Kwalifikacji czas
Podopieczne Andrzeja Pecia do zmagań w europejskim championacie przystąpiły już na początku stycznia. W bułgarskiej Banyi walczyły o awans do kwietniowych mistrzostw Starego Kontynentu. Trener Peć zabrał tam ze sobą następującą „dwunastkę” zawodniczek:
Rozgrywające:
Joanna Wołosz, Aleksandra Pasznik (obie Gedania);
Atakujące:
Magdalena Wawrzyniak (AS Myszków), Sylwia Chmiel (AZS UMCS TPS Lublin);
Środkowe:
Maja Tokarska (Gedania), Sylwia Pelc (MKS Łańcut), Monika Martałek (Częstochowianka), Małgorzata Łoboda (Sparta Złotów);
Przyjmujące:
Katarzyna Bryda (Culmen Chełmno), Patrycja Polak (Zryw Volley Iława), Katarzyna Lisiecka (As Myszków);
Libero:
Angelika Bulbak (Calisia Kalisz).
Biało-czerwone turniej rozpoczęły od meczu z gospodyniami. Bułgarki na wyrównaną grę stać było jedynie w trzecim secie, co jednak nie przełożyło się na wynik: 3-0 dla Polek. - Dziewczyny zagrały bardzo ambitnie. Ich postawa była dla mnie budująca – chwalił siatkarki szkoleniowiec. Drugie spotkanie dla naszych siatkarek było jeszcze łatwiejsze. W godzinę uporały się z reprezentacją Danii i mogły już przygotowywać się do rozgrywanego dzień później pojedynku z Austriaczkami. - Mieliśmy obawy, bo Austria to nieobliczalna drużyna – tłumaczył trener Peć. Obawy okazały się niesłuszne, gdyż przeciwko Polkom zawodniczki z Austrii zagrały bardzo słabo. Wynik? Kolejne 3-0 dla naszej ekipy i zapewniony awans do mistrzostw Europy. Ostatni mecz turnieju w Banyi – przeciwko Turczynkom decydował jedynie o końcowej lokacie. Biało-czerwone, wyraźnie rozluźnione, zagrały słabo i musiały pogodzić się w pierwszą w roku 2007 porażką. Turczynki wręcz rozbiły naszą drużynę, wygrywając 3-0, a w drugim secie aż 25:5. - Miałem o to pretensje do dziewcząt. Zadowoliły się drugim miejscem i w ogóle nie podjęły walki o pierwsze - żalił się trener Peć. Awans jednak wywalczyły i mogły dzięki temu w kwietniu zmierzyć się z najlepszymi drużynami Starego Kontynentu.
Wyniki kwalifikacji do mistrzostw Europy 2007:
Polska - Bułgaria 3-0 (25:19, 25:20, 25:22)
Polska - Dania 3-0 (25:8, 25:15, 25:17)
Polska - Austria 3-0 (25:17, 25:16, 25:21)
Polska - Turcja 0-3 (20:25, 5:25, 17:25)
Jechały po medal, wróciły przedostatnie
Do czeskiego Brna, gdzie rozgrywane były finały ME, polskie kadetki wyjechały trzy dni przed jego rozpoczęciem. Wcześniej w Szczyrku w ramach sparingów dwukrotnie pokonały reprezentację Francji: 3-1 i 3-0. Mogło to optymistycznie nastawiać przed najważniejszym turniejem w roku i dało trenerom możliwość sprawdzenia formy podopiecznych. Dzięki temu Andrzej Peć i Tadeusz Krzyształowicz wybrali dwunastkę, która miała walczyć o medale. Znalazły się w niej:
Rozgrywające:
Joanna Wołosz, Aleksandra Pasznik (obie Gedania);
Atakujące:
Magdalena Wawrzyniak (AS Myszków);
Środkowe:
Maja Tokarska (Gedania), Sylwia Pelc (MKS Łańcut), Monika Martałek (Częstochowianka), Małgorzata Łoboda (Sparta Złotów);
Przyjmujące:
Katarzyna Bryda (Culmen Chełmno), Patrycja Polak (Zryw Volley Iława), Katarzyna Lisiecka (As Myszków);
Libero:
Angelika Bulbak (Calisia Kalisz), Izabela Śliwa (Wisła Kraków).
Pierwsze spotkanie Polki rozegrały 10 kwietnia. Ich przeciwniczkami były Niemki. Trenerzy obawiali się tego meczu. I słusznie. Ekipa naszych zachodnim sąsiadów nie miała najmniejszych problemów z rozprawieniem się z biało-czerwonymi. Podobnie kadra narodowa kadetek Rosji, z którą Polska zagrała dwa dni później. - Trafiliśmy do bardzo trudnej grupy – tłumaczył porażki trener Andrzej Peć. - Niemki przecież, jak się później okazało, zdobyły tytuł mistrzowski, a Rosjanki zajęły szóstą lokatę, mimo że były faworytkami.
