Siatkówka - Reprezentacje Polski - REPREZENTACJA.NET aktualności, historia siatkówki, wywiady, sylwetki zawodników i trenerow, zdjęcia, relacje LIVE

Siatkówka - Juniorki


Autor: Małgorzata Mauer

Data: 31-12-2006

Polskie reprezentacje w roku 2006: Seniorki - 4 tygodnie, które wstrząsnęły (nie tylko) reprezentacją

Sierpień 2006. Długie i żmudne przygotowania do sezonu reprezentacyjnego Polki miały już za sobą. Marzenia i ambicje sięgały bardzo wysoko. Mistrzynie Europy powalczyć miały w finałach World Grand Prix o wysoką lokatę.

 

Zakładano, że Złotka do azjatyckiego mundialu przystąpią pewne siebie jak nigdy dotąd. Stabilizacja, zgranie zespołu oraz wysoka forma miały być największym atutem Polek. Rzeczywistość okazała się inna. Takiego biegu wydarzeń nikt się nie spodziewał.
 

 

Bydgoszcz – trudny początek

 

Polska po raz pierwszy uzyskała prawo do organizacji jednego z turniejów prestiżowej World Grand Prix, czyli turnieju który w żeńskiej siatkówce jest niczym innym jak odpowiednikiem męskiej Ligi Światowej. Przez trzy dni (16 -18 sierpnia) kibice w Polsce mogli na żywo podziwiać w akcji siatkarki ze ścisłej światowej czołówki. Istotnie, emocji na pewno nie zabrakło, udział takich zespołów jak Włochy, USA, Dominikana czy dwukrotne mistrzynie Europy gwarantował wysoki poziom gry.

 

- Spotykamy się z najlepszymi drużynami świata. Będzie to znakomita okazja przed mistrzostwami świata do obserwacji i ocen, a także przeanalizowania, co trzeba zmienić w naszej grze. To będzie ważny sprawdzian – mówił przed rozpoczęciem turnieju Andrzej Niemczyk, ówczesny selekcjoner kadry.

 

- Chciałybyśmy pokazać się z jak najlepszej strony przed naszą publicznością. Jest to dla nas pierwszy ważny turniej w tym roku i choć nie jesteśmy w optymalnej formie, będziemy walczyć o każdą piłkę – mówiła na konferencji prasowej przed WGP w Bydgoszczy Joanna Mirek, kapitan reprezentacji Polski.

 

Podczas WGP Polki wystąpiły w składzie:
Katarzyna Skowrońska – Dolata, Mariola Zenik, Izabela Bełcik, Anna Podolec, Małgorzata Glinka-Mogentale, Joanna Mirek, Sylwia Pycia, Natalia Bamber, Milena Rosner, Maria Liktoras, Katarzyna Skorupa

 

Kłopoty rozpoczęły się tuż przed rozpoczęciem WGP, kiedy to na jednym z treningów, odnowienia kontuzji mięśni brzucha nabawiła się Kamila Frątczak.

 

- Przez uraz Kamili zabrakło nam mocno bijącej zawodniczki z pozycji cztery. Próbujemy teraz w tej roli Gosię Glinkę, która wcześniej była przewidywana na przyjęcie, także nasz cykl trochę się zburzył mówił Andrzej Niemczyk.

 

Złotka zakończyły porażką swój pierwszy mecz turnieju. Uległy mistrzyniom świata, Włoszkom 0:3. Biało – czerwone grały bardzo niestabilnie. Szkoda było pierwszego seta, w którym kompletnie pogubiły się nasze obie rozgrywające. Przy 8-punktowym prowadzeniu powinny spokojnie wygrać. W kolejnych setach stanowiły już tylko tło dla swoich rywalek.

 

O porażce z Włoszkami należało szybko zapomnieć i skoncentrować się na dwóch kolejnych spotkaniach, które teoretycznie wydawały się łatwiejsze. Niestety, w drugim dniu turnieju Grand Prix kobiet, Polska reprezentacja przegrała kolejne spotkanie - tym razem ze Stanami Zjednoczonymi.

