Pierwszy mecz trzeciej kolejki PlusLigi Kobiet nie przyniósł niespodzianek. Po mało ekscytującym, trzysetowym spotkaniu podopieczne trenera Serwińskiego pokonały gospodynie z Kalisza.
Reprezentacja.net
To był wasz trzeci mecz w sezonie i trzecia wygrana.
Bogdan Serwiński
- Zgadza się. Mamy trzecie zwycięstwo i bardzo się z tego cieszymy. Przyjechaliśmy do Kalisza głównie po punkty. Nie był to mecz stojący na bardzo wysokim poziomie, raczej taki przeciętny. Ale naszym najważniejszym celem było przywieźć stąd trzy punkty i to zrealizowaliśmy.
Jak przebiegało to spotkanie?
- W mojej ocenie był to typowy mecz o punkty. Moje dziewczyny nie grały błyskotliwie, trudno było o mobilizację. W pierwszym i drugim secie toczyła się zacięta walka punkt za punkt, a w końcówce wygrywał lepszy zespół. Od początku trzeciej odsłony moje podopieczne zagrały trochę żywiej. W zasadzie nasza przewaga była wysoka od pierwszej piłki do samego końca. Po takim meczu bardzo ciężko jest skomentować to, co działo się na parkiecie, bo tak naprawdę - niewiele się działo (śmiech). Jedna drużyna grała, żeby zdobyć cenne punkty, a druga, żeby zachować jakiś sportowy honor.
W jakim elemencie Muszynianka dzisiaj szczególnie dominowała nad rywalem?
- Kalisz ma problemy z przyjęciem. Z konieczności od drugiego seta grał na dwie przyjmujące – Anię Woźniakowską i libero - Martę Kuehn. Jeżeli stosuje się taką taktykę, to te dwie przyjmujące muszą grać na bardzo wysokim poziomie. Ciężko jest przyjmować zagrywkę w ten sposób. Później Japonka Tanaka Masami próbowała wspomóc koleżanki w tym elemencie, jednak nie było to na tyle skuteczne, żeby przyniosło zamierzony efekt. Zresztą my od początku zakładaliśmy sobie, żeby wykorzystać słabe strony, które są w Kaliszu i dziewczyny to zrealizowały.
Czy coś szczególnie was zaskoczyło w grze kaliszanek?
- Bardzo dobrze znamy te zawodniczki, bo przecież nie pierwszy raz się spotykamy. W zasadzie wszystko, co Kalisz grał, było dla nas czytelne.
Kolejny mecz, który was czeka, to spotkanie w ramach Ligi Mistrzyń. Czujecie już dreszczyk emocji z tym związany?
- Szóstego listopada gramy z Galati, później jedenastego - z Bergamo. Z tych dwóch meczów w Lidze Mistrzyń szczególnie ten pierwszy nas interesuje, gdyż jest spotkaniem na własnym terenie. Na pewno będzie to trudny mecz, bo Galati to trochę niedoceniana drużyna dysponująca mocnym składem. O sile dwóch pozostałych zespołów zresztą już nie wspomnę (uśmiech). Mamy taką a nie inną grupę i będziemy się starać zagrać w tych meczach jak najskuteczniej. Bardzo nam zależy, żeby w najbliższym spotkaniu przed własną publicznością zdobyć punkty i gwarantuję, że włożymy całe serce i całe umiejętności w ten mecz.
Patrząc na aktualną formę Pana podopiecznych jakie macie szanse w tych meczach?
- Forma fizyczna zespołu jest bardzo dobra. Myślę, że nie będzie również potrzebna jakaś szczególna praca jeśli chodzi o mobilizację. Dziewczyny są świadome tego, jaką mają grupę i jakich przeciwników i chcą w Lidze Mistrzyń zaistnieć. Nie obawiam się o ich dyspozycję zarówno fizyczną jak i psychiczną. Poza tym z dobrymi przeciwnikami zawsze gra się lepiej (śmiech).
* Rozmawiała Renata Respondek - Reprezentacja.net




