Siatkówka - Juniorzy
Karol Janaszewski: Na świętowanie nie mieliśmy czasu
juniorzy 01.04.2008 07:59:39

>>>Wywiad z Karolem Janaszewskim, trenerem reprezentacji Polski juniorów
Reprezentacja.net
Eliminacje do mistrzostw Europy zakończyły się sukcesem zarówno w przypadku juniorów i juniorek. Spodziewał się Pan takiego obrotu sprawy?
Karol Janaszewski:
- Od początku nastawieni byliśmy na walkę, wiedzieliśmy bowiem, że w trakcie kwalifikacji nie będziemy mieli do czynienia ze słabymi zespołami. W przypadku juniorów najtrudniejszym rywalem byli Niemcy, ale na szczęście i ich udało się nam pokonać. Natomiast w grupie polskich juniorek groźnymi przeciwniczkami były Belgijki, które jednak nie zdołały poważnie zagrozić Polkom.
Jak oceniłby Pan grę innych reprezentacji?
- Na tych zawodach nie było zespołów słabych i w każdy mecz trzeba było włożyć naprawdę sporo serca, żeby wygrać. Ukraińcy to drużyna prezentująca szkołę rosyjską, czyli wysoki, silny, bazujący głównie na mocnym ataku i dobrym bloku styl gry. Turków natomiast cechuje technika, żywiołowość, gra kombinacyjna. Łotysze są nam znani dosyć dobrze, ponieważ spotykaliśmy się już z nimi kilkakrotnie. W ich drużynie jest kilku bardzo dobrze wyszkolonych technicznie zawodników, potrafiących "ciągnąć" grę całego zespołu. Jedynie chwile dekoncentracji w którymkolwiek z meczów wiązały się ze stratą setów na rzecz rywali.
Na turnieju kwalifikacyjnym nie zostały rozdane żadne nagrody indywidualne, ale gdyby mógł Pan je przyznać, do kogo by trafiły?
- Z bardzo dobrej strony pokazali się polscy środkowi: Łukasz Wiśniewski zagrał wszystkie mecze i w każdym z nich prezentował wysoką formę. Bardzo dobrze spisał się też Fabian Drzyzga, który był najlepszym rozgrywającym tego turnieju. Paweł Zatorski, grający na pozycji libero, też może zaliczyć te zawody do udanych. Na pochwałę zasługują również środkowi oraz przyjmujący niemieccy, którzy byli silnymi punktami swojego zespołu. Duże umiejętności prezentował także turecki siatkarz z numerem 8, leworęczny, grający zarówno na przyjęciu jak i w ataku. Naprawdę ciekawy zawodnik.
Jak będą wyglądały dalsze przygotowania juniorów?
- Teraz będą mieli chwilę wytchnienia, a następnie wezmą udział w finale mistrzostw Polski juniorów, zatem w przyszłym tygodniu znów czeka ich ciężki turniej. Potem dostaną czas na to, żeby mogli spokojnie przygotować się do matury. Będziemy musieli nieco zmienić plan przygotowań do ME, ponieważ ustawiane były pod kątem spotkań barażowych, a tymczasem kwalifikację uzyskaliśmy już teraz. Cały harmonogram trzeba będzie tak teraz ustawić, żeby chłopcy mieli chwilę odpoczynku, a zarazem utrzymali swoją wysoką dyspozycję.
W kadrze pojawili się dwaj nowi zawodnicy Wojtowicz i Strzeżek. Spełnili pokładane w nich nadzieje?
- Wprawdzie obaj pojechali na turniej jako rezerwowi, ale tak się złożyło, że przez całe zawody graliśmy praktycznie całą „dwunastką”. Wojtowicz zagrał dobry mecz z Turkami, gdzie w dużym stopniu przyczynił się do zwycięstwa. Strzeżek w spotkaniu z Grecją zastąpił Janka i także miał duży wkład w wygraną.
Jak zespół świętował uzyskanie awansu?
- Niestety, na świętowanie nie mieliśmy zbyt wiele czasu (uśmiech).
>>>Wywiad z Pawłem Zatorskim, libero reprezentacji Polski juniorów
Reprezentacja.net:
Jak samopoczucie po wywalczeniu kwalifikacji?
