Siatkówka - Juniorzy
Skąd się biorą reprezentanci Polski w siatkówce?
juniorzy, kadeci 12.02.2007 01:59:39

Szkoła Mistrzostwa Sportowego w Spale to dla uczących się tam przyszłych siatkarzy prawdziwa szkoła życia. Wie o tym każdy, kto choć przez rok miał możliwość się w niej znaleźć. Dla wielu, którzy bezskutecznie próbowali się tam dostać, za trudna okazała się już sama rekrutacja.
Kandydat „pod lupą”
Nabór do szkoły odbywa się najczęściej poprzez kilkudniowe konsultacje w Spale, na których trener, przydzielony do danego rocznika, obserwuje młodych siatkarzy. Zaproszenie na konsultacje otrzymują zazwyczaj zawodnicy, którzy swą wzorową postawą w różnego rodzaju turniejach zwrócili na siebie uwagę selekcjonera, jak również osoby o nieprzeciętnych warunkach fizycznych, które nie mają możliwości rozwoju w swym macierzystym klubie.
- Co jakiś czas dzwonią do nas trenerzy z całej Polski polecając nam jakiegoś zawodnika. Niejednokrotnie dzwonią również rodzice – mówi Zdzisław Gogol, pracujący na co dzień w SMS-ie trener, który z reprezantacją kadetów zdobył w 2005 roku złoty medal mistrzostw Europy. W kręgu zainteresowań są oczywiście też zawodnicy powołani do kadry jeszcze przed rozpoczęciem nauki w liceum. Czasem wyróżniające się jednostki są przyjmowane do SMS-u z pominięciem konsultacji, jednak zdarza się to bardzo rzadko.
Podczas kilkudniowego pobytu w szkole, który poprzedzony jest kompleksowymi badaniami lekarskimi, każdemu młodemu siatkarzowi dokładnie mierzone są parametry fizyczne (wzrost, rozpiętość ramion, zasięg jednorącz i oburącz, waga). Sprawdzane są zdolności motoryczne, siła, wyskok oraz umiejętności techniczne. Na podstawie wszystkich wyników trener wybiera najlepszych, najbardziej rokujących na przyszłość, o najlepszych warunkach fizycznych, a przede wszystkim najzdrowszych chłopców.
- Poza wzrostem, w tym długością kończyn, ważne są również pewne cechy osobowości. Szkoła przygotowuje profesjonalnych zawodników: część do przyszłej gry w reprezentacji, a pozostałych, którym nie uda się załapać do kadry, do gry w klubach na najwyższym poziomie. Zawodnik musi mieć świadomość, że przychodząc do SMS-u wiąże swoje życie z siatkówką na dłużej. Potrzebne są więc cechy, jakie powinien posiadać każdy sportowiec: wytrwałość, wola walki itp. - dodaje Gogol.
Trzyletnia szkoła przetrwania
Cały pobyt w Szkole Mistrzostwa Sportowego trwa tyle, ile okres nauki w liceum - trzy lata. Obecnie w szkole uczy się 32 uczniów: szesnastu w klasie pierwszej, dwunastu w drugiej oraz czterech w ostatniej. Po zakończeniu nauki, jak w każdej innej szkole, uczniowie SMS-u w Spale podchodzą do egzaminów maturalnych. Nie wszyscy jednak, którym uda się dostać do szkoły mają możliwość zdawania matury. Czasami chłopcy, którzy nie wykazują żadnych postępów ani w sporcie ani w nauce, delegowani są z powrotem do domu, a na ich miejsce zapraszani są inni.
- Zdarzają się takie wypadki. Zawodnika można w pełni ocenić dopiero po okresie pół roku do roku. Czasem okazuje się, że niektórzy nie mają predyspozycji do grania, dlatego odchodzą - tłumaczy trener Gogol.