- Moim siatkarkom brakuje ogrania, mamy za sobą za mało gier. Nie są dopracowane kombinacje. Techniczno – taktyczny trening zaczęliśmy dopiero tydzień temu, musimy go jeszcze bardziej zintensyfikować i dziewczyny zaczną chodzić tak, jak chodziły w najlepszych czasach. Jeżeli chodzi o kondycje są w bardzo dobrej formie. Codziennie mają pobieraną krew i robione badania. Są zdrowe. Niestety kondycją się nie gra tłumaczył Andrzej Niemczyk.

 

Nic dziwnego, że niepocieszona po występach biało – czerwonych była również Małgorzata Glinka. - Gdybym miała wymienić dobre rzeczy w naszej grze, to z łatwością starczyłoby mi palców jednej ręki, a może nawet jeszcze jakiś zostałby wolny.

 

Zimnym prysznicem zakończyło się również trzecie, ostatnie spotkanie w bydgoskim Grand Prix. Polki przegrały z ekipą Dominikany 1:3 i zajęły czwarte miejsce w turnieju. Z ławki rezerwowych obejrzała pojedynek z Dominikaną Małgorzata Glinka. Dobry występ natomiast zanotowały Anna Podolec (12 punktów) oraz Joanna Mirek i Sylwia Pycia (po 11 „oczek”).

 

Wyniki spotkań:

Polska - Włochy 0:3 (23:25, 18:25, 21:25)

Polska - USA 1:3 (24:26, 22:25, 25:18, 21:25)

Polska - Dominikana 1:3 (23:25, 20:25, 30:28,17-25)

 

Po pierwszym weekendzie z Grand Prix najlepszą zawodniczką w ekipie Andrzeja Niemczyka okazała się Milena Rosner, która w sumie zdobyła dla "biało-czerwonych" 33 punkty. Na wyróżnienie zasłużyła także nasza libero Mariola Zenik, która uplasowała się na drugim miejscu wśród najlepiej broniących.

 

- To był nasz najgorszy start w Grand Prix. Liczę, że do następnego turnieju poczynimy postępy i zaprezentujemy się dużo lepiej - podsumował występ Złotek trener Andrzej Niemczyk.

 


Prezes „jeszcze wierzył”

 

- Słaby występ Polek w Grand Prix to wypadek przy pracy. Wierzę że od teraz wszystko potoczy się coraz lepiej - powiedział po zakończeniu turnieju prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej Mirosław Przedpełski. - Dziewczyny nie potrafiły "wstrzelić się" w turniej, brakuje im jeszcze formy. Trener Niemczyk obiecał 'pudło' na mistrzostwach świata. Musimy zdawać sobie jednak sprawę, że będzie to bardzo trudne. Ja będę zadowolony, jeżeli w tym roku z kobiecą reprezentacją udałoby się nam wejść do szóstki – zakończył.

 
 

Seul – początek końca

 

Teatr zmagań World Grand Prix przeniósł się do Azji. Według założeń polskiego sztabu, tym razem miało być inaczej. Argumenty, iż Polki mają w zwyczaju przegrywać turnieje inauguracyjne, że wysoka forma i dobre wyniki właśnie nadchodzą, zostały w polskim środowisku siatkarskim przyjęte ze spokojem. Z wiarą czekaliśmy na korzystny rozwój sytuacji.

W dniach 25 – 27 sierpnia rywalkami Polek były ekipy z Japonii, Rosji oraz Korei Południowej.
 

