Siatkówka - Reprezentacje Polski - REPREZENTACJA.NET aktualności, historia siatkówki, wywiady, sylwetki zawodników i trenerow, zdjęcia, relacje LIVE

Siatkówka - Juniorzy


Autor: Tomasz Kowalik

Data: 03-11-2006

Nasi eksperci komentują: Polska - Kostaryka

W kolejnym spotkaniu mistrzostw świata Polki pokonały dziś Kostarykę. Jest to trzecie zwycięstwo naszego zespołu, ale też trzecie, kiedy Polki niepotrzebnie oddają przeciwnikowi sety. „Złotka” pokonały Kostarykę 3:1 (25:17, 20:25, 25:11, 25:14). 

Jak zwykle o ocenę spotkania poprosiliśmy naszych ekspertów. 

O postawie Polek w dzisiejszym meczu: 

Rafał Błaszczyk:
Nieciekawy drugi set... Jednak to jest tylko i wyłącznie kolejny dowód na to, że ta dyscyplina sportu wymaga od zespołu permanentnej koncentracji. Set drugi był właśnie jaskrawym tego przykładem. Nastąpiła demobilizacja., koncentracja gdzieś uciekła. I chociaż widać było, że dziewczyny bardzo chciały walczyć, zwłaszcza od połowy seta to, jak to zwykle bywa, przeciwnik już nam nie pozwolił. Poczuł swoją szansę i wykorzystywał akcje, które miał. Zdobywał konsekwentnie swoje punkty i w ten sposób „dojechał” do końca. Nie potrafiliśmy tej przewagi zniwelować, udało się tylko jej nie powiększać... A w momencie, kiedy koncentracja wróciła i kiedy dziewczyny przypilnowały i przyjęcie w zasadzie wszystkie elementy po kolei, to ten wynik był już bardzo jednoznaczny.

Leszek Piasecki:
Tego należało się spodziewać, jak to powiedziała Kasia Skowrońska – takie już jesteśmy. Siatkówka to jest sport, gdzie liczy się czas reakcji, decydują ułamki sekund, w momencie kiedy pobudzenie spada ten czas jest wolniejszy. To było widać doskonale w chwili, kiedy uzyskiwaliśmy dużą przewagę, dziewczyny jakby podświadomie sobie odpuszczały. I to jest chyba niezależne od nich. To takie typowo polskie, że nie mamy instynktu mordercy, tylko lubimy się bawić. W momencie, kiedy niebezpieczeństwo nam nie zagraża, to jesteśmy za bardzo rozluźnieni. Jest to chyba taka cecha nasza narodowa i z tym jest duży problem zarówno w siatkówce żeńskiej, jak i męskiej. To nas charakteryzuje, że jak mamy „nóż na gardle” to wtedy jesteśmy skoncentrowani i gramy dobrze, natomiast jak robi się bezpieczniej, to „wrzucamy na luz” i wydaje nam się, że wszystko powinno pójść samo z górki, a tak nie jest.
Były moment kiedy bardzo dobrze funkcjonowała zagrywka i blok. Wydaje, że za ten mecz powinno się pochwalić Mariolę Zenik. Wykonała kawał dobrej roboty, przede wszystkim w obronie. Nareszcie dużo piłek podbiła, po dość silnym ataku i piłkach odbitych po bloku. Mariola ją podbijała i można było wyprowadzić kontrę. To, co jest naszym problemem, to moment kiedy wystawia ktoś inny niż rozgrywająca. Zwykle jest to piłka niedokładna i bardzo często oddajemy taką piłkę przeciwnikowi za darmo. Nie powinno to mieć miejsca. Na zgrupowaniach kadry, kiedy miałem okazję być z tym  zespołem bardzo często dziewczyny ćwiczyły ten element. Środkowe wystawiały, często grało się w ogóle bez rozgrywającej, a mimo wszystko teraz, kiedy przychodzi chwila próby i trzeba się wykazać dokładną wystawą, to te środkowe nie zawsze potrafią zrobić to tak, jak były do tego przygotowywane. Pozostałe zawodniczki zagrały poprawnie, ale nikt raczej nie zasługuje na jakieś specjalne wyróżnienie, może Masza Liktoras i Kasia Skowrońska. Zagrały nieźle, ale tak naprawdę dobry mecz zagrała tylko wspomniana już Mariola Zenik. Nie błyszczała we wcześniejszych meczach w obronie. Dobrze przyjmowała, ale nie broniła tak dobrze jak dzisiaj.

