Siatkówka - Reprezentacje Polski - REPREZENTACJA.NET aktualności, historia siatkówki, wywiady, sylwetki zawodników i trenerow, zdjęcia, relacje LIVE

Siatkówka - Juniorki


Autor: Renata Respondek

Data: 16-11-2008

Bogdan Serwiński: Jestem zadowolony

 Po bardzo dobrym spotkaniu przeciwko Bergamo wczoraj Muszynianki musiały uznać wyższość Bielszczanek. Jak wynik i postawę swoich zawodniczek ocenia ich trener Bogdan Serwiński?

 

Reprezentacja.net;

Przegraliście wczoraj z Bielskiem. Czego zabrakło do zwycięstwa?

 

Bogdan Serwiński:

- To był z jednej strony bardzo wyrównany, a z drugiej bardzo nerwowy mecz. Spotkały się dwa zespoły po ciężkiej podróży – my z Włoch, Bielsko z Grecji. Obie drużyny zakończyły zwycięsko tamte potyczki - my z Bergamo, BKS może z trochę słabszym zespołem, ale równie istotny mecz. W związku z tym obie drużyny chciały się pokazać z jak najlepszej strony. Stąd też w tym pojedynku oprócz ładnych siatkarsko akcji godnych czołowych drużyn ligi polskiej było dużo błędów wynikających z nerwowości. Czego nam zabrakło? Może koncentracji w tych najważniejszych momentach, może mniejszej liczby błędów…. Te zespoły są tak wyrównane, że wynik ich starcia może iść w różnym kierunku. Akurat wczoraj tak się złożyło, że Bielsko było górą. To będzie dla nas powód, by starać się jeszcze bardziej, żeby przy najbliższej okazji się zrewanżować.

 

Ten mecz wyglądał bardzo chaotycznie. Po kilka punktów z rzędu zdobywała raz jedna, raz druga drużyna. Co było tego przyczyną?

 

Siatkówka charakteryzuje się tym, że kiedy grają ze sobą dwa zespoły na podobnym poziomie, toczą wyrównaną rywalizację, to punkty zdobywane są właśnie seriami. Wychodzimy na prowadzenie, później zespół przeciwny to odrabia i tak cały czas. Jest to charakterystyczne nie tylko dla siatkówki żeńskiej, ale i męskiej. Nawet na poziomie reprezentacyjnym to się zdarza i jest całkiem naturalne. Na pewno wynika to z pewnego rodzaju nerwowości, ale głównie ze specyfiki gry jaką jest siatkówka.

 

Bogdan Serwiński i Aleksandra Jagieło (fot. Reprezentacja.net)

 

 

Może i jest to naturalne, ale dla trenera musi być bardzo denerwujące…

 

Po pierwsze jest to denerwujące dla trenera, a po drugie deprymujące dla zawodniczek. Wiadomo, że one nie chcą tych błędów popełniać. Czasami taki przysłowiowy luz, takie olbrzymie chęci zdobycia punktu powodują błędy. Zdarzają się również takie sytuacje, że w danym momencie zespół przeciwny broni wyśmienicie i trzeba podejmować ryzyko zarówno w rozegraniu – poprzez szukanie jakichś niekonwencjonalnych rozwiązań taktycznych, jak również w ataku – siatkarka, która ma atakować szuka bardzo skutecznego zbicia często uderzając w aut lub popełniając inny błąd. Czasami takie przestoje spowodowane są wyśmienitą grą w bloku lub w zagrywce jednej z drużyn. Suma składowa tych wszystkich elementów przekłada się na szarpaną grę drużyny.

 

Jaki element typowo siatkarski zadecydował o wygranej Bielska?

 

W zasadzie ciężko doszukać się jakichś wielkich różnic. Gdy popatrzy się w statystyki, to właściwie zarówno przyjęcie jak i atak prezentują się na podobnym poziomie. My byliśmy lepsi w bloku, BKS zaś w kontrataku był skuteczniejszy. Najlepiej przedstawiają to wyniki w setach. Drugi i trzeci wygrany różnicą dwóch punktów, my przeważaliśmy w pierwszym, Bielsko w piątym secie. Bilans małych punktów jest bardzo podobny. Nie było więc jakiegoś wiodącego elementu, który decydował. Trochę może nam ręce zadrżały w czwartym secie, kiedy prowadziliśmy bardzo wysoko, później się rozluźniliśmy. Podobnie w piątej partii – prowadziliśmy 4:0. Czasami tak się zdarza, że zawodniczki po takim dobrym otwarciu się dekoncentrują. Później udało się nam jeszcze prowadzić 9:7 i wówczas w naszej grze coś się zatrzymało. Anna Kaczmar pojawiła się w polu zagrywki i przyniosło to skutek pozytywny dla Bielska, a negatywny dla nas.

