Siatkówka - Reprezentacje Polski - REPREZENTACJA.NET aktualności, historia siatkówki, wywiady, sylwetki zawodników i trenerow, zdjęcia, relacje LIVE

Siatkówka - Juniorzy


Autor: Tomasz Kowalik

Data: 08-09-2003

Nie tak się umawialiśmy Panie Wspaniały!

Od początku byłem zwolennikiem dania możliwości naszemu trenerowi kadry zrealizowania, kontrowersyjnych dla niektórych, koncepcji przygotowań kadry do sezonu 2003. Przełknąłem bolesną porażkę w tegorocznej Lidze Światowej, z zaciśniętymi zębami oglądałem mocno przeciętną grę naszego zespołu podczas Memoriału im. Huberta Wagnera. Miałem jednakże nadzieję, że zgodnie z założeniami, na Mistrzostwach Europy zobaczymy wreszcie taki zespół, jaki nam obiecywano od kilku lat. Choć wiara moja wystawiana była niejednokrotnie na ciężką próbę, ufałem, że nad przebiegiem przygotowań czuwają fachowcy. I nadszedł ten dzień, mecz z Grecją. Odetchnąłem. Warto było czekać. To był chyba najlepszy mecz naszej drużyny jaki widziałem. Nie tak emocjonujący jak mecze z Brazylią w poprzedniej rundzie Ligi Światowej, a i rywal był nie tej klasy, ale właśnie w tym meczu zobaczyłem to, czego mi brakowało w poprzednich występach naszych siatkarzy. Konsekwencja i profesjonalizm. Nie dostosowaliśmy się poziomem do słabszego rywala, jak to zazwyczaj bywało, tylko graliśmy na równym poziomie, adekwatnym do klasowej drużyny z wyższej półki, jaką przecież chcemy być. Mecz z Rosją, skwitowałem tak: Jednak nie możemy uwolnić się, od zbyt zakorzenionego w naszej narodowej psychice, respektu przed Rosjanami. To się ciągnie znacznie dłużej niż kariera zawodnicza obecnie występujących na boisku graczy. Szkoda, bo Rosjanie nie grali rewelacyjnie i byli do ogrania. Miałem jednak nadzieję, że jak się spotkamy z nimi drugi raz (w finale mistrzostw), będzie lepiej. Na dzisiejszy mecz z Holandią czekałem spokojnie. Zakładany przeze mnie jego przebieg, miał być w skrócie powtórką meczu z Grecją. To co zobaczyliśmy, mnie przynajmniej odarło ze złudzeń. Nasza drużyna nie przeszła żadnej poważnej metamorfozy. To ci sami, dobrze nam znajomi chłopcy, którzy mogą zarówno wygrać jak i przegrać z każdym. Nieszczęśliwie dla mojej psychiki się złożyło, że bezpośrednio po naszej porażce, miałem przyjemność obejrzeć mecz Rosja – Serbia i Czarnogóra. Konkluzja jest taka. Wygrać z Serbami możemy tylko wtedy, gdy my będziemy mieli nasz życiowy dzień, a im kompletnie przestanie zależeć na wygranej. Kompletnie, bo już w dzisiejszym meczu z Rosją sprawiali wrażenie, że im niespecjalnie zależy. Tak sobie wygrali od niechcenia. Zresztą zawsze mnie zadziwiał ich brak pośpiechu na boisku. Nigdy nie mogłem też zrozumieć, jak to się dzieje, że zaatakowana przez rywala piłka, o ile jej blok nie wychwyci, zawsze leci tam, gdzie akurat przypadkiem stoi serbski zawodnik, a do tego, niezależnie od tego czy nadstawi dwie, czy jedną rękę, udaje mu się ją wybronić. A wszystko to odbywa się bez zbędnego biegania, wręcz z deprymującą co mniej odpornych zawodników drużyny przeciwnej nonszalancją. No tak. A miał to być tekst chwalący naszych zawodników.

 

Wróćmy więc do tytułu. Panie Waldemarze, nie chcę krakać, ale Pan raczej swojej szansy nie wykorzystał i po powrocie z ME, trzeba będzie chyba powiedzieć „bye, bye”. Wiem, że łatwiej krytykować niż samemu zrobić, ale żyjemy w czasach gdzie liczą się dwie rzeczy: sukces i właściwy człowiek na właściwym miejscu. Dotyczy to wszystkiego co nas otacza, a dzieje się na profesjonalnym poziomie. Tu rzadko ktoś, komu coś nie wyszło, dostaje drugą szansę. Nie wiem co trzeba zrobić, dlatego rad dawać nie mogę, mam jednak ten komfort psychiczny, że to nie ja jestem trenerem siatkówki i nie ja podjąłem się prowadzenia kadry narodowej. Nigdy nie byłem Panu nieprzychylny i to się właściwie nie zmieniło. Osiągniętych przez Pana sukcesów na polu trenerskim, też umniejszać nie mam zamiaru. Być może zrobił Pan wszystko co było można i więcej z zawodnikami, którymi Pan dysponował, zrobić się nie da. Nie wiem. Wiem jedno. Zna Pan tych ludzi i ich możliwości od lat. Jeżeli to co Pan osiągnął to szczyt możliwości, to może nie trzeba było się podejmować tego zadania. My kibice nie oczekujemy już pojedynczych, choćby i spektakularnych sukcesów. Chcemy w końcu mieć drużynę przewidywalną, której wpadki zdarzają się wyłącznie sporadycznie. A tych ostatnio było po prostu za dużo.

 

Arch_tk

(Tomek Kowalik)

ME Juniorów 2008


30 sierpnia-7 września 2008
Brno (CZE) 
-----------------

Wyniki

Skład kadry