Paweł Zatorski:
- Trochę jesteśmy zmęczeni, bo podróż autokarem była dość nużąca, ale szczęśliwi. Cieszymy się z wywalczenia awansu. Nawet teraz, gdy jedziemy autokarem do Spały (śmiech).
Pierwszy mecz tego turnieju zagraliście z zespołem Ukrainy.
- Z Ukrainą ostatnio spotkaliśmy się dwa lata temu, na turnieju w Trzciance. Wtedy wygraliśmy z nimi 3-1. Jednak przez ten czas zespół ukraiński zrobił ogromne postępy. Bardzo obawialiśmy się tego meczu, więc długo się do niego przygotowywaliśmy i nastawialiśmy się psychicznie. Z Ukrainą poszło o wiele łatwiej niż się tego spodziewaliśmy, bo pokonaliśmy ich dość gładko 3-0. To było dobre otwarcie turnieju.
Potem były mecze z Turcją, Grecją oraz Łotwą.
- Myśleliśmy, że z Turcją pójdzie łatwiej niż z Ukrainą jednak okazało się, że oni zrobili spore postępy od czasu mistrzostw Europy kadetów. Wtedy nie robili na nas większego wrażenia i to się teraz chyba trochę na nas zemściło. Bardzo nas zaskoczyli stylem ataku, z którym długo nie mogliśmy sobie poradzić. W pierwszym secie wygraliśmy ledwo, ledwo, na przewagi. Pomógł w tym Patryk Strzeżek, który pod koniec partii wszedł na zagrywkę i odwrócił losy spotkania. W dwóch ostatnich setach udało się ich przycisnąć i już nie byli w stanie się podnieść. Grecja była chyba najsłabszym zespołem na tym turnieju, jednak straciliśmy w tym spotkaniu jednego seta prowadząc 2-0. W ostatnim secie dopadła nas jakaś chwila rozluźnienia, popełniliśmy kilka błędów i nagle było 2:1. Jednak już w ostatnim secie wróciliśmy do swojego rytmu gry. Z Łotyszami z kolei zaczęliśmy od przegranego seta, ale następne wygraliśmy już bez problemu.
Decydujący mecz "o awans" zagraliście z Niemcami.
- O tym meczu myśleliśmy chyba najbardziej od samego początku. Niemców znaliśmy dobrze, bo graliśmy z nimi bardzo często w ostatnim czasie. Większość meczów z nimi wygraliśmy, przynajmniej na tych ważnych imprezach. Wiedzieliśmy, że na pewno zrobili duży postęp w porównaniu z mistrzostwami świata, co było widać w tym turnieju. Byliśmy pod wrażeniem ich gry. Ten mecz nie był łatwy i już pierwszy set dał przedsmak całego spotkania. Widać było, że to będzie prawdziwa bitwa. Na szczęście wszystko dobrze się dla nas skończyło.
Podobno w meczu z Niemcami zagrałeś rewelacyjnie. Tak twierdzi wasz statystyk (uśmiech).
- Udało mi się zagrać na pewno lepiej niż w innych meczach, choć ogólnie nie uważam tego turnieju za jakiś bardzo nieudany. Myślę, że jest jeszcze sporo rzeczy, które można poprawić. Popełniłem kilka błędów w przyjęciu, które mnie zdenerwowały. Niezaprzeczalnie w pewnym sensie przyczyniłem się do wygranej w meczu finałowym, ale były osoby, które jeszcze więcej dołożyły od siebie, tak jak Janek Król, zdobywca 30 punktów w całym spotkaniu.
Jakie są dalsze plany kadry po zdobyciu kwalifikacji do MEJ?
- Teraz mam nadzieję, że będzie trochę odpoczynku. Wszyscy na to liczymy (śmiech).
>>>Wywiad z Janem Królem, atakującym reprezentacji Polski juniorów
Reprezentacja.net:
Podczas spotkania z Łotwą doznałeś kontuzji stawu skokowego. Czy to coś poważnego?
