Siatkówka - Kadeci
Po MŚ w Meksyku: Mateusz Jasiński i Maciej Krzywiecki
kadeci 11.09.2007 08:36:51
Mateusz Jasiński, przyjmujący reprezentacji Polski kadetów:
- W statystykach indywidualnych Mistrzostw Świata jesteś najwyżej sklasyfikowanym Polakiem. Do ostatniej minuty liczyliśmy, że będziesz najlepszym atakującym. Niestety, nie udało się…
- Przez kilka dni utrzymywałem się na pierwszej pozycji, ale niestety nie udało się zachować tej lokaty. Chińczyk (Huang Bin – przyp. red.) okazał się lepszy i gratuluję mu. Myślę, że na braku nagrody indywidualnej zaważył ostatni mecz, w którym uzyskałem tylko 42% skuteczności w ataku.
- Jak oceniasz swoją dyspozycję w ciągu całego turnieju?
- Ogólnie jestem zadowolony z tych mistrzostw. Wydaje mi się, że zagrałem bardzo dobry turniej. Jestem zadowolony z całej drużyny jak również z miejsca jakie zajęliśmy. Jest to co prawda dopiero piąte miejsce - wiemy, że mogło być lepiej, ale nie zawsze można wygrywać.
- Czy dowiedzieliście się o sobie, jako drużynie, czegoś nowego?
- Wiedzieliśmy, że możemy na sobie polegać i to się tutaj potwierdziło. Nie było żadnych sprzeczek, wszyscy się ze sobą dogadywali. Jako drużyna stanowimy jedność i to jest najważniejsze.
- A jak ocenisz dyspozycję całego zespołu? Czy to była wasza optymalna forma czy też mogło być lepiej?
- Myślę, że nie ustrzegliśmy się błędów i niedociągnięć w grze naszego zespołu i to spowodowało, że nie awansowaliśmy do czwórki. Mimo to uważam, że drużyna była bardzo dobrze przygotowana, na pewno lepiej niż na Mistrzostwa Europy.
- To był wasz pierwszy kontakt, nie licząc sporadycznych sparingów, z takimi drużynami pozaeuropejskimi jak Brazylia czy Egipt. Czym Twoim zdaniem różni się siatkówka europejska od np. azjatyckiej?
- Jeśli chodzi o siatkówkę azjatycką, to można wyróżnić dwa style gry. Na przykład Chińczycy grają dużo kombinacji na siatce, m.in. rozmaite warianty podwójnej krótkiej. Zupełnie inaczej gra Iran. Ta drużyna gra bardzo siłowo. Trudno mi powiedzieć z czego wynikają te różnice w stylu gry obu zespołów. Mimo to, że oba są zespołami azjatyckimi, jeden z nich gra bardzo technicznie, a drugi zdecydowanie siłowo.
- Czy dla was, jako zespołu europejskiego, gra z takimi zespołami stanowiła nowe wyzwanie?
- Dla mnie gra z Chinami na pewno była czymś nowym, bo jeszcze nigdy nie graliśmy z zespołem, który gra tyle kombinacji. To bardzo skoczny zespół, który charakteryzuje się dynamicznymi atakami oraz doskonałą grą w bloku i w obronie.
- Oglądałeś mecze innych zespołów. Czy któryś z zawodników grających w innych drużynach na tej samej pozycji co Ty szczególnie przypadł Ci do gustu?
- Na mojej pozycji było dużo bardzo dobrych zawodników np. Mauricio z Brazylii lub Shaban z Iranu. Było wielu dobrych przyjmujących i myślę, że na pewno byli lepsi ode mnie.
- A jak ogólnie oceniasz ogólny poziom europejskiej siatkówki w stosunku do światowej? Patrząc na końcową klasyfikację, Europa nie wypadła najlepiej...
- Nie zgadzam się. Francja zajęła trzecie miejsce, zdobyła medal, my - piąte, a na szóstym miejscu uplasowała się Belgia. Gdybyśmy to my awansowali zamiast Chin, moglibyśmy powiedzieć, że to były udane mistrzostwa dla europejskich drużyn. Szkoda, że mieliśmy trochę pecha i tak się nie stało.
- Czy Twoim zdaniem kolejność zespołów na podium, czyli Iran, Chiny, Francja, odzwierciedla prawdziwy poziom tych zespołów?
- Myślę, że odzwierciedla realną sytuację. Iran grał bardzo równo przez cały turniej. Grał u nich cały zespół, a do tego mieli bardzo dobrego atakującego, który kończył wszystkie ataki z różnych pozycji. Awans Chin do pierwszej czwórki mocno mnie zaskoczył. Nie spodziewałem się, że będzie to taki poukładany zespół, a jednak zagrali bardzo dobrze i dzięki temu są wicemistrzami świata.
