Siatkówka - Reprezentacje Polski - REPREZENTACJA.NET aktualności, historia siatkówki, wywiady, sylwetki zawodników i trenerow, zdjęcia, relacje LIVE

Siatkówka - Juniorzy


Autor: Tomasz Kowalik

Data: 30-07-2003

Oskarżam media!

Wypowiedzieć się na ten temat chciałem od dłuższego czasu, myślałem nawet nieśmiało o krokach typu list otwarty do prezesów i redaktorów naczelnych wiodących mediów, ale bądźmy realistami. Kimże ja dla nich jestem i ile jest dla nich warte moje zdanie. Jednak po dłuższym wahaniu, postanowiłem podzielić się z kimś moimi spostrzeżeniami. Mam nadzieję, że wywołam tymi słowami jakąkolwiek dyskusję, być może wykraczającą poza wąskie grono sympatyków siatkówki.

 

Jeżeli zatem po przeczytaniu tego tekstu ktoś podzieli moją opinię, to świadomie upoważniam każdego, do wykorzystywania tego tekstu bez żadnych ograniczeń, dla propagowania na dowolnym forum naszej wspólnej, niedostatecznie według mnie docenianej dyscypliny sportu. 

A zatem do rzeczy.

Niejeden się pewnie zastanawiał, czym w dzisiejszych czasach jest sportowy sukces?

Jaki jest w nim stosunek czysto sportowego wyniku do całej towarzyszącej mu otoczki?

Skąd się właściwie wzięło to, że każdy Polak zna Adama Małysza, większość pasjonuje się skokami narciarskimi, gdy w takich Włoszech, gdzie warunki do uprawiania tej dyscypliny są nieporównywalnie lepsze, nie wzbudza ona praktycznie żadnego zainteresowania kibiców?

I żeby przejść do bliższego nam podwórka, jak to możliwe, że Mostostal i AZS Częstochowa, dwa najlepsze kluby zeszłorocznej ligi, występujące w międzynarodowych rozgrywkach, muszą desperacko, z bardzo umiarkowanymi zresztą sukcesami, walczyć o jakichkolwiek sponsorów?

Odpowiedzi na te pytania mogą być z pewnością wielowątkowe, ja jednak skupię się na kluczowej według mnie sprawie.

Znaczną część winy za te wszystkie „anomalie”, ponoszą media. To one w znaczącym, stopniu kierują gustami gawiedzi i to one są w stanie zarówno wypromować, jak i skazać na zapomnienie zarówno pojedynczego sportowca, jak i całą dyscyplinę.

Kim byłby dzisiaj dla Polaków Małysz, gdyby telewizja i prasa ograniczały się do rzetelnego, ale zaledwie kilkuzdaniowego informowania w wiadomościach sportowych o jego kolejnych zwycięstwach? Czym była w naszym kraju jeszcze cztery lata temu dyscyplina sportowa skoki narciarskie?

Każdy kto spróbuje odpowiedzieć sobie na te dwa pytania już wie o co mi chodzi.

Otóż piłka siatkowa, najwyżej notowana w światowych rankingach ze wszystkich gier zespołowych w Polsce, jest z niezrozumiałych powodów dyskryminowana w mediach. Nie twierdzę przy tym, że jako jedyna dyscyplina sportowa, ponieważ jednak siatkówka jest najbliższa mojemu sercu, wszelkie doniesienia medialne na jej temat są przeze mnie monitorowane i to pozwala mi z pełną odpowiedzialnością postawić powyższą tezę. O ile jeszcze informacje na temat męskiej piłki siatkowej są dla wytrwałego poszukiwacza osiągalne, o tyle żeńska siatkówka, z grą reprezentacji włącznie, w mediach w ogóle nie istnieje!!! Ktoś kto nie miał możliwości uczestniczenia w meczu reprezentacji kobiet na żywo, w ogóle nie ma prawa mieć bladego pojęcia, jak nasze panie wyglądają (no może poza garstką wybrańców posiadających dekodery cyfrowego Polsatu).

