Siatkówka - Reprezentacje Polski - REPREZENTACJA.NET aktualności, historia siatkówki, wywiady, sylwetki zawodników i trenerow, zdjęcia, relacje LIVE

Siatkówka - Juniorzy


Autor: Natalia Starosta

Data: 19-08-2008

Marcin Wika: Jest taki siatkarski przesąd...

Wielka Rosja zdobyta. Jak będzie z Włochami? "Biało - czerwoni" zmierzą się z nimi jutro w ćwierćfinałach turnieju olimpijskiego. Marcin Wika, w rozmowie z serwisem Reprezentacja.net, opowiada o lekcji pokory dla Rosjan, polskich "bombach" i siatkarskich przesądach.

 

Przed meczem z Rosją mówiło się, że kluczem do zwycięstwa będzie skuteczna gra w przyjęciu i polu zagrywki. Oba warunki zostały spełnione i "biało - czerwoni", po pięciosetowym pojedynku, mogli świętować kolejną wygraną.

- Wczoraj bardzo dobrze zagrywaliśmy, posyłalismy im polskie "bomby" - opowiada ze śmiechem Marcin Wika, obiecując jednocześnie, że od tego spotkania w światowej siatkówce będzie się już mówić jedynie o polskich "bombach" na zagrywce. - Takie mieliśmy założenie, musielismy zaryzykować zagrywką, żeby odrzucić ich od siatki, bo jak wiadomo Rosjanie są bardzo mocni w ataku. Nasz serwis z meczu na mecz wygląda coraz lepiej, a to bardzo dobrze prognozuje przed kolejnymi spotkaniami.

 

Rosjanie zaczynali ten mecz z uśmiechami na ustach. Po spotkaniu, kiedy pod siatką podawali dłonie naszym zawodnikom, na ich twarzach próżno było szukać pewności siebie, jaką prezentowali jeszcze niespełna dwie godziny wcześniej.

- Zaczęli trochę za bardzo "cwaniakować", co nas zdenerwowało. Chcieliśmy za wszelką cenę wygrać to spotkanie, co nam się udało. Na następne mecze z nami muszą wychodzić z większą pokorą - dodaje z uśmiechem Wika.

 

Marcin Wika w meczu z Rosją (fot. FIVB)

 

 

Pojedynek ze Sborną po raz kolejny pokazał, że polski zespół nie ma ławki rezerwowych, a dwunastu równych graczy, którzy w każdej chwili są gotowi, żeby wejść na boisko, pociągnąć grę i odwrócić losy spotkania.

- Z tego należy się tylko cieszyć - potwierdza Wika. - Każdy, kto wchodzi z ławki, nie obniża poziomu, a wręcz odwrotnie, wnosi do zespołu coś nowego. Świetną zmianę dał dziś Marcin Możdżonek. Tak jak ja wszedł z ławki i wniósł wiele ożywienia do zespołu, a przede wszystkim dołożył cegiełkę w postaci swojej dobrej gry - chwali kolegę Marcin. - Każdy z nas zagrał bardzo dobrze i wydaje mi się, że pokazaliśmy kawał naprawdę dobrej siatkówki.

 

Aż dziw bierze, że dwa dni przed meczem z Rosją podopieczni trenera Lozano nie byli w stanie przeciwstawić się przeciętnie prezentującej się w tym turnieju Brazylii.

- Ciężko mi powiedzieć, dlaczego zagraliśmy taki mecz z Brazylijczykami - zastanawia się przyjmujący "biało - czerwonych". - Być może po pierwszym secie uszła z nas koncentracja, może nie wierzyliśmy w to, że możemy z nimi wygrać? Z drugiej strony, nie chciałbym już do tego meczu wracać. Wolę myśleć o tym, co jest przed nami.

 

A przed Polakami kolejny sprawdzian - ćwierćfinały. Tu walka zaczyna się od nowa. Zanim poznaliśmy wyniki losowania wiadomo już było, że podopieczni trenera Lozano zmierzą się z którymś z zespołów, z pary  Włochy - Bułgaria. Ani jednemu, ani drugiemu zbytniej pokory zarzucić nie można. Zarówno podopieczni Anastasiego, jak i Stoeva zawsze wychodzą na boisko pewni siebie.

- Jeżeli chcemy coś ugrać na tych Igrzyskach, to nieważne, czy trafimy na Bułgarów, Włochów czy w późniejszej fazie turnieju  na Brazylijczyków. Do każdego meczu musimy podchodzić na sto procent i grać tak, żeby wygrać - mówi Wika. - Co do ich braku pokory, wydaje mi się, że to dobrze, nas to tylko dodatkowo mobilizuje.

 

Już w środę polscy siatkarze staną do ćwierćfinałowego pojedynku z Włochami. Spotkanie, podobnie jak poniedziałkowy mecz ze Sborną, rozpocznie się o godzinie 6:00 czasu polskiego.

- Ogladając pierwszego seta naszego meczu z Rosją można było troszeczkę przysnąć - przyznaje ze śmiechem Wika. - Później już jednak było zdecydowanie lepiej. Mamy nadzieję, że teraz będzie już tylko "zdecydowanie lepiej". Do tej pory zagraliśmy pięć naprawdę niezłych spotkań. Nawet to z Brazylią było niczego sobie w naszym wykonaniu, chociaż nie przełożyło się niestety na wynik - dodaje. - Ale jest taki siatkarski przesąd, że zawsze trzeba zagrać jeden słabszy mecz w turnieju i mam nadzieję, że ten nasz pojedynek z Brazylią, to był właśnie ten pierwszy i ostatni słabszy mecz na igrzyskach w Pekinie w naszym wykonaniu - kończy Wika.

 

* Rozmawiała Natalia Starosta - Reprezentacja.net

ME Juniorów 2008


30 sierpnia-7 września 2008
Brno (CZE) 
-----------------

Wyniki

Skład kadry