Siatkówka - Kadeci
MŚ kadetów: Polska - Indie 3:1!
kadeci 25.08.2007 22:29:51

- Nie wyszło nam, trudno. Zostaje nam teraz walka o to, żeby „Jasio” został najlepszym atakującym. Jasiu, teraz wszystko idzie do Ciebie, a ty masz kończyć!!! – rzucił Fabian Drzyzga – polski rozgrywający, do Mateusza Jasińskiego, wracając do hotelu po wygranym meczu z Chinami, ale bez awansu do finałowej czwórki. Po dzisiejszym meczu z Indiami „Jasio” jest już atakującym nr 1, mistrzostw świata w Meksyku! Wszyscy liczą na to, że uda mu się obronić tą pozycję także jutro.
Hindusi – nasi dzisiejsi rywale od początku wzbudzali w Meksyku spore emocje, ponieważ patrząc na nich, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że są o kilka lat starsi od zawodników z pozostałych ekip. Powszechnie mówi się o tym, że kraje takie jak Indie czy Iran mają specyficzny sposób liczenia wieku swoich zawodników i od wielu lat wysyłają na mistrzostwa kadetów i juniorów dorosłych zawodników. To widać nie tylko po wyglądzie zewnętrznym, ale także po przygotowaniu atletycznym, typowym dla dorosłych mężczyzn. Jadąc na dzisiejszy mecz, nasi kadeci postanowili zignorować przewagę fizyczną rywali i z tego zadania wywiązali się znakomicie.
Polacy mecz z Indiami rozpoczęli w składzie: Fabian Drzyzga – rozegranie, Janek Król – atak, Maciej Krzywiecki i Mateusz Jasiński – przyjęcie, Przemysław Kasparek i Łukasz Polański – środek oraz Paweł Zatorski – libero.
Od początku pierwszego seta Hindusi przystępują do natarcia, uzyskując 2-3 punktową przewagę. Na pierwszej przerwie technicznej prowadzą 6:8. Wyrównanie następuje przy stanie 10:10. Trwa wyrównana walka, jednak to nasi rywale cały czas mają punkt przewagi. Pierwszy raz Polacy obejmują prowadzenie zdobywając poz dobyciu 20 punktu. Na zagrywkę wchodzi Kasparek, wykonuje ją bardzo mądrze i taktycznie dezorganizując rozegranie po stronie przeciwników. Przy stanie 23:19, trener Indii prosi o czas dla swojej drużyny, jednak w kolejnej akcji Król łapie hinduskiego atakującego pojedynczym blokiem. Nasi rywale bronią pierwszego setbola, ale to wszystko na co ich stać w tej partii. Drzyzga oszukuje hinduski blok, a Mateusz Jasiński pięknym atakiem na czystej siatce kończy pierwszego seta. Wygrywamy 25:20.
Pierwszy punkt w drugiej partii zdobywamy po ataku Kasparka z krótkiej. Tym razem to my prowadzimy 2-3 punktami, ale tylko do stanu 7:7. Kiedy tablica wyników pokazuje 8:13, trener Janaszewski wykorzystuje drugi już czas dla polskiego zespołu. Odrabiamy trzy punkty, ale kolejne trzy zdobywają nasi przeciwnicy i na drugiej przerwie technicznej tracimy do naszych przeciwników aż pięć "oczek" (11:16). Pięciopunktowa przewaga Hindusów utrzymuje się do końca seta. Drugą partię przegrywamy 20:25.
Wszyscy czekają z niepokojem, jak po przegranym secie Polacy zachowają się w dalszej części spotkania. Kiedy przy stanie 1:4 trener Polaków musi wziąć czas, wygląda na to, że Hindusi złapali wiatr w żagle. Pojawia się wątpliwość, czy aby naszym zawodnikom woli walki starczyło tylko na jednego seta. Ale za moment można odetchnąć z ulgą, bo jest już 4:4. Po kilku skutecznych blokach naszego zespołu, przeciwnicy zaczynają popełniać błędy w ataku, coraz częściej wysyłając piłkę w aut. Kiedy nasze prowadzenie wzrasta do 14:7, a Hindusi wydają się bezradni wobec doskonale spisującego się na boisku polskiego zespołu, trener Indii bierze czas. Koncertowa gra Polaków w ataku i w bloku trwa jednak dalej i set kończy się wynikiem 25:18.
Już wiadomo, że nasi kadeci czują się mocni i nie powinni przegrać tego meczu. Jednak kiedy prowadzimy już 10:6, reprezentanci Indii rzucają wszystkie siły do walki, doprowadzają do stanu 15:15 i na drugą przerwę techniczną to oni schodzą z jednopunktową przewagą. Biało - czerwoni jednak nie zamierzają łatwo oddać skóry. Po kilku minutach wyrównanej walki, wychodzimy na dwupunktowe prowadzenie 22:20, a trener Hindusów prosi o czas. To my mamy meczbola przy stanie 24:22, ale gdy w kolejnej akcji Hindusi łapią Krzywieckiego na bloku, trener Polaków zarządza przerwę dla swojego zespołu. Krzywiecki jest też bohaterem kolejnej, ostatniej już akcji w meczu. Po silnym ataku, obija blok rywali posyłając piłkę w aut. Wygrywamy czwartego seta 25:23 i cały mecz 3:1.
Polska - Indie 3:1 (25:20, 20:25, 25:18, 25:23)
Polska:
Fabian Drzyzga – rozegranie, Janek Król – atak, Maciej Krzywiecki i Mateusz Jasiński – przyjęcie, Karol Kłosi Łukasz Polański – środek oraz Paweł Zatorski – libero.
Na zmiany wchodzili Szymon Piórkowski, Mateusz Mika, Karol Kłos.
- Wygraliśmy 3:1, to dobry wynik, zważywszy na to, że chłopcy wyglądają na „trochę” starszych od nas – stwierdził po meczu kapitan zespołu Maciek Krzywiecki. - Hindusi grali raczej prostą siatkówkę, bazując na mocnym ataku ze skrzydeł. Jutro gramy o piąte miejsce z Belgami. Z tym zespołem spotkaliśmy się już wcześniej w turnieju, wiemy więc, że są w naszym zasięgu. Spodziewam się więc, że spokojnie z nimi wygramy. Nie ma obawy, że czując się lepsi od Belgów (pierwsze spotkanie Polacy wygrali – przyp. redakcji) podejdziemy do spotkania zbyt mało skoncentrowani. Czujemy się już profesjonalistami.
Na pytanie o pomoc zespołu dla Mateusza Jasińskiego w zdobyciu tytułu najlepszego atakującego „Krzywy” stwierdził: - Gramy pod Jasia. Staramy się, żeby dostawał piłki w ataku po dobrym przyjęciu, żeby łatwiej się mu atakowało i mam nadzieję, że jutro zakończy turniej jako najlepszy atakujący i dostanie jakaś nagrodę.
źródło: reprezentacja.net
autor: Tomasz Kowalik
Do wiadomości napisano 24 komentarze

