Siatkówka - Juniorzy
Felczak: Chłopcy z meczu na mecz grają coraz lepiej
juniorzy 26.05.2007 09:35:27

Trener reprezentacji B seniorów, Krzysztof Felczak pojechał na turniej kwalifikacyjny do Mistrzostw Świata Juniorów, aby przyglądać się grze młodych polskich siatkarzy, którzy mają szansę na powołanie do zaplecza pierwszej kadry narodowej.
Reprezentacja.net:
Pojechał pan na kwalifikacje mistrzostw świata głównie dlatego, żeby obserwować grę juniorów w kontekście ewentualnych powołań do kadry B. Jakie są pańskie spostrzeżenia po trzech meczach, które zostały rozegrane w Bułgarii?
Krzysztof Felczak:
- Generalnie potwierdzają się nasze wcześniejsze typy i ci, których chcieliśmy zaprosić do pracy z nami w tym sezonie, wypadają dobrze. Przyglądam się głównie dwóm, trzem zawodnikom, co do których nie mieliśmy do tej pory pewności, bo w lidze nie występowali za dużo. Siedzieli na ławce, albo w ogóle stanowili zaplecze PLS-u. Ale jeśli tu na turnieju pokażą się z dobrej strony, to być może otrzymają jeszcze szansę, aby w tym sezonie pracować z kadrą B.
Proszę powiedzieć coś o postawie podopiecznych trenera Gogola.
- Widać, że ci chłopcy z meczu na mecz grają coraz lepiej. Czują się coraz pewniej. Gra przebiega płynniej, coraz lepiej się rozumieją na boisku. Oczywiście w efekcie końcowym może się jednak okazać, że zabrakło nam troszkę czasu na przygotowania, aby zakończyć występy w tych zawodach z pełnym sukcesem. Sprawa awansu nie jest jeszcze zamknięta i wierzę w to, że chłopcy do końca nie odpuszczą i ze wszystkich sił będą się starali walczyć. Ja natomiast bacznie się im przyglądam. Chcę, żeby w przyszłości polska siatkówka miała z tych młodych siatkarzy jak najwięcej pożytku.
Przygląda się pan także naszym rywalom. Przegraliśmy pierwsze spotkanie z Francuzami, ale wydaje się, że kluczowym pojedynkiem będzie mecz z gospodarzami – Bułgarią. Jak oceniłby pan drużynę bułgarską?
- Przede wszystkim gospodarze dosyć umiejętnie wykorzystują fakt, że grają u siebie. I rzeczywiście ściany im troszeczkę pomagają. Sami Bułgarzy prezentują mocną, fizyczną siatkówkę. Mieli duży problem z Francuzami i gdyby ci, trochę na własne życzenie, nie wypuścili z rąk zwycięstwa w drugim secie, to zespół Bułgarii by się pewnie nie odrodził i przegrał spotkanie. Dużo dała zmiana, kiedy na boisku pojawił się Sokołow, który zaczął siać spustoszenie w szeregach Francuzów. W konfrontacji z naszą drużyną sprawa wyniku wydaje się otwarta. A osiągnięcie przez chłopaków zwycięstwa jest jak najbardziej prawdopodobne, w co wszyscy tutaj wierzymy pamiętając, że wcześniej spotkamy się jeszcze z reprezentacją Ukrainy.
Nie należy się chyba spodziewać, że Ukraina będzie łatwym przeciwnikiem?
- Jak to w siatkówce młodzieżowej bywa, dyspozycja poszczególnych zespołów z dnia na dzień się zmienia. Ukraińcy w dwóch spotkaniach byli takim zespołem, który prezentował bardzo zmienną formę. Dzisiaj niewiele im brakowało do tego, żeby prowadzić z Francuzami 2:0. Mają podobny styl do Bułgarii, ale ich indywidualne możliwości są niższe, niż Bułgarów. Nasi chłopcy podejdą do meczu z nimi z szacunkiem, ale postarają się wykorzystać ich słabe punkty. Nasze drużyny już wcześniej się ze sobą spotykały i jak na razie bilans meczów jest dla nas bardzo korzystny. Mamy nadzieję, że w sobotę uda nam się tą tendencję podtrzymać, uzyskując maksymalne zwycięstwo - w trzech setach - bo tylko taki daje nam nadzieję na awans. Postaramy się dobrze zaprezentować.
