Powołanie Katarzyny Gajgał dało odpowiedź na najważniejsze pytanie dotyczące olimpijskiego składu - z której zawodniczki zrezygnuje Marco Bonitta? - Każda z nas mogła odpaść i każda mogła jechać - komentuje wyrównany poziom żeńskiej reprezentacji środkowa polskiego bloku.
Reprezentacja.net:
Czy powołanie do olimpijskiego składu było dla Pani zaskoczeniem?
Katarzyna Gajgał:
- Jestem zaskoczona. To poniekąd spełnienie mojego marzenia. Bardzo się cieszę z tego, że mam możliwość wyjazdu na igrzyska.
Skoro znalazła się już Pani w zespole na Pekin to może teraz czas na wyjściową szóstkę…
- Wszystkie trzy jesteśmy, można powiedzieć, w takiej samej formie. Na jednym treningu jedna jest lepsza, na kolejnym druga. Myślę, że trenerowi będzie ciężko wybrać wyjściową szóstkę i może dopiero najbliższe mecze wyjaśnią, jakim składem wyjdziemy na igrzyskach.
Miała Pani przeczucia przed ogłoszeniem ostatecznego składu?
- Niczego nie przeczuwałam. Im bliżej było decyzji, tym człowiek miał najróżniejsze odczucia. Wiem, że na pozycji środkowych rywalizacja była dosyć wyrównana. Każda z nas mogła odpaść i każda mogła jechać. To już była decyzja trenera.
Czy obserwuje Pani u siebie wzrost formy, która swój szczyt osiągnąć ma w Pekinie?
- Myślę, że tak. Wszystko jest robione po to, by forma pojawiła się na igrzyskach. Przed nami teraz mecze kontrolne w Moskwie i Belgradzie. Myślę, że po nich będzie można powiedzieć więcej o naszej dyspozycji.
Czego możemy spodziewać się po tych spotkaniach kontrolnych?
- Trener może podczas nich próbować różnych ustawień, więc zobaczymy. Ciężko teraz cokolwiek powiedzieć, bo to będą nasze pierwsze mecze z przeciwnikiem. Do tej pory grałyśmy tylko ze sobą. Dopiero po Moskwie będzie można cokolwiek stwierdzić.
Rosja i Serbia to bardzo mocne zespoły. Czy ewentualne porażki z nimi mogą źle wpłynąć na morale zespołu bezpośrednio przed Pekinem?
- Myślę, że nie. Będą to pierwsze nasze spotkania. Można powiedzieć, że w obecnym sezonie reprezentacyjnym tym składem jeszcze nie grałyśmy. My występowałyśmy w World Grand Prix, a dziewczyny w tym czasie trenowały. Będzie pewnie ciężko, ale jestem dobrej myśli. Nie powinno być aż tak źle.
Czy występując już z pewnym biletem do Pekinu i w olimpijskim składzie możemy spodziewać się z Waszej strony większej swobody i komfortu gry?
- Nie wiem tego na pewno, ale każda z nas ma przecież w podświadomości, że tu chodzi o przygotowanie do igrzysk. Trener może próbować różnych ustawień i zagrań. To nawet może nie wyglądać źle, ale chodzi o to, by podejść do tego szkoleniowo.
Czy podejdziecie do tych spotkań ulgowo?
- Nie, tu już nie ma czasu na rekreację. Trzeba podejść do tego jak najbardziej skoncentrowanym i z jak najlepszym nastawieniem.
* Rozmawiała Barbara Kuziemska - Reprezentacja.net