- Jak podobał Ci się sam Meksyk?
- Myślę, że to bardzo ładny kraj z pięknymi widokami. Miałem okazję po raz pierwszy wykąpać się w oceanie. Naprawdę bardzo fajny kraj.
- Chciałbyś tu wrócić?
- Bardzo.
- Niedługo odbędą się właśnie w Meksyku Mistrzostwa świata juniorów…
- Mam nadzieję, że tutaj wrócę.
Maciej Krzywiecki, kapitan reprezentacji Polski kadetów:
Gdybyś mógł zadecydować o klasyfikacji końcowej mistrzostw, czy te same drużyny znalazłyby się na podium?
- Nie spodziewałem się, że drużyny azjatyckie będą aż w finale. Ciężko powiedzieć kogo postawiłbym w roli faworyta. W pewnym momencie wydawało mi się, że Argentyna zostanie mistrzem świata, ale tak się jednak nie stało...
Co można powiedzieć o polskiej drużynie? Czy doświadczenie zdobyte na turnieju pomoże wam znacznie w dalszej grze?
- Ten turniej był czymś nowym dla nas, zdobyliśmy na nim naprawdę dużo doświadczenia. Myślę, że to zaprocentuje w przyszłości, na przykład łatwiej będzie nam się grało w tym sezonie w pierwszej lidze.
Czy kontakt z zespołami z poza Europy wniósł coś nowego do waszej gry?
- Graliśmy i z drużynami europejskimi i z drużynami azjatyckimi. Można zauważyć, że gra tych zespołów bardzo się różni. Francuzi grają podobną siatkówkę do nas, a Chiny na przykład, już całkowicie inną. Dlatego też z takimi zespołami gra się bardzo trudno. Można się jednak zmierzyć i zobaczyć czego jeszcze nam brakuje.
Jak oceniasz przygotowanie zespołu do tego turnieju?
- Wydaje mi się, że ogólnie byliśmy w niezłej formie, aczkolwiek mogło być minimalnie lepiej. Wydaje mi się, że zabrakło nam trochę szczęścia. Gdybyśmy mecz z Francuzami wygrali w tie –breaku, spokojnie znaleźlibyśmy się na podium i byłby brązowy medal.
Który mecz z całych mistrzostw zapamiętasz najlepiej?
- Wydaje mi się, że najbardziej dramatycznym był mecz z Iranem, gdzie mieliśmy w tie – breaku bodajże sześć piłek meczowych. I chyba ten mecz zapamiętam najdłużej. Ogólnie było bardzo dużo dramaturgii, bo praktycznie ¾ naszych spotkań kończyło się po tie - breaku.
Czy to, że graliście tak dużo spotkań pięciosetowych nie wpłynęło później na brak siły i przegraną w kluczowych rozgrywkach?
- Na pewno w jakimś stopniu miało to wpływ, bo wiadomo, gdy gra się trzy sety nawet na przewagi, to traci się mniej sił niż po pięciu. Ale wydaje mi się, że przez własną mniejszą koncentrację, poczucie własnej pewności, kiedy wygrywaliśmy 2:1 albo 2:0 nie potrafiliśmy postawić kropki nad „i”. To była tylko nasza wina, bo to my niepotrzebnie traciliśmy siły.
Macie trochę doświadczenia, zespół już się zgrał. Czy za dwa lata w Meksyku, na MŚ Juniorów zobaczymy was na podium?
- A Mistrzostwa będą w Meksyku? W Tijuanie? Hmm, ciężko jest odpowiedzieć na to pytanie, bardzo bym chciał, jak każdy z nas chyba. Zmienia się u nas trener, zaczniemy wszystko od początku – zobaczymy! Mam nadzieję, że będzie dobrze.
Rozmawiał Tomasz Kowalik - reprezentacja. net
źródło: reprezentacja.net
autor: Katarzyna Biernacka
Do wiadomości napisano 1 komentarz
Zobacz także:
- Po MŚ w Meksyku: Mateusz Mika i Karol Kłos (9.09.2007)
- Po MŚ w Meksyku: Łukasz Wroński i Michał Paniączyk (8.09.2007)
- Po MŚ w Meksyku: Przemek Kasparek i Janek Król (6.09.2007)
- Po MŚ w Meksyku: medal nam się zdecydowanie należał (6.09.2007)
- Po MŚ w Meksyku: Paweł Zatorski i Szymon Piórkowski (5.09.2007)



