Siatkówka - Juniorzy
Mają dwa cele: pobić osiągnięcia ojców i wskoczyć do reprezentacji
juniorzy 02.01.2007 09:10:05

Ich ojcowie byli dobrymi siatkarzami. Oni mają wszelkie dane ku temu, by być jeszcze lepsi. Choć w swoim klubie nie są jeszcze zawodnikami pierwszej szóstki, to ich nieprzeciętne możliwości zauważył już nawet Raul Lozano. Selekcjoner reprezentacji wierzy, że w przyszłości będą stanowić o sile polskiej siatkówki.
Kariery Bartosza Kurka (19 l.) i Jakuba Jarosza (20 l.) są do siebie bliźniaczo podobne. Obaj, nim zaczęli na poważnie grać w siatkówkę, mieli już znane nazwiska - dzięki ojcom. Bartek i Kuba grają w tym samym klubie - Mostostalu Azoty Kędzierzyn-Koźle. Na obu zwrócił już uwagę selekcjoner Raul Lozano. Kurek i Jarosz trenowali przez kilka tygodni z przyszłymi wicemistrzami świata.
Powołania do kadry nie uderzyły im do głowy. Kurek podpisał kontrakt z Mostostalem, choć kilka klubów oferowało większe pieniądze. Bartek, za radą ojca, wybrał Kędzierzyn-Koźle, by grać, a nie siedzieć na ławce. Na razie mistrz Europy kadetów z Rygi z 2005 roku i najlepszy atakujący tamtej imprezy nie jest jednak w Mostostalu graczem pierwszej szóstki. - Słyszałem, że niektórzy widzą mnie jako potencjalne odkrycie tego sezonu - mówi Bartosz. - No, na razie chyba ich zawodzę - śmieje się.
Odważniej na ligowych parkietach poczyna sobie Jarosz. Lada moment może wskoczyć do wyjściowego składu ekipy z Kędzierzyna, ale na los rezerwowego nie narzeka. - Jestem młody, mam wahnięcia formy, bezpieczniej wypuszczać mnie z ławki - uśmiecha się Kuba, który podobnie jak Bartosz musi mierzyć się z legendą ojca. - Ludzie ciągle lepiej kojarzą mojego tatę, ale dla mnie to tylko motywacja, by to zmienić - zapewnia Jarosz junior. Znane nazwisko nie jest też ciężarem dla młodego Kurka. - Na początku myślałem, że nazwisko będzie przeszkadzać - nie ukrywa Bartek. - Ale teraz myślę, że pomaga. Tata zawsze może doradzić, choć kiedy się kontaktujemy, staramy się nie mówić o siatkówce - zdradza.
Kadra to jest coś!
Sport nie jest też dominującym tematem rozmów w rodzinie Jaroszów. - Tata raczej mi nie doradza. Zawsze ufał trenerom, którzy mnie prowadzili - wyjaśnia Kuba. Obaj ojcowie byli z pewnością bardzo dumni, gdy Raul Lozano powołał ich synów do szerokiej kadry przed mistrzostwami świata. - Po tym, co widziałem w Spale, spodziewałem się, że chłopaki zdobędą medal w Japonii. Chciałbym kiedyś osiągnąć ich poziom, ale na razie daleka droga - skromnie przyznaje Kurek. Nieco odważniej na reprezentacyjną przyszłość spogląda Jarosz. - Do kadry wicemistrzów świata trafić łatwo nie będzie, ale to... dobrze. Bo co to za przyjemność wskoczyć do słabej drużyny? Wywalczyć sobie miejsce w tak mocnej ekipie, to jest dopiero coś! - mówi z błyskiem w oku Jarosz.
źródło: Super Express
autor: Karolina Kosek
Do wiadomości napisano 8 komentarzy

