Siatkówka - Juniorzy
Kwalifikacje do MŚ juniorów: - Nie zagraliśmy na 100%
juniorzy 29.05.2007 06:16:12

W 2005 roku w Rydze chłopcy tego rocznika, jako kadeci, wywalczyli złoty medal mistrzostw Europy i okrzyknięci zostali nadzieją polskiej siatkówki. Niestety podczas mistrzostw świata tej samej kategorii wiekowej nie udało im się powtórzyć sukcesu i ostatecznie zajęli siódme miejsce.
W zeszłym roku, tym razem w kategorii juniorów, czekał ich kolejny sprawdzian formy. Mistrzowie Europy kadetów pojechali do rosyjskiego Kazania z zamiarem przywiezienia medalu mistrzostw Europy juniorów. Jednak podopiecznym Zdzisława Gogola ostatecznie przyszło walczyć tylko o siódme miejsce z reprezentacją Słowacji (zwycięstwo 3:0). Spodziewano się wyższego wyniku, ale jak mówił przyjmujący drużyny Jakub Jarosz: - Na mistrzostwach Europy prawdopodobnie nie do końca byliśmy przygotowani pod względem mentalnym i fizycznym.
Kilka miesięcy później pojawiła się szansa na osiągnięcie ostatniego sukcesu w kadrze młodzieżowej. Europejska Federacja, jako jedyna, podjęła się organizacji turniejów kwalifikacyjnych do MŚ (U-21). Bezpośredni awans uzyskali tylko Rosjanie, zwycięscy mistrzostw starego kontynentu.
Drużyny zostały podzielone na trzy grupy, Polacy w bułgarskim Gabrowie mieli zmierzyć się z gospodarzami, Francją, Ukrainą, Turcją oraz Grecją. Polska grupa okazała się wyjątkowo wyrównana, ponieważ aż do ostatniego dnia trwała otwarta walka o pierwsze miejsce premiowane uzyskaniem kwalifikacji. W innych miastach od razu było wiadomo, kto awansuje. – W Maroku zrobimy odwet za mistrzostwa świata kadetów – zapowiadał Jarosz pewien uzyskania awansu.
Niestety odwetu nie będzie. Ekipa z Polski rozpoczęła turniej pechowo od porażki z Francją 0:3. - Francuzi grali ciekawie kombinacyjnie, a my mieliśmy problemy z ustawieniem bloku – komentował na gorąco trener drużyny Zdzisław Gogol. - Ponadto nie mogliśmy wstrzelić się z zagrywką, w całym meczu zepsuliśmy 16 serwisów.
Dzień później Polska pewnie wygrała z Turcją w trzech partiach. – Po Turcji spodziewaliśmy się troszeczkę lepszej gry, ta reprezentacja nie przyjechała do Gabrowa w pełnym składzie.
Dwudziestego piątego maja przyszedł czas, by skonfrontować się Grecją – teoretycznie najsłabszym przeciwnikiem, który w Bułgarii znalazł się dzięki prekwalifikacjom. Nie mogło być więc innego wyniku jak łatwe zwycięstwo 3:0.
W sobotę juniorzy stoczyli najbardziej zacięty pojedynek. Dwa wcześniejsze zwycięstwa dawały jeszcze szansę na awans biało-czerwonych, jednakże porażka 2:3 z Ukrainą oznaczała koniec marzeń o wyjeździe do Maroka. - Mecz był bardzo zacięty, a o wyniku decydowały pojedyncze piłki. Wszystkie sety były setami walki. Niestety nie udało się wygrywać końcówek – mówił po zakończeniu spotkania szkoleniowiec.
W ostatnim meczu przyszło walczyć Polakom już tylko o honor. Od tego meczu zależało natomiast która z ekip, Francja czy właśnie Bułgaria, zajmą pierwsze miejsce w grupie. Polakom zabrakło determinacji i po czterech setach musieli uznać wyższość gospodarzy. –Gospodarzom pomagały nie tylko ściany, lecz również sędziowie. Niemniej jednak Bułgaria zasłużenie wygrała tą imprezę. Przyznam, że nie spodziewałem się po nich tak dobrej postawy w tym turnieju – powiedział Gogol.
Dlaczego Polakom nie udało się zakwalifikować na mistrzostwa świata? W jakim elemencie Polacy byli słabsi od swoich rywali? – Oczekiwania sztabu szkoleniowego spełnili z pewnością Jarosz, Kurek i Janeczek. Dobre zawody zagrał również Łomacz, do Kubiaka także nie mam zastrzeżeń. W moim odczuciu nie sprawdzili się środkowi. Byli za mało zgrani z rozgrywającym oraz mało odporni psychicznie. Ze środkowymi od początku był problem w tym roczniku, próbowaliśmy wielu wariantów. Bardzo utalentowanym zawodnikiem jest Piotr Nowakowski, zawodnik AZS-u Częstochowa, jednak brakuje mu ogrania, miewa również kłopoty z realizacją założeń taktycznych. Naszą słabą bronią w całym turnieju był blok. Ani środkowi, ani nasz atakujący Kamiński, który ma przecież fantastyczne warunki fizyczne, nie radzili sobie w tym elemencie.
Ponadto zespół miał bardzo duże problemy z utrzymaniem koncentracji w końcówkach setów, stąd wiele przegranych partii na przewagi. – Ogólnie stwierdzam, że nie zagraliśmy tego turnieju na 100% naszych możliwości. Mało trenowaliśmy razem, nie mieliśmy zgranego bloku z obroną czy samego ustawienia dwu i trójbloku. Mieliśmy za to jedno z najlepszych przyjęć oraz duży potencjał w ataku – ciągnął Zdzisław Gogol.
W gronie powołanych na turniej w Gabrowie zabrakło między innymi Arkadiusza Świechowskiego oraz Krzysztofa Antosika. Ten pierwszy od zawsze miał pecha do wszelkich imprez i bardzo często był nękany przez kontuzje. Absencja popularnego Antona była tłumaczona słabszą dyspozycją zawodnika w końcówce ligi (Krzysztof Antosik jest zawodnikiem Energetyka Jaworzno).
- Rocznik 87-88 jest jednym z lepszych, jakie mieliśmy do tej pory w polskiej siatkówce. Już trzech spośród zawodników zostało zauważonych przez szkoleniowca pierwszej reprezentacji Raula Lozano i dostało zaproszenie na wspólne treningi. Inni już niedługo będą mogli zaprezentować swoje umiejętności w kadrze B.
- Chciałbym bardzo podziękować chłopakom za grę przez te wszystkie lata, za zaangażowanie i włożoną pracę we wszelkie przygotowania. Pozostaje życzyć im powodzenia w grze w klubach oraz w reprezentacji Polski – zakończył Zdzisław Gogol.
źródło: reprezentacja.net
opracowanie: Natalia Kaminska
Do wiadomości napisano 29 komentarzy