W Azji Polki wystąpiły w składzie:
Katarzyna Skowrońska – Dolata, Mariola Zenik, Izabela Bełcik, Anna Podolec, Małgorzata Glinka-Mogentale, Joanna Mirek, Sylwia Pycia, Natalia Bamber, Milena Rosner, Maria Liktoras, Katarzyna Skorupa

 

Jak się okazało kłopoty zdrowotne Joanny Mirek i Małgorzaty Glinki nie były jedynymi zmartwienia kadry biało – czerwonych podczas pobytu w Azji. Po pierwsze: światło w wybudowanym na igrzyska azjatyckie w 1986 roku obiekcie było zbyt słabe, żeby rozgrywać tu jakiekolwiek zawody, nie mówiąc o siatkówce, wymagającej dobrej widoczności. Trener Andrzej Niemczyk bardzo się zdenerwował, kazał nawet menedżerowi kadry - Hubertowi Tomaszewskiemu - zgłosić oficjalny protest do FIVB. Ale to jeszcze nie koniec koreańskich niespodzianek. Podczas treningu na Polki napadła cała chmara moskitów.

- Jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło, żebym w hali musiał walczyć z komarami – kręcił głową Niemczyk.

 Pierwszy azjatycki pojedynek zakończył się porażką z Japonkami 0:3.Polki nawiązały równorzędną walkę jedynie w drugim secie.

W meczu z Japonią słabo zagrała l ibero Mariola Zenik, dlatego selekcjoner podjął zaskakującą decyzję: - Z Rosjankami na tej pozycji wystąpi Milena Rosner - zakomunikował zawodniczkom. Okazało się jednak, że nie można zmienić libero w trakcie turnieju (chyba, że dozna kontuzji). Zenik została więc w podstawowym składzie.

 

Pozostawało tylko mieć nadzieję, że Złotka pamiętają jak wygrywa się z Rosjankami. Mając w pamięci półfinał Mistrzostw Europy w Zagrzebiu, można było liczyć na powtórkę tamtych emocji. Rzeczywiście, emocji nie zabrakło, pięciosetowe spotkanie zakończyło się ponownie wynikiem 2:3, niestety tym razem trzy sety zdobyły nasze wschodnie sąsiadki. Sztab szkoleniowy przyczyn porażki upatrywał w dużej ilości błędów własnych naszej ekipy, złego stanu zdrowia kilku podstawowych zawodniczek oraz ... znaczniej różnicy we wzroście pomiędzy Polkami a Rosjankami.

 

Ulegając 2:3 Koreankom, podopieczne Andrzeja Niemczyka zakończyły drugi turniej Grand Prix szóstą porażką. Spotkanie, które miało dać Polkom pierwsze zwycięstwo w tegorocznym Grand Prix, przyniosło niestety kolejne rozczarowanie.

 

Wyniki spotkań:

Polska - Japonia 0-3 (18:25, 24:26, 18:25)

Polska - Rosja 2-3 (16:25, 30:28, 16:25, 26:24, 6:15)

Korea - Polska 3-2 (23:25, 25:10, 19:25, 25:22, 15:9)

 

Tak słabego startu w Grand Prix Polki jeszcze nie miały. Nie wygrały żadnego z sześciu meczów, były ostatnie w klasyfikacji generalnej i straciły szansę na awans do turnieju finałowego. Gdzie leżała przyczyna takiego stanu rzeczy?
Trener Andrzej Niemczyk powtarzał, że potrzebuje 2-3 miesięcy, aby doprowadzić zespół do dyspozycji, w jakiej był podczas mistrzostw Europy. Kibice mieli jednak prawo czuć się zawiedzeni. W Bydgoszczy mistrzynie Europy nie potrafiły sobie poradzić z rywalkami reprezentującymi europejski i amerykański styl. W Seulu nie dały rady Azjatkom.

 

 

Ningbo – po równi pochyłej...w dół

 

Polki udały się do Chin, gdzie w trzecim tygodniu rozgrywek World Grand Prix zmierzyły się z drużynami: Kuby, Chin oraz Azerbejdżanu.

