Siatkówka - Kadeci
Po MŚ w Meksyku: Łukasz Wroński i Michał Paniączyk
kadeci 08.09.2007 12:09:21

Łukasz Wroński, rozgrywający reprezentacji Polski kadetów
Reprezentacja.net:
Na Mistrzostwach Europy byłeś w dwunastce, ale nie udało Ci się wyjść i pograć. W tych zawodach już nie było problemu z Twoim występem. Jak po zakończeniu turnieju oceniasz swoją postawę?
Łukasz Wroński:
- Myślę, że nie zawiodłem trenerów i pokazałem, że jestem dobrym zmiennikiem. Na pewno nie popełniałem prostych błędów, a koledzy nie mieli problemów ze skończeniem moich piłek.
Mieliście szansę zobaczyć grę wszystkich zespołów, które uczestniczyły w tej imprezie. Co nowego wprowadziły do waszego pojęcia o siatkówce zespoły azjatyckie lub południowoamerykańskie?
- Myślę, że zespoły azjatyckie, na przykład Chiny grały bardzo kombinacyjną siatkówkę. Ponieważ wcześniej nie graliśmy nigdy z zespołem, który gra takie kombinacje, ciężko nam było na początku w meczu z nimi ustawić blok i stąd dwa pierwsze przegrane sety. Później zorientowaliśmy się w stylu gry tej drużyny i grało nam się już o wiele lepiej.
Czy Twoim zdaniem byłoby dobrze, gdyby praca waszego zespołu poszła w kierunku takiej gry kombinacyjnej jaką prezentują Chiny?
- Myślę, że z niektórymi naszymi zawodnikami byłoby to dobre rozwiązanie np. z Maćkiem Krzywieckim, który jest stosunkowo niski i szybki. Również Mateusz Jasiński ma predyspozycje do takiej gry ze względu na swoją szybkość. Myślę, że moglibyśmy grać kombinacyjną siatkówkę z tymi zawodnikami.
A w jakim kierunku Twoim zdaniem powinna teraz pójść praca zespołu? Co trzeba udoskonalić, a w czym czujecie się mocni w tej chwili?
- Sądzę, że powinniśmy poprawić zagrywkę, bo nie była naszym najmocniejszym atutem w czasie mistrzostw. Atak i przyjęcie moim zdaniem funkcjonują dobrze, a poprawić powinniśmy jeszcze grę w obronie.
Który mecz był Twoim zdaniem najcięższy?
- Trudno powiedzieć…Myślę, że najważniejszy dla losów naszej drużyny w całym turnieju okazał się mecz z Francuzami, który mogliśmy wygrać, a przegraliśmy. W tie-break’u popełniliśmy kilka prostych błędów i rywale odskoczyli nam na kilka punktów. Zdołaliśmy to odrobić, ale Francuzi znowu uzyskali kilkupunktową przewagę i mecz zakończył się naszą porażką.
Jak wiadomo takie walki rozgrywają się w dużej mierze w głowach zawodników. Czy na kolejnych Mistrzostwach Świata zdołacie być tak pewni siebie jak Francuzi tutaj w Meksyku, co demonstrowali na każdym kroku?
- Myślę, że na pewno po tym turnieju czujemy się bardziej pewnie. Wiemy, że jesteśmy w stanie wygrać z każdym. Wygraliśmy przecież między innymi z wicemistrzami świata Chinami, więc wszyscy są bardziej pewni siebie.
Michał Paniączyk, przyjmujący reprezentacji Polski kadetów:
Jesteś największym pechowcem tego wyjazdu, tuż przed pierwszym meczem podkręciłeś sobie nogę.
Michał Paniączyk:
- Rzeczywiście miałem dużego pecha, nie mogłem niestety pomóc swoim kolegom w osiągnięciu lepszego sukcesu. Myślę, że i tak chłopaki dobrze zawalczyli na tych MŚ, zabrakło tylko trochę szczęścia, przegraliśmy tylko dwa mecze 2-3. Niestety o jeden mecz za dużo. Myślę, że jednak pokazaliśmy, na co nas stać.
Co z tą twoją nogą?
- Pod koniec zawodów już mogłem uczestniczyć w treningach, uczestniczyć w rozgrzewkach, ale niestety trenerzy nie ryzykowali wpuszczać mnie na boisko, gdyż nie byłem w pełni sprawny. Do tej pory mnie jeszcze kostka boli, ale myślę, że będzie dobrze.
Jesteś zadowolony z wyniku, który drużyna osiągnęła?
- Jestem zadowolony, bo chłopaki walczyli do końca. Mógł być lepszy sukces, ale to daje nam do myślenia, że jeszcze nie jesteśmy na tyle dobrzy. Brakuje nam czegoś i powinniśmy dalej pracować nad naszymi umiejętnościami. Myślę, że na ME juniorów wygramy z Francuzami a następnie zakwalifikujemy się do MŚ juniorów.
Czy któryś zawodnik grający na twojej pozycji lub innej jakoś szczególnie ci się spodobał na tych mistrzostwach?
- Jeśli chodzi o moją pozycję to bardzo dobrze zagrał Mateusz Jasiński na tym turnieju. Muszę go pochwalić, miał bardzo dobrą skuteczność ataku. Nie mieliśmy szczęścia momentami na tych MŚ, ja skręciłem kostkę, nie weszliśmy do czwórki przez małe punkty a Mateuszowi Jasińskiemu zabrakło dosłownie kilku setnych, żeby zostać najlepszym atakującym w tych MŚ.
Powiedz coś jeszcze o Meksyku, jak odbierasz ten kraj?
- No zupełnie inny klimat. Ja, jeśli chodzi o aklimatyzację na tych MŚ to nie miałem większych problemów. Ludzie byli życzliwi. Przed MŚ słyszałem takie pogłoski, że to jest bardzo niebezpieczny kraj, że są strzelaniny, przemyty, ale okazało się, że wszystko było OK. mieszkaliśmy w dosyć spokojnych rejonach Tijuany i Mexiali i myślę, że było ok. Bardzo fajna wycieczka i jestem w pełni zadowolony.
Co dalej? Wracacie do kraju i czy coś się zmieni po tych MŚ czy będzie tak jak było? Czy wasze doświadczenia zmienią coś w waszej grze?
- Na pewno dużo się nauczyliśmy na tych MŚ. To był taki pierwszy praktycznie system rozgrywek, gdzie w dużej mierze liczyły się małe punkty i to daje nam do myślenia. Teraz wiemy, że powinniśmy walczyć do końca i grać o każdy punkt. Myślę, że jesteśmy w tej kwestii bardziej doświadczeni.
Czego się spodziewasz w wieku juniorskim, jeśli chodzi o wyniki zespołu?
- Będziemy pracowali na te dalsze sukcesy, w szkole i na zgrupowaniach kadry. Na ME juniorów powinniśmy się zakwalifikować. Myślę, że zdobędziemy tam medal, wygramy z Francuzami i zrewanżujemy im się za te dwie porażki - jedną na ME kadetów, a drugą w drugiej fazie grupowej.
Rozmawiał Tomasz Kowalik - reprezentacja.net
źródło: reprezentacja.net
autor: Katarzyna Biernacka
Do wiadomości napisano 3 komentarze