Magdalena Śliwa:
Ciężko jest powiedzieć, w jakiej formie są nasze dziewczyny, bo grają na dzień dzisiejszy tak jak im przeciwnik pozwala. Pierwszego, trzeciego i czwartego seta zagrały na kompletnym luzie, bardzo dobrą zagrywką, dokładnie przyjmowały i pierwszym tempie kończyły akcje.
Jak dla mnie, jeszcze za mało grają kombinacji. Na pewno na ten element trzeba zwrócić więcej uwagi. Natomiast w drugim secie dziewczyny dostosowały się do przeciwnika, nie grałyśmy konsekwentnie zagrywką i stąd przegrana w tym secie.


O naszych rywalkach: 

Leszek Piasecki:
Skoro tylko wrzucimy sobie na luz i kiedy pojawia się dekoncentracja, mamy problemy i wtedy z zespołem Kostaryki nie jest źle. Radzą sobie. Kiedy natomiast gramy z tym zespołem na pełnych obrotach, to Kostarykanki mają kłopoty. Widać jednak, że jest to zespół, który wie o co chodzi w siatkówce, dysponuje dość silnym atakiem, w szczególnie dwie siostry Willis. Na pewno jesteśmy od nich lepsi i te zespoły, które wcześniej z nimi wygrały również, ale nie ma słabych drużyn na MŚ. Zobaczymy jak Kostaryka będzie sobie radziła w innych meczach.


Magdalena Śliwa:
Widać jeszcze dużą przepaść między Kostaryką a nami i ogólnym poziomem gry pozostałych zespołów na mistrzostwach świata. Jest to zdecydowanie najsłabsza drużyna w naszej grupie. Myślę, że tylko z naszej winy przegrałyśmy tego drugiego seta, bo nasze dzisiejsze przeciwniczki na pewno nie były lepsze od nas. Zrobiłyśmy za dużo własnych błędów, które powinnyśmy wyeliminować z naszej gry.


Rafał Błaszczyk:
Podobała mi się, ta wymieniana zresztą często przez komentatorów Willis, młodsza z sióstr. To taka dynamiczna, skoczna dziewczyna. A jeśli chodzi o całą reprezentację? Cóż, to taki zespół, który jak to sam ich trener  mówił, będzie się cieszył każdą wygraną akcją w tych mistrzostwach. Wygranym punktem, setem. Udało im się to dzisiaj osiągnąć, to dla nich sukces.  Natomiast jest to drużyna, która ma braki, jeśli chodzi o organizację gry, dokładność w wykonywaniu tych elementów podstawowych, jak przyjęcie zagrywki, dogranie piłki do siatki. Ale jeśli już to zrobią, to faktycznie w tym ataku są już zdecydowane, dynamiczne.


O przewidywaniach dotyczących sobotniego meczu z Tajwanem:

Magdalena Śliwa:
Jutro będzie ciekawy mecz. Musimy dobrze zagrać zagrywką, a dziewczyny dzisiaj pokazały, że potrafią to zrobić. Przede wszystkim musimy odrzucić zawodniczki Tajwanu od siatki, bo grają kombinacyjną siatkówkę. Jesteśmy w stanie dużo zrobić naszym blokiem, jeśli rywalki dzięki naszej zagrywce będą miały niedokładnie dogrywane piłki. Jeśli będą miały dobre przyjęcie, to będziemy mieli dużo trudniejszą przeprawę na bloku i możemy mieć problem z kontrolowaniem spotkania.


