Siatkówka - Reprezentacje Polski - REPREZENTACJA.NET aktualności, historia siatkówki, wywiady, sylwetki zawodników i trenerow, zdjęcia, relacje LIVE

Siatkówka - Juniorki


Autor: Dominika Chorzępa

Data: 22-11-2008

Świderski: Moje zdanie to tylko "głos tłumu"...

- Nie jest to z mojej strony rekomendacja, a zwyczajne stwierdzenie faktów i wyraz czystej "przyjemności", jaką jest współpraca z Fefe - mówi Sebastian Świderski pytany o kandydaturę de Giorgiego na trenera kadry narodowej

 

Reprezentacja.net:

Gratuluję powołania do drużyny TIM All Star Volley. Można powiedzieć "wreszcie", bo nawet po sezonie, w którym został Pan wybrany najlepszym siatkarzem serie A, takiego powołania nie było...

 

Sebastian Świderski:

- Bardzo sie cieszę, że znalazłem się wśród, nie chcę mówić: najlepszych zawodników ligi, bo można by znaleźć lepszych. Tutaj bardziej chodzi o to, żeby byli to bardzo dobrzy gracze ze wszystkich drużyn serie A, by każdy klub był reprezentowany.

 

W drużynie gwiazd zabrakło Michała Winiarskiego...

 

- Niestety, w tym przypadku Michał przegrał rywalizację z Matejem Kazijskim. Z każdego klubu może wystąpić tylko jeden zawodnik, wyjątkiem jest Macerata, gdzie zagra nas dwóch - ja i Igor Omrcen, ale tutaj mieliśmy szczególną sytuację. Jeden z zawodników powołanych z innego klubu odmówił przyjęcia zaproszenia do drużyny "Reszty Świata", zrezygnował, a Igor Omrcen otrzymał zaproszenie w jego miejsce. Na pewno jest to mecz gwiazd, ale niekoniecznie występują w nim najlepsi zawodnicy w lidze. Trochę polityki, trochę tzw. show - wszystko to ma swoje znaczenie i niekoniecznie powołani zostają najlepsi zawodnicy na poszczegónych pozycjach.

 

Sebastian Świderski w barwach Lube (fot. lubevolley.it)

Czy znajduje Pan czas by śledzić rozgrywki polskiej ligi?

 

- Staram się, chociaż nie w takim zakresie, w jakim bym chciał.

 

Jak oceniłby Pan rozczarowujące wyniki polskich drużyn, jak Resovia czy Jastrzębie, które przed sezonem poczyniły spore wzmocnienia, a mimo to ich gra nie wygląda najlepiej?

 

- Wszystkie zespoły są na etapie przygotowań, każdy buduje swoją formę. Wiadomo, że prawdziwa gra w lidze polskiej zaczyna się dopiero od play-off. Jest dziesięć zespołów, z tego dwa z góry skazywane są na porażkę w meczach z tymi silnymi. Tak naprawdę najmocniejsze zespoły nie przygotowują się specjalnie na mecze z tymi słabszymi, ale formę starają się budować „na później”. Często zdarza się, że grając z teoretycznie niżej notowanymi przeciwnikami traci się na koncentracji, na przygotowaniu. Wszystko rozegra się więc w kolejnej fazie rozgrywek. Te pojedyncze, słabsze występy faworyzowanych drużyn zostawiłbym do oceny na później. Prawdziwie granie rozpocznie się już wkrótce, obecnie jest to normalny etap ligi, siatkarskiego, długiego sezonu.

 

Zagadką dla wszystkich od początku sezonu był zespół spod Jasnej Góry, występujący w bardzo zmienionym składzie. Jak ocenia Pan częstochowski AZS?

 

- Oglądałem ostatnio mecz Częstochowy z Jastrzębiem. Przed tymi zawodnikami na pewno jest wielka przyszłość: dostają możliwość grania, pokazania się i starają się ją wykorzystać. Może nie zawsze im to wychodzi, czasami ta chęć pokazania się przeszkadza i niekoniecznie wpływa korzystnie na grę. Ci zawodnicy mają zaplecze, mają umiejętności, potrzebują tylko gry i doświadczenia. To wszystko zdobywa się jednak z czasem, z ilością rozegranych spotkań. Cieszę się, że mają w ogóle możliwość gry w tym sezonie w lidze. Często zdarza się, że młodzi zawodnicy idą do lepszego zespołu, ale przesiedzą cały sezon na ławce. Wówczas może zdobędą doświadczenia, ale nie w takim wymiarze, jak grając na boisku. To na pewno ciekawa drużyna, dużo pracy przed nimi i trenerem Radosławem Panasem. Widać, że wszystko idze w dobrym kierunku, a co najważniejsze - młodzi się rozwijają.

 

Otwarcie mówi Pan, że w Pańskiej opinii dobrym kandydatem na szkoleniowca polskiej kadry jest Ferdinando de Giorgi. Dlaczego?