Czy patrząc na potencjał młodych polskich zawodników można mieć nadzieję, że za jakiś czas seniorska reprezentacja prowadzona przez Raula Lozano będzie miała z nich pożytek. Czy uda im się przebić się na najwyższy poziom?
- Tu wracamy do słów, które padały także z ust Ś.P. Huberta Wagnera, który często powtarzał, że wynik zespołu juniorskiego w imprezach rangi mistrzowskiej nie jest tak bardzo istotny. Liczy się tylko to ilu z tych juniorów trafia potem do kadry seniorów. Na dzisiaj bardzo zadowalające jest to, że aż trzech siatkarzy znalazło uznanie w oczach trenera Lozano i zostało powołanych do szerokiej kadry. Z czego dwóch po powrocie z Bułgarii dołączy do kadry seniorów i będzie się mogło dalej rozwijać w gronie najlepszych. To się raczej wcześniej nie zdarzało, tego rodzaju powołań nie było. Ten zespół poza tym poczynił postępy, poszczególni zawodnicy indywidualnie się rozwinęli. Na razie w kadzrze A zobaczyliśmy Bartmana, Kurka i Jarosza. Ale są następni, którzy w niedalekiej przyszłości może otrzymają swoją szansę, aby trafić do kadry Lozano. To jest bardzo budujące i pocieszające. Pamiętamy udane występy Janeczka, Nowakowskiego czy Łomacza z parkietów ligowych. Jest też Michał Kubiak, który tutaj prezentuje się bardzo fajnie na pozycji libero, nie należy zapominać też o Michale Kamińskim. Jest więc kilku następnych, którzy mogą zagrać w kadrze B, a już od nich będzie zależało to, kiedy zapukają do drzwi pierwszej reprezentacji.
* Rozmawiał Tomasz Kowalik - Reprezentacja.net.
Reprezentacja.net:
Pojechał pan na kwalifikacje mistrzostw świata głównie dlatego, żeby obserwować grę juniorów w kontekście ewentualnych powołań do kadry B. Jakie są pańskie spostrzeżenia po trzech meczach, które zostały rozegrane w Bułgarii?
Krzysztof Felczak:
- Generalnie potwierdzają się nasze wcześniejsze typy i ci, których chcieliśmy zaprosić do pracy z nami w tym sezonie, wypadają dobrze. Przyglądam się głównie dwóm, trzem zawodnikom, co do których nie mieliśmy do tej pory pewności, bo w lidze nie występowali za dużo. Siedzieli na ławce, albo w ogóle stanowili zaplecze PLS-u. Ale jeśli tu na turnieju pokażą się z dobrej strony, to być może otrzymają jeszcze szansę, aby w tym sezonie pracować z kadrą B.
Proszę powiedzieć coś o postawie podopiecznych trenera Gogola.
- Widać, że ci chłopcy z meczu na mecz grają coraz lepiej. Czują się coraz pewniej. Gra przebiega płynniej, coraz lepiej się rozumieją na boisku. Oczywiście w efekcie końcowym może się jednak okazać, że zabrakło nam troszkę czasu na przygotowania, aby zakończyć występy w tych zawodach z pełnym sukcesem. Sprawa awansu nie jest jeszcze zamknięta i wierzę w to, że chłopcy do końca nie odpuszczą i ze wszystkich sił będą się starali walczyć. Ja natomiast bacznie się im przyglądam. Chcę, żeby w przyszłości polska siatkówka miała z tych młodych siatkarzy jak najwięcej pożytku.
Przygląda się pan także naszym rywalom. Przegraliśmy pierwsze spotkanie z Francuzami, ale wydaje się, że kluczowym pojedynkiem będzie mecz z gospodarzami – Bułgarią. Jak oceniłby pan drużynę bułgarską?