 

Po bardzo udanym meczu z Bergamo wydawało się, że powinniście prezentować trochę ładniejszą grę. Spodziewaliście się, że ten mecz będzie tak wyglądać?

 

Mieliśmy straszną huśtawkę nastrojów jeżeli chodzi o te dwa mecze w Lidze Mistrzyń. Przegraliśmy po zupełnie nieudanym meczu z Metalem Galati, zagraliśmy bardzo złą siatkówkę, tak jakbyśmy nie wytrzymali trochę presji. Chęć zwycięstwa w LM spowodowała, że zaprezentowaliśmy się po prostu kiepsko. Zupełnie nic nam w tym meczu nie wychodziło. Wpadliśmy w bardzo duży dołek psychiczny. Na szczęście udało nam się pozbierać. Wygraliśmy niesamowicie trudny mecz z przeciwnikiem z najwyższej europejskiej półki. Jakby nie było Bergamo było zdecydowanym faworytem tego spotkania. Jest to czołowy zespół w Europie. W tym roku ktoś może powiedzieć, że jedna czy druga zawodniczka odeszła z tego zespołu, ale bez względu na wszystko jest to wicelider ligi włoskiej, mający taką samą ilość punktów jak drużyna, która przoduje. Mój zespół zaprezentował we Włoszech maksymalną koncentrację i wygraliśmy ten mecz. Wiadomo, że po takim spotkaniu nastroje robią się trochę euforyczne. To jest równie niebezpieczne jak dołek psychiczny. Było bardzo mało czasu, żeby to wszystko ustabilizować. Stąd też nasze poczynania na boisku w jakimś stopniu na pewno były zdeterminowane tym, co w ostatnim czasie  wydarzyło się w spotkaniach z Galati i Bergamo.

 

Muszynianka Fakro Muszyna (fot. CEV)

 

 

Ostatnie cztery mecze pokazują, że mimo wszystko łatwiej wam wygrywać mecze na wyjeździe niż na własnym parkiecie…

 

Czasami tak się dzieje, że w meczach granych przed własną, gorąco dopingującą publicznością jest taki dodatkowy stres. Wydaje się pozornie, że zawodniczki doświadczone, które z niejednego pieca chleb jadły, są bardzo odporne psychicznie, ale w rzeczywistości nie zawsze tak jest.

 

Pozostaje wam więc ustabilizować formę i czekać na jeszcze lepsze rezultaty.

 

Ja jestem bardzo zadowolony z wyniku i stylu gry prezentowanego przez moją drużynę w meczu z Bergamo. Zagraliśmy siatkówkę perfekcyjną. Natomiast w spotkaniu z Bielskiem nie jestem zadowolony z wyniku, ale nie mogę posądzać swoich zawodniczek o brak zaangażowania w grę. Bardzo dobrze rozumiem, że miały prawo po tym meczu z Bergamo grać nerwowo i popełniać błędy. Były w tym spotkaniu również fragmenty, w których mój zespół prezentował dobrą, a nawet bardzo dobrą grę. Oczywiście przeanalizujemy ten mecz i będziemy starali się znaleźć przyczyny porażki i będziemy analizowali wszystkie błędy tak, żeby w kolejnych meczach było ich już mniej. Jednak na pewno nie będę krytykować moich zawodniczek, bo włożyły w ten mecz całe swoje serce, zagrały pięć setów z bardzo dobrą drużyną Bielska. Ja wierzę w swój zespół i liczę na to, że w dalszej części sezonu przyjdzie stabilizacja formy. Teraz mamy kilka meczów w PLK i to wcale niełatwych. Ale myślami już jesteśmy przy kolejnym meczu LM, gdzie możemy dalej walczyć o wyjście z grupy. W tym kontekście ten najbliższy mecz będzie bardzo ważny, o ile nie decydujący.

 

Bardzo dobrze dla waszego zespołu, że LM teraz trochę zwalnia i kolejny mecz dopiero 10 grudnia.

 

Zdecydowanie tak. Akurat w ten ciekawy sposób ułożona jest LM, że gramy dwa mecze i później mamy trochę przerwy. Daje to trochę ulgi, bo jednak, co tu dużo mówić, podróże choćby nie wiem jak dobrze zorganizowane rzutują na formę psychofizyczną zawodniczek. Teraz jest trochę przerwy. Myślę, że wszystko ustabilizujemy. Mam nadzieję, że kolejne mecze w PLK z Dąbrową, Gedanią, Bydgoszczą i Mielcem rozstrzygniemy na swoją korzyść i z pełną wiarą przystąpimy do pojedynku z Vakifbankiem.   

 

* Rozmawiała Renata Respondek - Reprezentacja.net

ME Juniorek 2008


5-13 września 2008
Foligno & Perugia (ITA) 
--------------------------

Wyniki

Skład kadry

Mistrzostwa EEVZA juniorek 2007

EEVZA
5-7 listopada 2007
Polska, Władysławowo