Leszek Piasecki:
Mieliśmy okazję poznać drużynę Tajwanu z Rafałem Błaszczykiem, bo graliśmy dwukrotnie z nimi na Uniwersjadzie. Raz przegraliśmy 3:1 a raz 3:0 w meczu finałowym. Jest to zespół bardzo dobrze zorganizowany w obronie. Potrafi przy bardzo silnym ataku przeciwnika obronić i wyprowadzić kontrę w pierwszym tempie. Nie dość więc, że broni, to robi to na tyle dobrze, że jest dokładne dogranie do rozgrywającej. Jest to drużyna, która gra w niezmienionym składzie od dawna. Sprawdziłem swoje notatki z Uniwersjady i wszystkie zawodniczki - powtarzają się, mam tylko wątpliwość co do libero. W większości mają nawet te same numery. Świadczy to o tym, że grając tyle czasu w niezmienionym składzie, są „maszyną”, gdzie poszczególne zawodniczki rozumieją się bez słów. To jest w siatkówce ważne. Jeżeli zespół gra w jednym składzie przez dłuższy czas, to zawodniczki grają do siebie intuicyjnie, jest to mechanizm, który jest już dotarty. Natomiast brakuje mi jeszcze ich libero, która grała z numerem 5 i była ich chyba najlepszą zawodniczką na Uniwersjadzie. Tak więc albo miała jakąś kontuzję, albo mają na tyle mocne zmienniczki, że nie zmieściła się do składu. Zawodniczki są w większości młode. Są tylko dwie starsze zawodniczki, w tym kapitan zespołu z rocznika 77.
Na Uniwersjadzie byliśmy bez statystyka. Sami z Rafałem ten zespół rozpisywaliśmy. Ale nikt specjalnie się Tajwanem nie przejmował, nie zgłaszano się do nas po materiały. Zapomniano nawet chyba że my z Tajwanem już dwa razy mieliśmy okazję zagrać. Ale może to wynikać też z tego, że nikt nie przypuszczał, że na mistrzostwach zagra ten sam skład co na Uniwersjadzie. W tej chwili jest za późno na to, żeby bawić się w przekazywanie statystyk. Poza tym Adam Malik (statystyk reprezentacji) jest na miejscu i kontroluje sytuację. Ten zespół zrobił przecież przez ten czas duży postęp i tak naprawdę ważne jest to, co gra dzisiaj a nie co grał rok czy dwa lata temu. Najważniejsze są aktualne statystyki. Na pewno Adam wykonał na miejscu swoją robotę i nasz sztab będzie miał najnowsze, aktualne dane o tym zespole.


Rafał Błaszczyk:
Zgadza się, mieliśmy okazję walczyć z nimi, nawet dwa razy, na Uniwersjadzie, raz w grupie potem już w finale. No i nie ukrywam, że do tego decydującego meczu przygotowywaliśmy się naprawdę mocno. Dlatego mieliśmy po tym finale spory niedosyt, bo liczyliśmy, że uda się ten Tajwan pokonać. Okazało się jednak, że Tajwanki potwierdziły, że są nieustępliwe i zacięte. Nie odpuszczają. A nam zabrakło wtedy jednak atutów do pokonania  ich. Myślę jednak, że jutro mamy szanse wygrać. Trzeba tylko zagrać naprawdę zdecydowanie w ataku - i to bardzo. Tajwan to zespól niższy od naszego i trzeba tę przewagę na siatce wykorzystać. Jeżeli dotrzymamy kroku w drugiej linii, gdzie Tajwan jest naprawdę dobry, w przyjęciu i obronie, to musimy być lepsi właśnie na siatce i tam pokazać swoją przewagę, w ataku i bloku. Jeżeli jeszcze udałoby się nam zagrywką utrudnić im rozgrywanie akcji -  przez środek, w drugim tempie to sądzę, że powinno być dobrze. Z tego co pamiętam, z Uniwersjady to Tajwanki bardzo dużo ataków wyprowadzały z obiegnięcia, z jednej nogi. My wtedy mieliśmy trudności z zablokowaniem tego. Ale jestem pewien, że Adam Malik już ten zespól rozpracował. Na pewno pod względem taktycznym będziemy dobrze przygotowani do gry.

ME Juniorów 2008


30 sierpnia-7 września 2008
Brno (CZE) 
-----------------

Wyniki

Skład kadry