Każdy dzień wygląda praktycznie tak samo: lekcje, trening, lekcje, trening, z przerwami na posiłki. W szkole wszystko zorganizowane jest tak, by nic nie kolidowało ze sportem. Nauka nie powinna przeszkadzać w treningach, ale też sport nie powinien negatywnie odbić się na wynikach nauki. Najczęściej owocuje to dodatkowymi zajęciami w soboty, a nierzadko i w niedziele. Nie obce są również tak zwane „maratony”, czyli pod rząd trzy lekcje jednego przedmiotu.
- Myślę, że poziom nauki podniósł się. Zawsze wszyscy mówili, że poziom nie jest najwyższy, ale teraz, od kiedy jest nowa matura, to się naprawdę zmienia - mówi absolwent SMS-u Jakub Jarosz.
Czas wolny zaczyna się około godziny 20. Wtedy też siatkarze mogą skorzystać z internetu, posiedzieć w kawiarni, pograć w bilard, pójść do sklepu, obejrzeć ulubione seriale, czy choćby zrobić pranie. Na terenie ośrodka w Spale, uczniowie mają swobodny dostęp do opieki medycznej, oraz wszystkich obiektów wchodzących w skład COS-u.
- Warunki są tu doskonałe, prawdopodobnie najlepsze w Polsce. Mamy do dyspozycji bardzo dobry sprzęt oraz rozbudowaną bazę odnowy biologicznej. Dobrze funkcjonuje wyżywienie, bo jak wiadomo dla sportowca musi być rozpisana specjalna dieta - chwali ośrodek Gogol.
Harmonogram treningów ułożony jest tak, że w określonym dniu tygodnia prowadzi się zajęcia nad konkretnym elementem, np. w poniedziałki ćwiczony jest blok, w środę obrona itd. Pobyt w SMS-ie wiąże się z ciężką pracą na treningach, których jest około 8-10 w tygodniu. Czas zajęć jest zróżnicowany. Zdarza się, że drużyna wylewa siódme poty przez 3,5 godziny!
- Treningi są bardzo, bardzo ciężkie - potwierdza Jarosz.
Wtóruje mu Marcel Gromadowski: - Na pewno jest bardzo trudno, ale można się przyzwyczaić do takiego wysiłku.
Oprócz zajęć na hali, dochodzi również 2 razy tygodniowo siłownia, basen oraz przez wszystkich uwielbiana odnowa biologiczna - najczęściej w niedzielę. Dodatkowo zawodnicy SMS-u tworzą drużyny, które grają w regularnych rozgrywkach klubowych. Każda grupa wiekowa rozgrywa mecze odpowiednio do swojego poziomu. Młodsi w ramach drugiej ligi, starsi w pierwszej lidze. Dzięki temu chłopcy zdobywają cenne doświadczenie boiskowe i oswajają się z grą.
- W chwili obecnej mamy dwie grupy chłopców. Kadetów prowadzą trenerzy Janaszewski i Zendel. Drugą grupę stanowią siatkarze uzupełniający skład reprezentacji juniorów, którzy ukończyli już szkołę, oraz zawodnicy, którym nie udało się dostać do kadetów. Tę grupę prowadzę z trenerem Daszkiewiczem - mówi Zdzisław Gogol. Podczas nauki, zdarzają się odwiedziny selekcjonera kadry narodowej Raula Lozano, który podpatruje chłopców na treningach. Argentyńczyk rozpisał juniorom zestaw ćwiczeń na rozgrzewkę.
Jak w klasztorze
Uczniowie zakwaterowani są w hotelu „Junior” w pokojach dwuosobowych, w zależności od „stażu”, w mniejszych lub większych. Do dyspozycji jest także dobrze zaopatrzona pralnia. Każdej nocy w internacie dyżuruje wychowawca. Wszystkie wybryki są surowo karane, z wydaleniem ze szkoły włącznie. Dodatkowo na zewnątrz obiekt jest monitorowany. - Pomysł powstania szkoły jest na pewno trafny. Tylko miejsce… powiedziałbym, że nie do końca samo w sobie interesujące. Spała to naprawdę niewielka miejscowość otoczona lasem. Na takim odludziu praktycznie cały czas spędza się z tymi samymi ludźmi i czasami można mieć wszystkiego dość - opowiada Marcel Gromadowski. Niektórzy uczniowie żartobliwie nazywają szkołę „klasztorem”.
