Porzucając szerokie rosyjskie stepy, górzyste greckie nadbrzeża i włoska modę wracamy na „Ojczyzny łono”. Tu na krajowych parkietach gra pozostała cześć naszych kadrowiczów.
Dzięki przekazom telewizyjnym, radiowym i prasowym oraz internetowym relacjom możemy dokładnie i wnikliwie przyjrzeć się tak poczynaniom, jak i formie polskich reprezentantów. Z przyczyn czysto technicznych (czytaj: duża ilość kadrowiczów do opisania) podzieliłam tą część felietonu na pół. I tak dziś przedstawię Wam pierwszą grupę siatkarzy, wybranych losowo, bez faworyzowania. Rozpocznijmy więc przeglądu siatkarskiej armii i jej siły część drugą!
A zaczniemy od tego, który nierzadko wdaje się w dyskusje z głównym sędzią. Od tego, który z racji swojej rangi może pochwalić i ganić pozostałych zawodników. Zaczniemy od kapitana – Pawła Zagumnego (PZU AZS Olsztyn).
1. Paweł Zagumny – „Spadochroniarz”
Na Olimpiadzie musiał ustąpić miejsca pierwszego rozgrywającego Andrzejowi Stelmachowi. Jednak w klubie rządzi niepodzielnie na tej pozycji i nikt nie jest w stanie mu zagrozić. Paweł wykazuje stałą, stabilną i wysoką formę. Rozgrywa piłki bardzo dokładnie i mądrze. Jego „kiwki” zaskakują przeciwnika. Szczególnie efektowne są tzw. szybkie piłki, które „Guma” posyła do swoich klubowych kolegów - dwóch Michałów: Bąkiewicza i Ruciaka. Imponujące jest również rozegranie „krótkiej z obejścia” do byłego reprezentanta Marcina Nowaka. Elementem, w którym wyróżnia się Zagumny jest również zagrywka. Jego charakterystyczne „baloniki” przyprawiają o zawał niejednego przyjmującego, będącego po drugiej stronie siatki. Tak jak spadochron, tak Paweł wykorzystuje opór powietrza do ... zdobywania punktów. To, co najważniejsze w siatkówce, czyli zgranie rozgrywającego z pozostałymi zawodnikami, Paweł ma opracowane do perfekcji. Nie dziwi więc, że jest jednym z najlepszych zawodników na swojej pozycji w kraju. Szkoda, że Paweł zapowiedział mały „rozwód” z kadrą. Miejmy nadzieję, iż owa deklaracja nie zostanie urzeczywistniona.
Paweł w reprezentacji – jest niezbędny!
Kolejny rozgrywający naszej reprezentacji to zawodnik młodego pokolenia Łukasz Żygadło (Polska Energia Sosnowiec).
2. Łukasz Żygadło – „Wiatrówka”
Ostatnio Łukasza występującego w barwach kraju mogliśmy oglądać podczas II Memoriału im. Huberta Wagnera. Łukasz to jeden w niewielu szczęściarzy, którym udało się uniknąć kontuzji. Podczas rozgrywek Polskiej Ligi Siatkówki oraz Ligi Mistrzów wychodzi na boisko jako pierwszy rozgrywający. Jego forma jest niestety mało stabilna, co przekłada się na wyniki zespołu z Sosnowca. Jednak Żygadło pomimo porażek swojego klubu wykazuje wielki hart ducha, nie składa broni i walczy o zwycięstwo do ostatniej piłki. Ten młody rozgrywający posiada już spore doświadczenie, które zdobywa na krajowych i europejskich parkietach. Jego szybkie piłki na skrzydło do Jakuba Łomacza, wywołują ogromny podziw u kibiców oraz zamieszanie w szeregach przeciwników. Z sezonu na sezon Łukasz wykazuje coraz wyższą formę i zdobywa nowe umiejętności. Jestem pewna, że już niedługo zajmie miejsce w pierwszej szóstce kadry A i bez kompleksów będzie rozgrywał piłki na najważniejszych imprezach siatkarskich. W końcu wiatrówka nie robi dużego huku przy wystrzale, ale postrach sieje. I to jaki !!!
Łukasz w reprezentacji – znajdzie pewnie należne mu miejsce !
Następny do przeglądu formy stanie atakujący Radosław Rybak (KS Jastrzębski Węgiel). Do reprezentacji powoływany jest rzadko. Spadek formy spowodował, że nawet w swoim klubie Radek nie ma zapewnionego miejsca w podstawowym składzie.
3. Radosław Rybak – „Strzelba”
Znakomita postawa na turnieju kwalifikacyjnym do IO w Porto. Równie świetny występ na greckich parkietach podczas Olimpiady. Niestety Radkowi te sukcesy odbiły się przysłowiową „czkawką” w połowie sezonu ligowego. Brak formy, a w konsekwencji słaba skuteczność w ataku spowodowały, iż Rybak przestał grać w pierwszej szóstce Jastrzębia. Przełomowym dla jego postawy i formy okazał się mecz siatkarskiej Ligi Mistrzów, Jastrzębie kontra Panathinaikos Ateny, który rozegrano 8 grudnia w Grecji. Radek wyszedł na parkiet pod koniec pierwszego seta dając fenomenalną zmianę Victora Rivery. Zdobył w tym meczu 13 punktów i był najskuteczniejszym zawodnikiem Jastrzębia. Jak więc widać nasz reprezentacyjny atakujący powoli wraca do formy. Jeżeli kontuzje będą go omijać to już niedługo będziemy mogli podziwiać Radka w doskonałej dyspozycji. Dlaczego Radek otrzymał przydomek „Strzelba”? Strzelba moi drodzy to myśliwska broń palna. Radek, tak jak na prawdziwego myśliwego przystało, wyczeka na odpowiedni moment i zaatakuje. Celnie ! Bardzo celnie, przez blok, po prostej, po skosie i w boisko.