 

Polki wystąpiły w składzie:
Katarzyna Skowrońska-Dolata, Mariola Zenik (L), Joanna Mirek, Natalia Bamber, Milena Rosner, Maria Liktoras, Katarzyna Skorupa , Izabela Bełcik, Anna Podolec, Sylwia Pycia, Aleksandra Przybysz, Marta Pluta.

  

- Ważne jest dobrze zakończyć fazę grupową - powiedział przed rozpoczęciem turnieju Zbigniew Zarzycki. -Tu już nie chodzi o trzy zwycięstwa. Trzeba przede wszystkim dobrze zagrać. Przykro byłoby wracać z Azji z bilansem zero zwycięstw i dwanaście porażek. Dla trenera będzie to nauczka na przyszłość. Grand Prix, choć jest poligonem doświadczalnym, to nie można do niego podchodzić ot tak sobie – dodał.

 

Treningi przebiegały w nerwowej atmosferze. Trener zafundował Złotkom intensywne zajęcia. Były to głównie ćwiczenia, które miały za zadanie poprawę gry pierwszym tempem i obrony w polu. Przy takim wysiłku, u kilku zawodniczek odezwały się nie do końca zaleczone urazy. Izabela Bełcik znów poczuła ból w prawym kolanie, które wyleczyła kilkanaście tygodni temu.

- Poboli dzień, dwa i przestanie mówiła z nadzieją podstawowa rozgrywająca kadry.

 

W trakcie przygotowań doszło także do sporu pomiędzy Małgorzatą Glinką a trenerem Niemczykiem. „Owocem” całego zamieszania było zwolnienie zawodniczki z gry w ostatnim turnieju Grand Prix.

- Im wcześniej to zrobię, tym lepiej - tłumaczył trener Andrzej Niemczyk. - I módlcie się, żebym miał rację...

 

Andrzej Niemczyk już wiele razy pokazał, że nikt nie jest w stanie wpłynąć na jego decyzje. Dwa lata wcześniej kadrę opuściły cztery zawodniczki: Magdalena Śliwa, Dominika Leśniewicz, Karolina Ciaszkiewicz oraz córka trenera Małgorzata Niemczyk.


-
Teraz pozbywam się Gośki i robię to dla dobra zespołu - mówi Andrzej Niemczyk. - To bardziej zmobilizuje dziewczyny do pracy, bo wiedzą, że nie będą już mogły na nią liczyć w ciężkich chwilach.

Brakiem wyrozumiałości dla decyzji trenera wykazała się sama zawodniczka. Małgorzata Glinka zapowiedziała, że w tej sytuacji rezygnuje z występów w kadrze w tym sezonie i nie zamierza jechać na mistrzostwa świata do Japonii.

 

Już wcześniej wiele osób miało Niemczykowi za złe rezygnację z zawodniczek które zdobyły pierwsze mistrzostwo Europy w Ankarze. Fala krytyki spadła na niego głównie za rezygnację z usług Magdaleny Śliwy, najlepszej rozgrywającej mistrzostw Europy 2003. Jednak po tym, jak jego ekipa wywalczyła w 2005 roku drugie złoto ME w Zagrzebiu, prawie wszyscy wybaczyli mu poprzednie szokujące zmiany w kadrze i potknięcia w niektórych turniejach. Jednak tym razem wyrzucił zawodniczkę, która w ogromnym stopniu przyczyniła się do zdobycia obu medali mistrzostw Europy, ikonę polskiej reprezentacji.


Jak na tą sytuację zareagował Polski Związek Piłki Siatkowej? Władze Związku postanowiły nie podejmować w tej kwestii żadnych decyzji do czasu powrotu reprezentacji seniorek z Chin. - Chcemy wysłuchać obie strony, przeanalizować sytuację i dopiero wówczas podjąć stosowne decyzje powiedział prezes PZPS, Mirosław Przedpełski.