Wszyscy, którzy decydują się na naukę w Szkole Mistrzostwa Sportowego, muszą liczyć się z długimi pobytami w Spale. Podczas ferii zimowych normalnie odbywają się wszystkie treningi, a często nie rezygnuje się z zajęć lekcyjnych. Najczęściej jedyną okazją, aby wyjechać do domu, są święta, tudzież klubowe rozgrywki młodzieżowe.
- Na początku jest trudno zostawić od tak wszystkich swoich znajomych i rodzinę. Później jak się dorasta to wiadomo, że już się tak bardzo nie tęskni. Nie siedzimy w zamknięciu przecież 365 dni w roku, dosyć często są jakieś wyjazdy, czy to na mecz, czy na badania…- mówi Gromadowski.
Kuźnia talentów
Zawodnicy SMS-u stanowią od lat trzon młodzieżowych reprezentacji Polski. To właśnie w tej szkole trenuje czołówka najlepszych młodych zawodników całego kraju i to zazwyczaj od nich rozpoczyna się kompletowanie drużyny na siatkarskie imprezy reprezentacji. Siatkarze ze Spały mają o tyle przewagę nad pozostałymi, że są ze sobą zgrani, a jest to dość ważny element, szczególnie w siatkówce młodzieżowej. Jednakże podczas zgrupowań nie ma swoistego podziału kadrowiczów na tych ze Spały i pozostałych. Większość zawodników bardzo dobrze zna się ze sobą z rozgrywek młodzieżowych, czy też z poprzednich konsultacji. Chłopcy stanowią zgraną ekipę przyjaciół, chętnie spędzają razem czas poza szkołą, np. wyjeżdżając na wspólne wakacje, świętując razem sylwestra. W szkole panuje przyjazna atmosfera, jest zdrowa rywalizacja, z całą pewnością nie ma tzw. „wyścigu szczurów”.
Pobyt w SMS-ie ma wiele pozytywnych stron. Jest to niewątpliwie jedno z niewielu miejsc w Polsce, które zorganizowane jest tak, by rozwój młodego człowieka mógł przebiegać bez żadnych zakłóceń.
- Z całą pewnością można się tam kompleksowo wyszkolić i łatwiej zdobyć pewne szlify siatkarskie - podsumowuje swój trzyletni pobyt w Spale Marcel Gromadowski.
Tę szkołę bez wątpienia można nazwać kopalnią talentów. Właśnie w tym ośrodku przygotowań swe siatkarskie rzemiosło szkolili czołowi zawodnicy Polskiej Ligi Siatkówki, stąd rekrutują się także obecni kadrowicze Raula Lozano. Wszyscy absolwenci zgodnie twierdzą, że warto poświęcić trzy lata swojego życia, aby poczynić zdecydowany krok w rozwoju siatkarskiego rzemiosła, krok, o który poza SMS-em byłoby naprawdę trudno. Opinię tą potwierdzają wyniki osiągane przez absolwentów szkoły, do których należą m.in.: Michał Winiarski, Wojciech Grzyb, Michał Bąkiewicz czy Arkadiusz Gołaś.
- Jestem bardzo zadowolony z pobytu w szkole. Polecam ją młodym siatkarzom, którzy będą w stanie wytrzymać 3 lata w terenie zamkniętym w lesie. Jeżeli dadzą radę, to niech się tam wybiorą, bo na pewno pomoże im to w siatkarskiej karierze - zachęca Jakub Jarosz.
- Wszystkim, którzy mają szansę i możliwość się tam dostać – gorąco polecam - kończy Marcel Gromadowski.
źródło: reprezentacja.net
opracowanie: Natalia Kaminska
Do wiadomości napisano 18 komentarzy