Jan Król:
- Na szczęście uraz nie okazał się tak groźny, na jaki początkowo wyglądał. Okazało się, że jest to lekkie podkręcenie stawu skokowego. Dzięki kilku zabiegom i dobremu opatrunkowi udało mi się zagrać w kolejnym meczu przeciwko Niemcom.
Mecz z Niemcami był najlepszym Twoim spotkaniem w tym turnieju kwalifikacyjnym. Podczas pięciu setów zdobyłeś aż 30 punktów dla swojej drużyny.
- Byłem bardzo zdeterminowany, ponieważ zależało mi na tym zwycięstwie. Przewidywaliśmy, że to właśnie z Niemcami zmierzymy się w walce o awans. Dobrze radzili sobie w tym turnieju i widać było, że są w świetnej formie i tym razem mogą z nami wygrać. Byłem więc bardzo zmotywowany i za wszelką cenę chciałem wystąpić w tym meczu, zwłaszcza, że przeciwko Niemcom zawsze mi się dobrze grało. Wydaje mi się, że mimo kontuzji zagrałem dobre spotkanie.
Oprócz drużyny niemieckiej w Kienbaum grały zespoły Łotwy, Grecji oraz Ukrainy. Jak oceniasz ich poziom?
- Widać, że drużyny poczyniły ogromne postępy, zarówno w technice jak i taktyce gry. Najlepiej mogliśmy to zauważyć na przykładzie Niemiec, bo ta drużyna była nam bardzo dobrze znana. Grecji i Turcji nigdy wcześniej nie widziałem „w akcji”, przeciwko Ukrainie natomiast graliśmy dawno temu. Jednak uważam, że te zespoły potrafią grać i, przy odrobinie szczęścia, miałby szansę dostać do finałów MEJ. Oczywiście, gdyby w grupie nie natrafiły na Polaków.
Plan został wykonany. Awansowaliście do MEJ przy pierwszym podejściu i uniknęliście lipcowego turnieju barażowego. Cieszysz się, że w lipcu, zamiast grać, trochę sobie odpoczniesz?
- Bardzo się z tego cieszę, zresztą było to dla mnie dodatkową motywacją. Chciałem wygrać, żeby wreszcie mieć trochę wakacji, po 3 latach wypełnionych wakacyjnymi zgrupowaniami i turniejami. W wakacje może wreszcie zabiorę się za robienie prawa jazdy i trochę pomyślę o sportowej przyszłości (uśmiech).
>>>Wywiad z Fabianem Drzyzgą, rozgrywającym reprezentacji Polski juniorów
Reprezentacja.net:
Jak ocenisz wasze ostatnie spotkanie z Niemcami?
Fabian Drzyzga:
- Był to mecz podobny do tego z Mistrzostw Europy kadetów: zacięty, w którym żadna drużyna nie potrafiła zbudować większej przewagi, a kiedy się taka zdarzała, zespół zaraz ją niwelował. Pierwszego seta wygrał nam rewelacyjną serią na zagrywce w końcówce Patryk Strzeżek. W drugiej i trzeciej partii coś się z nami stało i nie mogliśmy złapać koncentracji. Przez cały turniej nie potrafiliśmy się tak naprawdę skoncentrować na cały mecz. Potem po kilku błędnych decyzjach sędziów, które nas nieco zdenerwowały, wzięliśmy się do roboty i, jak widać po wyniku, daliśmy radę zwyciężyć.
Jak oceniasz pozostałe drużyny grające na tym turnieju?
- Grecja i Łotwa są zespołami bardzo przeciętnymi, Turcja natomiast grała nieźle. W składzie miała jednego bardzo dobrego zawodnika. Niestety dla nich tylko tego jednego, bo gdyby mieli takich dwóch, to byliby jeszcze lepszą ekipą. Mogliby nawet wygrać z nami i z Niemcami, ale zabrakło im właśnie drugiego dobrego atakującego.
Jak sprawdzili się ci chłopcy, którzy z wami nie grali wcześniej? Patryk Strzeżek i Grzegorz Wójtowicz to przecież debiutanci w tej kadrze.