Jak się jednak okazało, sytuacja potoczyła się dalej w sposób nie do końca kontrolowany. Już przed pierwszym meczem ostatniego turnieju World Grand Prix, dotarła do nas wiadomość, że trener Niemczyk podał się do dymisji. Kadrę do zakończenia turnieju poprowadzić miał II trener reprezentacji – Ireneusz Kłos.

 

Pierwszy z trzech ostatnich meczów Polek zakończył się zwycięstwem Kuby 3:2. Polki rozpoczęły spotkanie bardzo dobrze, zwyciężając w pierwszym secie do 18. Drugi set po walce w końcówce, zakończony został również zwycięsko przez "Złotka". Niestety na kolejne trzy sety Polkom nie starczyło już siły.

 

- Szkoda dzisiejszego spotkania, bo zwycięstwo było w zasięgu ręki powiedział tuż po meczu trener Kłos.


Fatalna passa trwała nadal. Reprezentacja Polski siatkarek przegrała kolejne spotkanie z rzędu. Tym razem biało -czerwone musiały uznać wyższość reprezentantek Chin, przegrywając 0:3.

Na wygraną w turnieju Grand Prix musieliśmy czekać do dziewiątego, ostatniego spotkania.

Polki odniosły jedyną wygraną w fazie grupowej World Grand Prix. Po emocjonującym pojedynku pokonały w Ningbo zespół Azerbejdżanu 3:2.

-Mogę pochwalić cały zespół, a szczególnie Natalię Bamber i Maszę Liktoras, które dziś zagrały bardzo dobrze. W piątym secie niepotrzebnie doprowadziliśmy do nerwowej końcówki, na szczęście jednak rozstrzygnęliśmy go na swoją korzyść podsumował spotkanie z Azerkami trener Ireneusz Kłos. 

Wyniki spotkań:

Kuba - Polska 3:2 (18:25, 25:27, 25:15, 25:16, 15:9)

Chiny - Polska 3:0 ( 25:22, 25:15, 25:14)

Polska - Azerbejdżan 3-2 (25:21, 25:21, 19:25, 22:25, 15:13) 

 
 
Skończyły się występy biało – czerwonych w World Grand Prix. Paradoksalnie największe emocje czekały nas poza boiskiem.

Kilka godzin po rezygnacji Andrzeja Niemczyka z funkcji trenera naszej narodowej kadry, zaczęto spekulować, kto mógłby być jego następcą. Wśród kandydatów wymieniano nazwisko Włocha Massimo Barboliniego. Sam zainteresowany zastrzegał jednak, że nikt do niego z taką ofertą się nie zgłosił. - To byłby dla mnie zaszczyt prowadzić taką reprezentację. Z Perugią zdobyłem już wszystko, co można zdobyć w Europie, ale jako trener mam większe ambicje - powiedział Włoch.

 

Prezes PZPS Mirosław Przedpełski starał się studzić nastroje. Nie krył, że gdy widział się ze szkoleniowcem przed wyjazdem do Azji, ten był w nie najlepszej formie fizycznej i psychicznej.

- Może więc cała afera jest efektem np. niedyspozycji chorobowej trenera. Na razie jego dymisja jest tylko faktem prasowym. Formalnie nie została złożona. Dlatego chcemy szybko spotkać się z trenerem Niemczykiem i usłyszeć od niego, czy podtrzymuje swoją decyzję - mówił Przedpełski.

 

Trudna rola przypadła Ireneuszowi Kłosowi, który czuł się odpowiedzialny za uspokojenie nastrojów w polskiej drużynie po ewentualnym odejściu Andrzeja Niemczyka.
Jestem gotowy do tej roli, choć nic nie wskazywało na to, że Niemczyk poda się do dymisji. Absolutnie nic. Wszystko przebiegało normalnie. Widocznie jednak gdzieś to się u Andrzeja nawarstwiało. Będąc blisko niego niczego nie zauważyłem. Ale nawet w małżeństwie bywa tak, że nie do samego końca nie znamy swojego partnera. Teraz staram się uspokoić dziewczyny, muszą być pewne siebie. Nic im nie grozi mówił szkoleniowiec.


