- Egipcjanie tego meczu na pewno nie odpuścili. Rozpoczęli mecz w składzie troszeczkę przemeblowanym. Do Polski nie przyjechał ich nominalny atakującego Ahmeda Salaha. Bez niego ich siła ognia została nieco osłabiona i sama gra wyglądała nie tak, jakby sobie tego życzyli – zaznacza trener Ryś.
Mecz zakończył się dość szybko, w trzech setach.
- Nasz zespół zagrał to, co miał zagrać. Zawodnicy grali dość pewnie. Trochę emocji było w drugim secie. Egipcjanie starali się dotrzymać nam kroku i w końcówce seta zdobyli kilka punktów i trener Lozano był zmuszony wziąć przerwę. Poza tym krótkim epizodem mecz odbywał się pod pełną kontrola drużyny polskiej, aczkolwiek z Egipcjanami nie wygrywa się tak łatwo, jak to miało miejsce jeszcze jakiś czas temu. Teraz jest to zespół, który okrzepł i trzyma pewien poziom. Trzeba trochę wysiłku włożyć, żeby wygrać z nim mecz. Oczywiście namy zespół jeszcze jest w fazie ostatecznego docierania się, brakuje Sebastiana Świderskiego, który ma kontuzję, ale myślę, że ta dyspozycja w najbliższych dniach będzie systematycznie rosła.
Wczoraj sztab szkoleniowy reprezentacji Polski podał listę zawodników, którzy wezmą udział w turnieju olimpijskim w Pekinie.
- To był bardzo trudny wybór, bo wybrać należy 12 z 19 zawodników – podkreśla aktualny trener reprezentacji Polski kadetów. - Na pewno kilku zawodników, którzy się „nie załapali” w pełni zasłużyło na udział w Igrzyskach. Na pewno brakuje w składzie Michała Bąkiewicza, który już od wielu lat gra w tej reprezentacji i spełnia bardzo ważną rolę w przyjęciu. Na środku do końca toczyła się walka między Piotrem Nowakowskim, Marcinem Możdzonkiem i Wojciechem Grzybem. Wydaje się, że trener Lozano pozostawił na trochę solidniejszy blok Marcina. Na pozostałych pozycjach już wcześniej zapadły decyzje. Wydaje mi się że ten skład, który jest w tej chwili najmocniejszy - kończy Grzeegorz Ryś.

