Siatkówka - Kadeci
Maciej Krzywiecki: Moim celem jest jak najlepsze granie w siatkówkę
kadeci 01.05.2007 08:01:01

Reprezentacja.net
Jadąc na mistrzostwa powiedziałeś: „Nie po to harowaliśmy przez te dwa lata, żeby wrócić z pustymi rękami”. Udało się?
Maciej Krzywiecki:
- Udało się, ale nie do końca. Moje słowa prawie się sprawdziły. Ja chciałem złota, a przywieźliśmy srebrny medal. W każdym razie z pustymi rękami do kraju nie wróciliśmy. Trud włożony przez te dwa lata pracy w SMS- ie dał wreszcie efekt.
Ale trochę jesteś zawiedziony?
- No pewnie, i chyba w tym nie jestem odosobniony od reszty chłopaków. Mogło być złoto i każdy z tego zdaje sobie sprawę. Zabrakło trochę szczęścia i umiejętności w tym piątym secie. Generalnie zagraliśmy dobre spotkanie. W końcu, jako jedyny zespół na tych mistrzostwach urwaliśmy Francuzom dwa sety, wcześniej nikomu to się nie udało.
W klasyfikacji na najlepiej punktującego turnieju znalazłeś się na 11. pozycji. To najlepszy wynik ekipy polskiej. Zaskoczyła Cię ta lokata, czy może myślałeś że będzie lepiej?
- Nie, ten wynik jak najbardziej mnie nie zaskoczył. Szczerze powiedziawszy to wydaje mi się, że mogłem walczyć o wyższe miejsce w tym rankingu. Myślę, że gdyby moja postawa w dwóch pierwszych meczach była nieco lepsza, to i lokata byłaby wyższa. Niestety początek turnieju, faza grupowa, mecze z Belgią i Łotwą nie należały do najlepszych w moim wykonaniu. Zagrałem je dość przeciętnie.
Jak myślisz, co o tym zadecydowało?
- Trudno mi powiedzieć. Na pewno to nie była kwestia formy, bo uważam, że przyjechałem na ten turniej bardzo dobrze przygotowany, co zresztą pokazałem w kolejnych trzech meczach. Może miałem po prostu słabszy dzień?
W spotkaniach z Niemcami, Rosją oraz Francją byłeś niezastąpiony na parkiecie. Wiele razy trudne piłki wystawiane były do Ciebie...
- Bardzo często dostaję piłki od Fabiana, jakoś chyba ma do mnie zaufanie. Nasz rekord pod tym względem to 43 wystawione piłki w spotkaniu sparingowym z Niemcami w Goczałkowicach (śmiech).
Uważasz, że jesteś zawodnikiem, od którego dyspozycji może zależeć wynik meczu?
- To pytanie tendencyjne (uśmiech). Wydaje mi się, że moja gorsza lub lepsza dyspozycja może odbijać się na wyniku meczu. Ale przecież jeden zawodnik spotkania nie wygra sam. Zdarza się, że mam lepsze momenty gry i wtedy potrafię być bardzo skuteczny, co chyba pokazałem w meczu finałowym z Francją. Potrafię podciągnąć wynik meczu, to fakt, ale siatkówka to gra zespołowa. Nie należy o tym zapominać.
Na parkiecie zachowujesz się bardzo żywiołowo. To chyba najbardziej było widoczne we wspomnianym meczu z Francją... Twoją „żywiołowość” zauważył nawet arbiter dając Ci żółtą kartkę...
- Rzeczywiście po udanej akcji pokazałem jednemu z zawodników francuskich gest, który on pokazywał w każdym meczu. Z tą różnicą, że on wymachiwał rękami do swoich kolegów, a ja wymachiwałem do niego. Pech chciał, że akurat sędzia to zauważył i dostałem żółtą kartkę. Po meczu trochę tego żałowałem, bo był to w końcu jeden punkt straty dla naszego zespołu.
Często dostajesz żółte kartki?
- Ta na mistrzostwach jest chyba trzecia. Wcześniej zdarzyło mi się dostawać kartki jako młodzik i kadet.
Siatkówka nie była pierwszą dyscypliną jaką trenowałeś...
- Zaczynałem od pływania. Pływanie zresztą do tej pory trenuje mój brat Tomek. Mnie ten sport szybko się znudził, wydawał mi się dość monotonny. Na pierwszy trening do trenera Andrzeja Stanulewicza zabrał mnie mój drugi brat Konrad, to była grupa o rok starsza, '88 rocznik. W 5 klasie szkoły podstawowej przeniosłem się do klasy siatkarskiej. Potem trafiłem do GTPS Gorzów Wlkp., gdzie moim trenerem był Jan Walczak. Potem był Turniej Nadziei Olimpijskich, konsultacje PZPS i Szkoła Mistrzostwa Sportowego w Spale.
Jak zostałeś kapitanem? To wybór kolegów z zespołu?
- Nie, w reprezentacji kadetów nie ma demokracji (śmiech) Kapitanem wybrali mnie trenerzy. Nie wiem, dlaczego. Może dobrze zaprezentowałem się na tych pierwszych zgrupowaniach? W każdym razie kapitanem zostałem wybrany na pierwszym takim międzynarodowym turnieju w Miliczu. To duże wyróżnienie dla mnie. Myślę, że chyba każdy chciałby być kapitanem reprezentacji Polski.
O tym, że jesteś waleczny i że bardzo emocjonalnie podchodzisz do każdej konfrontacji już wiemy. A gdybyś miał podać trzy najważniejsze cechy twojego charakteru?
- Ambitny, pracowity, koleżeński.
Na pierwszym miejscu dałeś „ambitny”. To samo powiedzieli mi o Tobie koledzy z drużyny. Jakie są twoje cele na przyszłość?
- Cel życiowy to jak najlepsze granie w siatkówkę i gra w PLS-ie. Chciałabym oczywiście kiedyś zagrać w reprezentacji seniorów, ale do tego jeszcze daleka droga.
Co robisz w czasie wolnym? Bo zakładam, że nie poświęcasz całego czasu na siatkówkę.
- Jak mam wolny czas, chętnie spotkamy się ze znajomymi, ale tego czasu jest bardzo mało.
Kino, muzyka, uwielbiam polskie komedie - jak zresztą większość kolegów z drużyny (śmiech). Wracając z meczu często oglądamy jakąś dobrą komedię w autokarze.
W sierpniu polecicie do Meksyku, na mistrzostwa świata kadetów. Jak oceniasz medalowe szanse Polski na tej imprezie?
- Myślę, że mamy duże szanse powalczyć i ugrać coś na tym turnieju, ale co będzie, zobaczymy. Na razie skupiamy się na tym, żeby jak najlepiej przygotować się do Mistrzostw Świata.
|
MACIEJ KRZYWIECKI Miejsce urodzenia: Gorzów Wielkopolski Wzrost: 190 cm Waga: 72 cm Zasięg z wyskoku do ataku: 334 cm Zasięg z wyskoku do bloku: 304 cm Specjalność: przyjmujący Drużyna: GTPS Gorzów Wlkp.
OSIĄGNIĘCIA SPORTOWE II miejsce Mistrzostwa Europy Kadetów Wiedeń 2007 w brawach reprezentacji Polski) ;
IV miejsce Turniej Nadziei Olimpijskich Milicz 2003 w barwach GTPS Gorzów Wlkp.;
|
* Z Maćkiem Krzywieckim rozmawiała Katarzyna Biernacka - Reprezentacja.net
źródło: reprezentacja.net
opracowanie: Katarzyna Biernacka
Do wiadomości napisano 18 komentarzy