Tymczasem burza rozpętywała się na dobre. Trener reprezentacji kobiet Andrzej Niemczyk nie przyszedł na zaplanowane rozmowy z kierownictwem Polskiego Związku Piłki Siatkowej, choć termin znał i sam go zaakceptował po powrocie z Chin


Ostatecznie w siedzibie PZPS w Warszawie doszło jednak do serii spotkań mających na celu wyjaśnienie trudnej sytuacji w kadrze. Z działaczami siatkarskiej centrali spotkała się również Glinka, która podtrzymała swoją decyzję, co do rezygnacji z występów w biało-czerwonych barwach.
- Poprosiłam, żeby podejmowali wszelkie decyzje odnośnie przyszłości reprezentacji z myślą, że mnie w niej nie ma - powiedziała dwukrotna mistrzyni Europy. - Uszanowali moją decyzję, jestem mile zaskoczona. Nie wiem, co będzie w przyszłym roku. Nie wykluczam powrotu. Na razie muszę jednak odpocząć od tej całej sytuacji, pomyśleć o sobie. Być może za rok zmieni się sztab szkoleniowy i wrócę do kadry. W każdym razie w mistrzostwach świata nie zagram, bez względu na to, kto poprowadzi zespół zakończyła Glinka.


Siódmego września
Andrzej Niemczyk, trener reprezentacji Polski seniorek, podał się do dymisji. Swoją decyzję uzasadnił złym stanem zdrowia.

 

- Ze względu na zły stan zdrowia podałem się do dymisji, która została przyjęta przez zarząd związku - powiedział Andrzej Niemczyk.

Zarząd PZPS przyjął rezygnację Niemczyka z prowadzenia reprezentacji Polski kobiet.

 

Pozbawioną selekcjonera polską reprezentacją czekał za kilkanaście tygodni najważniejszy występ sezonu – mistrzostwa świata. Wydział szkolenia nie tracąc czasu rozpoczął poszukiwania następcy. Kandydatów było trzech: dotychczasowy asystent Niemczyka - Ireneusz Kłos, szkoleniowiec Nafty Piła Jerzy Matlak (miał niewielkie poparcie) i zdecydowany faworyt Massimo Barbolini. Trener Desparu Perugia, zwycięzcy ostatniej edycji Ligi Mistrzów, to wariant najdroższy, ale działacze zapewniali, że pieniądze zdobyli, i być może mianują go selekcjonerem.

„Nie róbmy sobie nadziei”

 

Zamieszanie wokół reprezentacji Polski siatkarek trwało w najlepsze. Co prawda wiadomo już było, że Andrzej Niemczyk zrezygnował i na mistrzostwa świata prawdopodobnie nie pojedzie, nie zmieniło to jednak faktu, że na niespełna dwa miesiące przed turniejem w Japonii trudno było o optymizm. A jeszcze tak niedawno wszyscy liczyli na to, że japoński czempionat będzie kolejnym krokiem naprzód w historii Złotek. Po dwóch tytułach mistrzyń Europy, Polki miały powalczyć o wejście do czołówki światowej, o podium mistrzostw świata. Po wszystkim co zaszło, trudno było jednak szukać optymistów.

 

- Nie przekreślałbym niczego, ale nie róbmy sobie nadziei na medale podczas mistrzostw świata. W to nie wierzę. Wyjście z grupy i dobra walka w dalszej fazie turnieju to będzie sukces - stwierdził sceptycznie prezes PZPS Mirosław Przedpełski.

 

ME Juniorek 2008


5-13 września 2008
Foligno & Perugia (ITA) 
--------------------------

Wyniki

Skład kadry

Mistrzostwa EEVZA juniorek 2007

EEVZA
5-7 listopada 2007
Polska, Władysławowo