 

- Ponieważ jako jedynego spośród kandydatów znam go osobiście (śmiech). Ilekroć jestem pytany o Fefe de Giorgi, mówię, że jest to dobry szkoleniowiec, ponieważ pracuję z nim już ponad trzy lata. To jest czwarty sezon mojej współpracy z Fefe. Znam go bardzo dobrze. Wiem, jakie ma zaplecze, na czym bazuje. Wiem, że zna się na siatkówce, śledzi ją na bieżąco i analizuje starając się wyciągać nowe wnioski. To nie jest szkoleniowiec, który skończył karierę dwadzieścia lat temu i bazuje na tych samych metodach szkolenia sprzed dwudziestu lat. Jest to trener, który z karierą zawodnika pożegnał się dopiero kilka lat temu, ciągle jest w temacie i czasami sam przebiera się, wychodzi z nami na boisko, jeśli jest taka potrzeba. Ja mu wystawiam pozytywną opinię, ale zdaję sobie sprawę, że mój głos nie będzie miał jakiegoś większego znaczenia.  To "głos tłumu", który nie będzie miał wpływu na decyzję tych ludzi, którzy wybierają. Mam nadzieję, że najważniejsze dla nich będzie to, jaki kandydaci na trenera kadry przedstawią program, jak widzą swoją współpracę z reprezentacją.

 

Czy pozytywna opinia o "Fefe" to rekomendacja z Pana strony?

 

- Nie jest to z mojej strony rekomendacja, a zwyczajne stwierdzenie faktów i wyraz czystej "przyjemności", jaką jest współpraca z moim obecnym trenerem klubowym.

 

Trener Hugh Mccutcheon w objęciach Ryana Millara po zdobyciu złota (fot. FIVB)

 

Czy de Giorgi zajmuje się teraz sprawami związanymi z konkursem?

 

- Nie rozmawiam z Fefe na temat konkursu, bo teraz skupiamy się na lidze – to jest dla nas w tym momencie najważniejsze. To, jaki program przedstawi Fefe – jest to wyłącznie jego praca, jego pomysł, ja nie chcę w żaden sposób w to interweniować. Poza tym ma od tego ludzi, reprezentuje go jego menadżer i to on zajmuje się tą sprawą.

 

Pojawiła się też kandydatura Rosjanina...


- Tak, jest to mój kolega z dawnych lat, ale nie moge nic powiedzieć na temat jego zaplecza szkoleniowego. Znam Wiktora Sidelnikowa jeszcze jako zawodnika, graliśmy razem w Stilonie Gorzów, natomiast jako o trenerze, niewiele o nim wiem.

 

Trenerami wielu reprezentacji narodowych i najlepszych klubów na świecie są Włosi. Dlaczego włoska szkoła siatkówki zdominowała w ostatnich latach myśl trenerską?

 

- Włosi - to mistrzowie taktyki i analizy siatkówki. Wydaje mi się, że potrafią to robić lepiej niż inni. Zawsze słynęli z doskonałej taktyki i przygotowania drużyn. Widać, że szkoła włoska, tak jak kiedyś polska - to przecież od nas Włosi uczyli się grać w siatkówkę - przeżyła w latach 90. i na początku nowego tysiąclecia wielki „bum”, wielką ewolucję i była jedną z najmocniejszych na świecie. Włoscy szkoleniowcy to ludzie, którzy w okresie tej największej świetności siatkówki grali, brali w jej rozwoju czynny udział. Widać to wszystko także dziś, choćby po wynikach klubów serie A w pucharach. To doskonali specjaliści, którzy potrafią przygotować zespół, zmotywować zawodników i z indywidualności stworzyć kolektyw.  

 

Do konkursu zgosić ma się także Hugh McCutcheon. Pojawiają się głosy, że nie umiałby dotrzeć do polskiej mentalności.

 

- Nie mogę się do tego ustosunkować, ponieważ nigdy nie miałem przyjemności współpracować z żadnym z trenerów amerykańskich, poznać ich warsztatu ani nawet grać w jednej drużynie z którymś z zawodników z tamtego kraju. Amerykanie to zawodnicy, którzy w kadrze grają znacznie lepiej niż w swoich klubach, widać to choćby na przykładzie jedynego Amerykanina grającego we włoskiej lidze, środkowego Davida Lee, który obecnie siedzi na ławce w swoim klubie. To nie jest reprezentacja, której zawodnicy w sezonie ligowym grają tak samo dobrze jak w barwach narodowych.

 

 

*Rozmawiała Katarzyna Biernacka - Reprezentacja.net

ME Juniorek 2008


5-13 września 2008
Foligno & Perugia (ITA) 
--------------------------

Wyniki

Skład kadry

Mistrzostwa EEVZA juniorek 2007

EEVZA
5-7 listopada 2007
Polska, Władysławowo