Radek w reprezentacji – niestety będzie musiał walczyć o miejsce !
Przejdźmy teraz do następnego z młodych i niezaprzeczalnie utalentowanych zawodników. Gra na pozycji przyjmującego, jest niezwykle ambitny i waleczny. To Michał Winiarski (AZS Częstochowa).
4. Michał Winiarski – „Bagnet”
Pomimo dobrej dyspozycji Michał nie został powołany do kadry, która walczyła na Igrzyskach. Ale wraz z rozpoczęciem sezonu ligowego wychodzący w podstawowym składzie Pamapolu Winiarski pokazuje nam całą gamę swoich siatkarskich umiejętności. Początek sezonu zwiastował temu siatkarzowi zwyżkę formy. Jednak, jak to w siatkówce bywa, drogę do sukcesu zahamowała kontuzja. Z powodu bólu mięśnia grzbietowego nie wystąpił on podczas rozgrywanych w Częstochowie eliminacji Pucharu CEV. Pamapol nie wyszedł z grupy i tym samym nie awansował do dalszej części rozgrywek. Winiarski po krótkiej przerwie wznowił treningi i w szybkim czasie powrócił do gry. Mocne zagrywki, spektakularne ataki i coraz większe wyczucie w bloku. Największe wrażenie na kibicach robią jego szybkie ataki na pojedynczym bloku, których nie sposób zatrzymać. To wszystko sprawia, że Michał staje się czołowym zawodnikiem nie tylko swojego zespołu ale także rozgrywek PLS – u. Bez wątpienia już niedługo Michał „weźmie bagnet na broń” i walcząc nie wręcz, a na parkiecie wywalczy sobie powołanie do kadry.
Michał w reprezentacji – wydaje się, że będzie grał w podstawowym składzie !
Zajmiemy się teraz formą jednego z reprezentacyjnych środkowych. Robert Szczerbaniuk (EKS Skra Bełchatów), bo o nim mowa, to największy talent wśród zawodników na tej pozycji. Podobnie jak Paweł Zagumny jest jednym ze „złotych chłopców” Mazura. Powołanie do reprezentacji otrzymuje za każdym razem i nigdy jeszcze nie zawiódł zaufania trenera.
5. Rober Szczerbaniuk – „Katapulta”
Robert cały czas począwszy od turnieju w Porto prezentuje równą i wysoką formę. Tak jak podczas olimpijskich rozgrywek, tak w PLS- ie, nie można mu nic zarzucić. Ustawia szczelny blok. Zagrywa na przemian raz mocno, raz taktycznie. Jest ostoją zespołu z Bełchatowa. Gdy Andrzej Stelmach rozegra do niego piłkę, wtedy Robert miota nią w boisko przeciwnika jak z katapulty. Szczerbaniuk to po prostu „firma” godna zaufania. Niestety ( ! ) Robert zdeklarował opuszczenie szeregów reprezentacji. Wraz z odejściem popularnego „Benka” stracimy doświadczonego, zawsze opanowanego i niezwykle zaciętego w boju zawodnika. Powtórzę się – NIESTETY !!!
Robert w reprezentacji – wolałabym, żeby został jeszcze na dwa sezony i pomógł młodszym zawodnikom !
Ostatnim powołanym dziś do przeglądu będzie chyba najbardziej uśmiechnięty, żywiołowy i energiczny reprezentant – Krzysztof Ignaczak (EKS Skra Bełchatów), który wprowadził monopol w kadrze na pozycji libero.
6. Krzysztof Ignaczak – „Saper”
Gdy wszyscy są skupieni - on skacze. Rozpiera go pozytywna energia, która udziela się pozostałym członkom reprezentacji. W klubie, tak jak w kadrze jest niezastąpiony. Jesteśmy na półmetku rozgrywek ligowych, a Ignaczak po troszkę mniej błyskotliwym początku sezonu nabiera rozpędu. Kontuzje omijają go wielki łukiem. Ogromny entuzjazm, który towarzyszy jego grze to bez wątpienia efekt tego, że nasz libero wkłada w każdy występ dużo serca. „Igła” to niezwykle doświadczony gracz. Zawsze dobrze ustawiony, zawsze gotów obronić każdą, nawet najtrudniejszą piłkę. Jak zawodowy saper rozbraja strzały przeciwnika i wyciąga z parkietu przysłowiowe miny. Na boisku dwoi się i troi, jest wszędzie. To cały Krzysiek. Nie ma co się rozwodzić. Jest to jeden z tych zawodników, na których można postawić w ciemno i wie się, że nie zawiedzie !
Krzysztof w reprezentacji – jest niezastąpiony !
Ocena po tej części przeglądu – uwzględniając spadki formy, kontuzje oraz rezygnacje niektórych zawodników – dostateczny z małym plusem !
Patrząc na poczynania naszych reprezentantów wydaje się, że można podzielić ich na trzy grupy biorąc za kryterium ich dyspozycję. Mamy więc grupę tych, którzy zmagają się z kontuzjami i brakiem stabilnej formy. Tych, którzy grają poprawnie, na dobrym poziomie, ale się nie wychylają. W końcu są i ci, którzy od początku sezonu ligowego wykazują bardzo dobrą dyspozycję i nie zawodzą. Szkoda, że więcej jest tych z pierwszej i drugiej kategorii.
Tyle na dziś. Ocena formy reszty kadrowiczów już wkrótce, w kolejnej części rozważań nad stanem i siłą polskiej reprezentacji.
Karina Kilińska
www.reprezentacja.net