Polskie kadetki zajęły w grupie ostatnią – trzecią lokatę i w Brnie mogły walczyć już tylko o miejsca 9-12. Wydawało się, że dziewiątą pozycję powinny osiągnąć bez najmniejszych problemów, jednak trafiły na reprezentację gospodarzy. Czeszki po zaciętym pięciosetowym spotkaniu okazały się lepsze, biało-czerwonym pozostała walka o miejsce jedenaste. Tu na siatkarki znad Wisły czekała Ukraina. Podenerwowane Polki na parkiet wyszły maksymalnie zmobilizowane, wiedziały, że grają o honor. Choć przegrały pierwszą partię, w kolejnych trzech okazały się lepsze od rywalek. - Mecz z Czeszkami był bardzo trudny dla naszego zespołu. Naszym podstawowym celem na turnieju w Brnie było wyjście z grupy. Nie udało się i dalej trudno było o mobilizację – mówił Andrzej Peć. - Jedenaste miejsce nie zadowoliło nas, ale wygrana na koniec turnieju była znakiem, że dziewczyny chcą walczyć.
Wyniki mistrzostw Europy 2007:
Faza grupowa:
Polska - Niemcy 1-3 (15:25, 23:25, 25:21, 14:25)
Polska - Rosja 1-3 (22:25, 22:25, 25:18, 13:25)
O miejsca 9-12:
Czechy - Polska 3-2 (25:15, 23:25, 25:20, 20:25, 15:11)
O miejsca 11-12:
Polska - Ukraina 3-1 (23:25, 25:23, 25:15, 25:19)
Olimpijski Festiwal Młodzieży Europy
Przedostatnia lokata, którą zajęły Polki na mistrzostwach Europy, wykluczyła je z udziału w sierpniowych mistrzostwach świata U-18 w Meksyku. Tym samym zamiast na mistrzostwa świata do meksykańskiej Tijuany biało-czerwone pojechały do Belgradu na Olimpijski Festiwal Młodzieży Europy. - To dość specyficzny turniej. Każdy kraj może być w nim reprezentowany przez tylko jedną drużynę w wybranej konkurencji zespołowej. Decyzję, jaka to będzie drużyna, podejmuje Polski Komitet Olimpijski – wyjaśnia Andrzej Peć. - My jesteśmy stałymi gośćmi tego festiwalu. Dla mnie było to czwarty turniej tego typu – uśmiecha się.
Na IX Olimpijski Festiwal Młodzieży Europy została powołana następująca „dwunastka”:
Rozgrywające:
Joanna Wołosz, Aleksandra Pasznik;
Atakujące:
Tamara Kaliszuk, Magdalena Wawrzyniak;
Przyjmujące:
Sylwia Chmiel, Katarzyna Lisiecka, Katarzyna Bryda, Izabela Śliwa;
Środkowe:
Monika Martałek, Maja Tokarska, Sylwia Pelc;
Libero:
Angelika Bulbak.
W fazie grupowej turnieju Polki walczyć miały z Chorwacją, Belgią oraz Serbią. Na inaugurację polska drużyna pokonała 3-2 Chorwatki. Drugiego i trzeciego dnia zmagań nie było już tak kolorowo. Biało-czerwone uległy Belgii i Serbii, nie wygrywając ani jednego seta. W efekcie nie włączyły się do walki o medale. Pozostała im tylko gra o piąte miejsce. Podopieczne trenerów Pecia i Krzyształowicza zmobilizowały się i w pierwszym spotkaniu fazy play-off szybko rozprawiły się z Ukrainą. W następnym pojedynku Polki drugi raz w tym turnieju zmierzyły się z Chorwatkami i drugi raz okazały się lepsze. Tym razem wygrały 3-0.
- Mimo porażek postawa dziewczyn w spotkaniach IX Olimpiskiego Festiwalu Młodzieży Europy była naprawdę dobra. Jestem zadowolony – podsumował Andrzej Peć. - Warto podkreślić, że kolejny raz trafiliśmy na trudną grupę. W finale spotkały się przecież drużyny Belgii i Serbii, a w meczu o piątą pozycję zagrały Polki i Chorwatki, czyli zespoły z tej samej grupy – dodał.
