Siatkówka - Reprezentacje Polski - REPREZENTACJA.NET aktualności, historia siatkówki, wywiady, sylwetki zawodników i trenerow, zdjęcia, relacje LIVE

Siatkówka - Juniorzy


Autor: Tomasz Kowalik

Data: 04-09-2003

Szansa na sukces?

Zdecydowanie łatwiej byłoby mi wypowiadać się na ten temat po zakończeniu rozpoczynających się lada chwila Mistrzostw Europy siatkarzy. Jednak pisząc o tym dzisiaj, daję sobie szansę ewentualnego występowania w odpowiednim czasie w roli proroka, szafując na prawo i na lewo znanym wszystkim sloganem - „a nie mówiłem?”.

 

Zabawa w czekanie na sukces zmierza, moim zdaniem, ku końcowi. Coraz częściej nawet wśród najbardziej zagorzałych (czytaj: najmniej krytycznych) kibiców, dają się słyszeć opinie, że może coś jest jednak nie tak z procesem szkolenia kadry, skoro nasi wiecznie dobrze zapowiadający się zawodnicy, zostawiają powoli młodość za sobą, a spektakularnych sukcesów jak nie było, tak nie ma.

Sami zawodnicy zaczynają nieśmiało przebąkiwać, że jak nie teraz (ME i Olimpiada 2004r.), to wątpliwe czy kiedykolwiek, przynajmniej w tym składzie, uda im się osiągnąć coś, czym będą się mogli kiedyś wnukom pochwalić.

Czy nadzieje zawodników się spełnią, że o kibicach nie wspomnę, okaże się już za chwilę, ja jednak już teraz wyjaśnię, co mnie skłoniło do napisania tych paru słów. Otóż jest to burza, która rozpętała się na siatkarskich internetowych stronach dyskusyjnych, po ogłoszeniu przez Waldemara Wspaniałego składu kadry na Mistrzostwa Europy. Cóż takiego niezwykłego zrobił nasz selekcjoner? Otóż mając do dyspozycji czternastu zawodników, a mogąc zabrać do Niemiec dwunastu, zdecydował zostawić w domu Arkadiusza Gołasia i Radosława Rybaka. Zwolennicy zarówno jednego jak i drugiego nie przebierają w słowach, komentując to „skandaliczne” zachowanie trenera kadry, wskazując jednocześnie, w czym nie są już tak jednogłośni, na inne, lepsze ich zdaniem kandydatury do wykluczenia z dwunastki. Szczególne oburzenie budzi rezygnacja z usług młodego, utalentowanego Arka Gołasia, który już niejednokrotnie pokazał się z bardzo dobrej strony, podczas występów w podstawowym składzie reprezentacji.

I tu pragnę zwrócić się do tych wszystkich, którym bliskie jest zarówno dobro tego zawodnika, jak i całej obecnej i przyszłej reprezentacji. Mam bowiem swoją prywatną teorię, wedle której taki obrót sprawy może paradoksalnie wyjść wszystkim na dobre. 

Po pierwsze sprawa wyniku, który mogą uzyskać nasi zawodnicy na Mistrzostwach Europy: 

1. Wersja optymistyczna

Jeżeli osiągniemy sukces, to okaże się, że Waldemar Wspaniały jednak wie co robi i automatycznie wszelkie dywagacje na temat słuszności doboru zawodników stracą sens. 

2. Wersja pesymistyczna 

Jeśli znowu nic wielkiego nie ugramy, to otwartym pozostanie pytanie, czy z Arkiem Gołasiem byłoby inaczej. Zaryzykuję w ciemno twierdzenie, że ewentualna jego obecność na parkiecie nie miałaby przełomowego wpływu na osiągnięte wyniki. Nie jest to bowiem (jeszcze?) zawodnik posiadający charyzmę chociażby takiego Wladimira Grbica, który samym swoim wejściem na boisko potrafi odwrócić losy meczu. Więcej, w tym pesymistycznym wariancie, obecność Arka na boisku, mogłaby przynieść temu zawodnikowi więcej szkody niż pożytku.

Uważam bowiem, że nie ma najmniejszego powodu, aby nie wrócić z ME z medalem. Pozwalają na to zarówno umiejętności jak i doświadczenie zawodników, ogranych bądź co bądź z najlepszymi na świecie zespołami. Co może być zatem powodem gorszego niż oczekiwany wyniku, poza oczywiście przypadkiem losowym, który w sporcie może się zawsze zdarzyć?

Brak wiary w swoje możliwości oraz widoczny chociażby na zakończonym niedawno Memoriale im. H. Wagnera, zadziwiający brak radości z gry. Co do tego ostatniego, to obserwując na żywo wszystkie mecze memoriału, odnosiłem czasem wrażenie, że podczas rozdzielania wspomnianej wyżej radości pomiędzy poszczególne zespoły, Polacy jako gospodarze ustawili się na końcu kolejki i niestety nie starczyło dla nich tego kluczowego dla osiągania sukcesów, atrybutu. 

A co ma z tym wspólnego Arek Gołaś? Otóż jemu grać się chce. To po prostu widać. Nie tylko zresztą jemu. Jest cała grupa młodych, niespełnionych jeszcze zawodowo siatkarzy, którzy posiadają ten dar. I śmiem twierdzić, że zbyt długie przebywanie w towarzystwie starszych, doświadczonych kolegów, może skutkować zanikiem tego cennego stanu ducha. 

W tym kontekście, postawienie przez WW na doświadczonych zawodników ma dwa oblicza. W przypadku sukcesu pozwoli im udowodnić, że opinie tego typu jak tu przedstawiona, wygłaszane są przez ludzi nie mających pojęcia jak się sprawy mają (za cenę medalu, pogodzę się z tym z rozkoszą), a w przypadku ewentualnej katastrofy, odarci ze złudzeń, będziemy mogli z czystym sumieniem zabrać się za budowanie nowego składu reprezentacji, w oparciu o właśnie Gołasia, Bąkiewicza, Winiarskiego i innych młodych zdolnych i obiecujących (skąd my to znamy).

Paradoksalnie, odnosząc się do tytułu, nasi zawodnicy tak czy inaczej stoją przed olbrzymią szansą. Szansą na sukces. Kwestią do rozstrzygnięcia pozostaje tylko, którzy zawodnicy – ci „starzy”, czy ci młodzi. Wierzę w to gorąco, że zarówno jedni jak i drudzy, co byłoby rozwiązaniem ze wszech miar pożądanym.

 

Arch_tk

(Tomek Kowalik)

ME Juniorów 2008


30 sierpnia-7 września 2008
Brno (CZE) 
-----------------

Wyniki

Skład kadry