzyć. Ta drużyna jest w naszym zasięgu, a nawet jesteśmy od nich lepsze – zakończyła optymistycznie Joanna Wołosz.
* Z Perugii dla Reprezentacja.net - Joanna Majtyka
* Zobacz galerię zdjęć z meczu Polska - Francja
źródło: Reprezentacja.net
opracowanie: Joanna Majtyka
Do wiadomości napisano 6 komentarzy
-
"atak z obiegnięcia z jednej nogi z lewego skrzydła"
Ciekawe... do tego chyba jest potrzebna leworęczna zawodniczka. - zgadza się...ja widziałem to tylko raz w życiu...wykonywala go dawno temu...japonka motoko obayashi
- Ja to nitypowe obiegniecie widzialem rok temu na PS Tajek z Dominikana normalna srodkowa idzie na obejscie przyjmjaca na srodek 2 linie a na lewe przemyka sobie atakujaca wyglada to jak krzyzyk ale jest jedna z trudniejszych.
- To pewnie tak jak to obiegnięcie u Chinek albo kiedyś Rosjanek z Szaszkową. Tylko, że na lewym i pewnie z leworęczną zawodniczką. Nie widziałem.
- Tak grała Monika Naczk w Bydgoszczy to normalny atak z obiegnięcia tylko środkowa idzie nie na prawe tylko lewe skrzydło tak grały też Azerki w 2005 roku gdy mieli jedną leworęczną środkową u nas gra tak właśnie Monika inny zawodniczek z naszej ligi nie kojarzę. Małgorzata Skorupa też jest chyba leworęczna, ale tego zagrania w swoim repertuarze chyba nie ma



