Siatkówka - Juniorki
Andrzej Urbański: Mimo porażki, jestem zadowolony
juniorki 30.05.2007 06:43:53

Polki jednak zdołały wygrać tylko z Finkami. Pozostałe rywalki okazały się za mocne. W ten oto sposób siatkarki z roczników 88/89 zakończyły swoją przygodę z reprezentacjami młodzieżowymi.
Podsumowanie zacznijmy jednak od początku. Pierwszym oficjalnym turniejem kadry roczników 88/89 były kwalifikacje do mistrzostw Europy kadetek, które rozegrano w styczniu 2005 roku w Dąbrowie Górniczej. - Jestem pozytywnie nastawiony. Do mistrzostw kwalifikują się dwa zespoły i jestem przekonany, że jednym z nich będzie Polska – mówił przed zawodami ówczesny trener reprezentacji Wojciech Kasza. Pierwsze dwa spotkania biało-czerwone wygrały bez najmniejszych problemów po 3:0, pokonały kolejno Portugalię i Litwę. Trzeci mecz, z wydawałoby się słabą Białorusią, nasze reprezentanki przegrały, natomiast dzień później pokonały Rumunię. O awansie do mistrzostw Starego Kontynentu miał zadecydować ostatni pojedynek, z najgroźniejszymi rywalkami – Czeszkami. Polki niestety były w stanie wygrać tylko pierwszego seta. Z parkietu schodziły ze łzami w oczach. - Była szansa na zwycięstwo. Wygrałyśmy pierwszą partię i nie wiem czemu u niektórych dziewczyn widać było zwątpienie. Bardzo liczyłyśmy na awans – mówiła po spotkaniu kapitan biało-czerwonych, Ewelina Sieczka.
Kolejną dużą imprezą kadry Wojciecha Kaszy był Olimpijski Festiwal Młodzieży Europy we włoskim Lignano. Tam nasze dziewczyny zajęły czwartą lokatę, co uznano za mały sukces. Po tym turnieju Wojciecha Kaszę na stanowisku szkoleniowca reprezentacji i trenera Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Sosnowcu zastąpił Andrzej Urbański. Pod wodzą Urbańskiego drużyna pojechała na turniej EEVZA, tzw. Mistrzostwa Europy Wschodniej. Zajęła tam drugą lokatę, przegrywając w finale z Rosją 0:3. Turniej EEVZA był bezpośrednim przetarciem przed majowymi kwalifikacjami do mistrzostw Europy juniorek. Dziewczęta poleciały do Bośni i Hercegowiny bardzo zmotywowane. Chciały pokazać, że brak awansu do turnieju finałowego w kategorii kadetek był tylko wypadkiem przy pracy. W efekcie zajęły drugą lokatę w grupie eliminacyjnej, przegrywając tylko z Chorwacją 0:3. - Po zakończeniu ostatniego meczu z Bośnią dziewczyny bardzo się cieszyły, my również bardzo się cieszyliśmy patrząc na ich grę. Przede wszystkim dziewczyny pokazały, że są zespołem, że potrafią razem przegrywać, ale i razem cieszyć się po zwycięstwie, a to jest nawet ważniejsze od samego wyniku – mówił kierownik zespołu Jacek Sęk.
- Dziewczyny nabrały trochę wiary w swoje możliwości i myślę, że będą naprawdę walczyć. Liczę na to, że pokażą się z bardzo dobrej strony na tych mistrzostwach Europy – zapowiadał przed wylotem na mistrzostwa do Francji trener Andrzej Urbański. Niestety jego słowa były tylko pobożnym życzeniem. Występ na mistrzostwach Starego Kontynentu okazał się kompletną klapą. Biało-czerwone przegrały wszystkie mecze w grupie i zostały sklasyfikowane na miejscach 9-12.
- Wydaje mi się, że zaważyła tutaj sprawa psychiki. Nie umiałyśmy się „wyluzować”. Grałyśmy w ogromnym stresie. Była to nasza pierwsza duża impreza i myślę, że właśnie to, od początku zaważyło na całym przebiegu naszej gry – tłumaczyła porażkę kapitan Ewelina Sieczka.
Następną, jak się okazało, ostatnią imprezą reprezentacji roczników 88/89 były właśnie spalskie kwalifikacje do mistrzostw świata juniorek. Po gładkim zwycięstwie nad reprezentacją Finlandii nasze młode siatkarki poczuły się pewnie. Z perspektywy czasu można powiedzieć, że zbyt pewnie. Dziś później przegrały z Rumunią 2:3. - Mecz przeciwko Rumunii był bardzo ciężki. Zdobywanie punktów przychodziło nam z dużym trudnem. Słabo zagrałyśmy przede wszystkim zagrywką i tu głównie upatrywałabym przyczyny porażki - komentowała libero reprezenacji juniorek, Dominika Nowakowska. Porażka ta nie przekreślała szans Polek na awans do mistrzostw świata. Jednak, jak się później okazało, podcięła im skrzydła. Polki już bez wiary we własne umiejętności uległy Serbkom 0:3, mimo iż zaprezentowały się z dobrej strony. Ostatniego dnia turnieju zagrały jeszcze lepiej, rzuciły na szalę wszystkie swoje umiejętności. Chciały z honorem pożegnać się z reprezentacją młodzieżową. Ukrainki tego dnia były po prostu lepsze i pokonały nasze siatkarki 3:2. Trzeba w tym miejscu wspomnieć, że kilka z podopiecznych Andrzeja Urbańskiego rozegrało naprawdę bardzo dobre zawody. Brawa za cały turniej należą się rozgrywającej Marcie Haładyn i środkowej Berenice Tomsi. Wysoki poziom zaprezentowała także Ewelina Sieczka, która w pierwszych dwóch spotkaniach zagrała na pozycji atakującej, później trener przestawił ją na lewe skrzydło.
źródło: Reprezentacja.net
opracowanie: Adrian Komorowski
Do wiadomości napisano 43 komentarze