- To bardzo dobrzy rezerwowi, którzy cały czas wnosili coś do gry drużyny. Patryk w meczach, w których wchodził na zmianę, zdobywał przeważnie punkty zagrywką, co było jego zadaniem. Grzegorz Wójtowicz bardzo pomógł w meczu z Turcją. Grał dwa sety, poprawił przyjęcie, bo to leżało w jego obowiązku jako zawodnika wchodzącego, ale w ataku też bardzo dobrze sobie radził.
Czy podczas tego turnieju wyróżnili się jacyś zawodnicy w innych reprezentacjach?
- Zawodnik z Turcji, o którym już wspomniałem, wyróżniał się bardzo na tle innych graczy. Grał na różnych pozycjach, w ataku i przyjęciu, zależało to wyłącznie od wizji ich trenera. To był zdecydowany lider ekipy, a reszta drużyny się przy nim rozgrzewała, naśladowała go. Poza tym to zawodnik bardzo dobry technicznie
Poza wami w finałach mistrzostw Europy zagrają reprezentacje Holandii, Belgii, Słowenii, Francji, Rosji, Włoch i Czech. Jak oceniasz wasze szanse na mistrzostwach Europy? Z prawie wszystkimi zespołami już przecież graliście.
- To są niemal takie same ekipy jak na mistrzostwach Europy kadetów, gdyż dużego postępu w zasadzie nikt nie mógł zrobić. Na pewno mocna będzie Francja. Nie za bardzo wierzę jednak w to, że Rosjanie się odbudują. Holandia na pewno będzie grała bardzo żywiołowo, ale przez to może przegrać najważniejsze spotkania. Obstawiam, że pierwsza trójka będzie taka sama jak na mistrzostwach Europy kadetów. Nie wierzę, że przez tak krótki czas można zrobić wielkie postępy. Jedynie Niemcy mogą pokazać się z lepszej strony, ale poza tym nie wydaje mi się, żeby mogło się coś zmienić, jeśli chodzi o najlepszych.
* Rozmawiała Katarzyna Biernacka - Reprezentacja.net
źródło: Reprezentacja.net
autor: Katarzyna Biernacka
Do wiadomości napisano 11 komentarzy
- Brawo Chłopaki!Tak trzymać!Przyszłość przed Wami wiec tylko pracować a to napewno niebawem zaowocuje!Pozdrawiam
- Ja myślę że medal na ME jest realny
- Jak najbardziej.Mamy duży potencjał.Trzeba to wykożystać.Ciekawe czy z tej kadry już w przyszłym sezonie trafi ktoś do PLS-u.Chętnie widziałbym w składach drużyn PLS-u szczególnie trójkę zawodników.F.Drzyzę,Ł.Wiśniewskiego i P.Zatorskiego.Widzę Zatorskiego jako podstawowego libero Skry Bełchatów.Daleko nie ma.
- na pewno ktos trafi do PLS-u, ze dwie trzy osoby może
-
Trochę historii.
KADECI:
Od 1995 r. wystąpili 7 razy w mistrzostwach Europy zdobywając: złoto - 1, srebro - 3, brąz - 2 i jeden raz 4 miejsce.
JUNIORZY
Od 1994 wystąpili 7 razy zdobywając tylko jeden medal - złoty 1996 r. Zdobyli również 4 miejsce - 1 raz, 5 - 2 razy, 7 - 1 i dwa razy nie zakwalifikowali się.
Przypomnę, że mistrzostwa Europy są rozgrywane kilka miesięcy po zakończeniu edukacji zawodników w spalskiej szkole.
Reprezentacja Polski, której główny trzon stanowią uczniowie SMS Spała uzyskują bardzo dobre wyniki. Reprezentacji, bardzo często składająca się z tych samych zawodników,nie będących już w Spale trudno osiągnąć wynik z kadetów.
Wnioski nasuwają się same.
Aby zdobyć medal, to trzeba tym ZAWODNIKOM stworzyć odpowiednie warunki.
- faaajny ten Fabian;)
- Perspektywiczni chłopcy:)
- ile Lozano ma wzrostu ???
- nie zachwycaj sie tak fabiankiem bo zajety jest
- Eve- chyba 165cm
-
no ja Jana Króla znam z widzenia, bo chodził do mojej szkoły:D:D nie myślałam, że tak daleko zajdzie:)
gratulacje dla całej reprezentacji!