- Przede wszystkim gospodarze dosyć umiejętnie wykorzystują fakt, że grają u siebie. I rzeczywiście ściany im troszeczkę pomagają. Sami Bułgarzy prezentują mocną, fizyczną siatkówkę. Mieli duży problem z Francuzami i gdyby ci, trochę na własne życzenie, nie wypuścili z rąk zwycięstwa w drugim secie, to zespół Bułgarii by się pewnie nie odrodził i przegrał spotkanie. Dużo dała zmiana, kiedy na boisku pojawił się Sokołow, który zaczął siać spustoszenie w szeregach Francuzów. W konfrontacji z naszą drużyną sprawa wyniku wydaje się otwarta. A osiągnięcie przez chłopaków zwycięstwa jest jak najbardziej prawdopodobne, w co wszyscy tutaj wierzymy pamiętając, że wcześniej spotkamy się jeszcze z reprezentacją Ukrainy.
Nie należy się chyba spodziewać, że Ukraina będzie łatwym przeciwnikiem?
- Jak to w siatkówce młodzieżowej bywa, dyspozycja poszczególnych zespołów z dnia na dzień się zmienia. Ukraińcy w dwóch spotkaniach byli takim zespołem, który prezentował bardzo zmienną formę. Dzisiaj niewiele im brakowało do tego, żeby prowadzić z Francuzami 2:0. Mają podobny styl do Bułgarii, ale ich indywidualne możliwości są niższe, niż Bułgarów. Nasi chłopcy podejdą do meczu z nimi z szacunkiem, ale postarają się wykorzystać ich słabe punkty. Nasze drużyny już wcześniej się ze sobą spotykały i jak na razie bilans meczów jest dla nas bardzo korzystny. Mamy nadzieję, że w sobotę uda nam się tą tendencję podtrzymać, uzyskując maksymalne zwycięstwo - w trzech setach - bo tylko taki daje nam nadzieję na awans. Postaramy się dobrze zaprezentować.
Czy patrząc na potencjał młodych polskich zawodników można mieć nadzieję, że za jakiś czas seniorska reprezentacja prowadzona przez Raula Lozano będzie miała z nich pożytek. Czy uda im się przebić się na najwyższy poziom?
- Tu wracamy do słów, które padały także z ust Ś.P. Huberta Wagnera, który często powtarzał, że wynik zespołu juniorskiego w imprezach rangi mistrzowskiej nie jest tak bardzo istotny. Liczy się tylko to ilu z tych juniorów trafia potem do kadry seniorów. Na dzisiaj bardzo zadowalające jest to, że aż trzech siatkarzy znalazło uznanie w oczach trenera Lozano i zostało powołanych do szerokiej kadry. Z czego dwóch po powrocie z Bułgarii dołączy do kadry seniorów i będzie się mogło dalej rozwijać w gronie najlepszych. To się raczej wcześniej nie zdarzało, tego rodzaju powołań nie było. Ten zespół poza tym poczynił postępy, poszczególni zawodnicy indywidualnie się rozwinęli. Na razie w kadzrze A zobaczyliśmy Bartmana, Kurka i Jarosza. Ale są następni, którzy w niedalekiej przyszłości może otrzymają swoją szansę, aby trafić do kadry Lozano. To jest bardzo budujące i pocieszające. Pamiętamy udane występy Janeczka, Nowakowskiego czy Łomacza z parkietów ligowych. Jest też Michał Kubiak, który tutaj prezentuje się bardzo fajnie na pozycji libero, nie należy zapominać też o Michale Kamińskim. Jest więc kilku następnych, którzy mogą zagrać w kadrze B, a już od nich będzie zależało to, kiedy zapukają do drzwi pierwszej reprezentacji.
* Rozmawiał Tomasz Kowalik - Reprezentacja.net.
źródło: reprezentacja.net
opracowanie: Hanna Niełacna
Do wiadomości napisano 3 komentarze