Co tydzień, z kilkunastu stron poniedziałkowego dodatku Gazety Wyborczej „SPORT”, najwyżej dwie do trzech poświęcone są czemuś innemu niż piłka nożna. I to bez względu na to jak ważne imprezy sportowe dotyczące innych dyscyplin aktualnie się odbywają. Co prawda sytuacja ostatnio nieco się poprawiła, ale prawdopodobnie wynika to wyłącznie z sezonu ogórkowego w lidze piłkarskiej. Mniemam zatem, że po rozpoczęciu rozgrywek ligi piłkarskiej, znów będziemy mogli raczyć się dodatkiem „Gazeta Piłkarska” zwana z niezrozumiałych powodów górnolotnie - SPORT.

W stacjach telewizyjnych sytuacja jest analogiczna. Chcąc czy nie, zawsze z wyprzedzeniem co najmniej tygodniowym wiem, jakie mecze ligi piłkarskiej (polskiej czy zagranicznej) będą transmitowane, zazwyczaj zresztą w czasie najlepszej oglądalności. Natomiast wiedząc wcześniej z siatkarskich stron internetowych o sporadycznie zdarzających się retransmisjach meczy siatkarskich, często zmuszony jestem spędzić sporo czasu na studiowaniu programów telewizyjnych, aby dowiedzieć się na jakim programie i o której godzinie mecz można obejrzeć. A przecież ja wiem, co chcę znaleźć! Potencjalne grono mniej zażartych kibiców, ma natomiast szansę obejrzenia czegokolwiek tylko w sytuacji przypadkowego przerzucania programów w trakcie zabawy pilotem i to często pod warunkiem, że cierpią na bezsenność.

I niech mi nikt nie mówi, że w ten sposób media dostosowują się do potrzeb rynku, bo liczba kibiców piłki nożnej jest nieporównywalnie większa niż piłki siatkowej. To, jaka jest liczba kibiców, w znacznym stopniu jest kreowane przez media. Najlepszym tego dowodem może być to, co stało się po krótkiej kampanii promocyjnej przed meczami ligi światowej z finałem w Katowicach w 2001 roku. Nie wiem czy ktoś badał to w sposób profesjonalny, ale gołym okiem widać wzrost zainteresowania piką siatkową po tych rozgrywkach, czego najlepszym dowodem jest ogromne zainteresowanie biletami na zbliżający się Memoriał im. Huberta Wagnera, przy całkowitym braku informacji na ten temat zarówno w prasie jak i w telewizji (strony internetowej PZPS nie wyłączając. sic!).

Wiadomo, że nic tak nie pobudza zainteresowania kibiców jak osiąganie sukcesów sportowych i to tych z najwyższej półki. Ale żeby je osiągać potrzebne są pieniądze, czyli potężni sponsorzy. Który jednak sponsor wyłoży bądź co bądź niemałe pieniądze na zapomnianą przez media dyscyplinę sportu. Przecież on tego nie robi charytatywnie, za swoje pieniądze oczekuje odpowiedniej promocji i reklamy, a tej bez zainteresowania mediów nie będzie. I tu kółko się zamyka.

Tak więc z jednej strony wychwala się pod niebiosa naszych siatkarskich kibiców, podobno najlepszych na świecie, a z drugiej strony olewa się zupełnie ich potrzeby. Zaprzepaszcza się to, co być może dawałoby w perspektywie czasu nadzieje na przeniesienie wspaniałej atmosfery z hal siatkarskich na stadiony innych dyscyplin (z tą „najważniejszą” na czele). A przecież logiczne wydawałoby się, że atmosferę, która wytworzyła się wokół gry siatkarzy, należało by pielęgnować, chuchać na nią i dmuchać, bo może się okazać, że to samoistnie powstałe, wyjątkowe i ulotne zjawisko, któregoś dnia bezpowrotnie pęknie jak bańka mydlana, tak jak to się kiedyś stało z miłością do Wyścigu Pokoju.

 

Arch_tk

(Tomek Kowalik)

ME Juniorów 2008


30 sierpnia-7 września 2008
Brno (CZE) 
-----------------

Wyniki

Skład kadry