Wyniki IX Olimpijskiego Festiwalu Młodzieży Europy:
Faza grupowa:
Polska - Chorwacja 3-2 (25:21, 24:26, 23:25, 25:12, 15:8)
Polska - Belgia 0-3 (10:25, 22:25, 22:25)
Serbia - Polska 3-0 (26:24, 25:17, 25:22)
O miejsca 5-8:
Polska - Ukraina 3-0 (25:19, 25:20, 25:22)
O miejsca 5-6:
Polska - Chorwacja 3-0 (25:18, 25:23, 25:23)
Szczęśliwe Władysławowo
Ostatnim turniejem w 2007 roku, w którym wzięła udział prowadzona już przez Zbigniewa Krzyżanowskiego młodzieżowa reprezentacja Polski – już nie jako kadetki, a jako juniorki - były Mistrzostwa Konfederacji Państw Wschodnioeuropejskich EEVZA.
Trener Krzyżanowski do Władysławowa, gdzie rozgrywane były zawody, zabrali następujące zawodniczki:
Rozgrywające:
Joanna Wołosz, Aleksandra Pasznik;
Przyjmujące:
Katarzyna Bryda, Sylwia Chmiel, Patrucja Polak;
Atakujące:
Tamara Kaliszuk, Katarzyna Lisiecka;
Środkowe:
Monika Martałek, Maja Tokarska, Sylwia Pelc;
Libero:
Izabela Śliwa.
W pierwszym dniu zmagań biało-czerwone zagrały z Łotwą i Ukrainę. Oba spotkania zwyciężyły 3-0. - Mecz z Łotwą wygraliśmy bez najmniejszych problemów. Z Ukrainą momentami walka była bardzo wyrównana. Ukrainki wcześniejszy mecz z Rosjankami zagrały słabo, ale z nami już grały dość dobrze. To był przyzwoity mecz w wykonaniu naszego zespołu. Dobrze grały środki, rozegranie, nieźle radziły sobie dziewczyny również na skrzydłach, więc zastrzeżeń mieć nie można – mówił po drugim spotkaniu trener kadry Zbigniew Krzyżanowski.
Drugi dzień mistrzostw przyniósł kolejne dwa zwycięstwa. Tym razem biało-czerwone były lepsze od reprezentacji Litwy i Estonii. Dzięki temu ostatni mecz we Władysławowie – z Rosjankami był pojedynkiem o złote medale. Podopieczne trenera Krzyżanowskiego poszły za ciosem i pokonały Rosję 3-1.
Wyniki mistrzostw EEVZA:
Polska - Łotwa 3-0 (25:18, 25:13, 25:20)
Polska - Ukraina 3-0 (25:16, 25:19, 25:19)
Polska - Litwa 3-0 (25:20, 25:19, 25:22)
Polska - Estonia 3-1 (21:25, 25:20, 26:24, 25:21)
Polska - Rosja 3-1 (25:15; 25:20; 21:25; 25:18)
- Jestem bardzo zadowolony z gry moich zawodniczek, dziewczyny zrobiły duży postęp, a zwłaszcza środkowe, które były dotychczas najsłabszą formacją. To właściwie one wygrały wczorajsze trudne spotkanie z Estonią i choć dziś może już nie błyszczały, to cały zespół zaprezentował się solidnie i równo. Przez cały mecz kontrolowaliśmy grę, poza setem trzecim, w którym Rosjanki od początku wypracowały kilka punktów przewagi, których my nie mogliśmy odrobić. Czwarty set należał już jednak do nas i w rezultacie pokonaliśmy Rosję 3-1. Najbardziej cieszy mnie to, że polski zespół ma jeszcze duże rezerwy i jestem przekonany, że przy solidnej, systematycznej pracy jest w stanie sięgnąć po sukcesy na arenie międzynarodowej. Chciałbym wyróżnić Joannę Wołosz oraz Monikę Martałek, które zagrały bardzo dobry turniej, ale i pozostałe dziewczyny stanęły na wysokości zadania – podsumował Zbigniew Krzyżanowski, trener reprezentacji Polski juniorek.
Choć ten sezon reprezentacyjny nie potoczył się do końca tak, jakby tego oczekiwano, trener Peć (obecnie pełni funkcję II trenera kadry juniorek przy Zbigniewie Krzyżanowskim) z optymizmem patrzy w przyszłość. – Udało nam się zdobyć cenne doświadczenie, które z pewnością zaowocuje w kolejnych turniejach. W przyszłym roku czekają nas nowe wyzwania. Najważniejszym z nich jest udział w turnieju kwalifikacyjnym do mistrzostw Europy w Izraelu. Myślę, że uda nam się wywalczyć w marcu awans do finałów ME - stać nas na to.

